Cztery lata po inwazji na Ukrainę rosyjska produkcja ropy spadła z 9,6 do 9,1 mln baryłek dziennie, a cena Urals w stosunku do Brent’u oscyluje na poziomie 10–11 USD zniżki – w praktyce nawet ponad 20 USD z powodu brak chętnych na nadwyżki. Wpływy z ropy i gazu skurczyły się z 7,5 proc. PKB w 2022 do 4 proc. w 2025 roku. Sankcje bolą – i to mocno.
Unia Europejska z importera nr 1 (44 proc. w 2021) stała się marginalna (7 proc.), z wyjątkiem Słowacji i Węgier blokujących całkowite embargo. W III kw. 2025 udział rosyjskich surowców w unijnym imporcie to ledwie 1,5 proc. – spadek z 26 proc.
CYNICZNYM OKIEM: Węgry i Słowacja piją rosyjską ropę, reszta UE – kawę z embargiem w dłoni.
Chiny stabilne, Indie uciekają pod presją USA
Straty w Europie nadrobiły Azja: Chiny stabilnie po 200 mln USD dziennie od 2022 roku, Indie dwukrotnie obcięły import (z 100–120 mln USD do 60–70 mln USD w 2026). Powód? Presja Waszyngtonu i nadchodząca umowa z USA na zwiększony import amerykańskiego surowca.

Pułap G7/UE na 47,6 USD/baryłkę (w dół z 60 USD) plus sankcje na Rosnieft i Lukoil zmuszają Moskwę do wyprzedaży. Flota cieni – statki omijające sankcje – przewozi 68 proc. tankowców (26 proc. legalnych), ale i te padają ofiarą sankcji.
CYNICZNYM OKIEM: Rosja buduje flotę cieni, G7 – sieć sankcji. Wygra ten, kto dłużej wytrzyma bez tankowców.
Sankcje G7 i UE to precyzyjny nóż: limit cenowy morski, czarna lista firm, monitoring „cieni”. Rosyjska ropa traci płynność – rabaty rosną, kupujący kapryszą. Indie, kiedyś wierny klient, odwraca się ku Zat. Meksykańskiej pod batem Trumpa. Chiny trzymają kurs, ale nie zwiększają wolumenu – kupują tanio, nie ratują.
Budżet Kremla chudnie o miliardy – mniej na rakiety, więcej na przetrwanie. UE udowadnia, że embargo działa selektywnie, a Węgry/Słowacja płacą za niezależność rurociągiem Przyjaźń. Rosja obniża ceny, świat szuka alternatyw – klasyczna historia uzależnionego eksportera, który zapomniał dywersyfikować. W 2026 roku petrodolary Putina to już nie fontanna, lecz kapilara.


