Rosja przygotowuje pilną dostawę ropy i paliw dla Kuby, oficjalnie pod przykrywką „pomocy humanitarnej”, donosi prorządowa Izvestia. Ambasada FR w Hawanie potwierdziła, że wysyłka ruszy w najbliższych dniach, ratując wyspę przed całkowitym paraliżem energetycznym.
Decyzja przychodzi po dekadach sankcji i najnowszym rozkazie wykonawczym Trumpa, który wprowadził taryfy odwetowe na kraje dostarczające ropę Kubie. Najboleśniejszy cios zadało odcięcie Wenezueli – głównego dostawcy Caracas – po styczniowej operacji USA, która doprowadziła do aresztowania Nicolása Maduro.
CYNICZNYM OKIEM: USA blokuje tankowce, Rosja otwiera kurek. Zimna wojna 2.0 – tylko zamiast rakiet płyną cysterny.
Kryzys paliwowy paraliżuje wyspę
Kuba zmaga się z najgorszym kryzysem energetycznym od lat. Brak paliwa lotniczego zmusił linie międzynarodowe – w tym Air Canada i rosyjskie Aeroflot/Rossiya – do zawieszenia lotów. 5000 rosyjskich turystów utknęło na Kubie, ewakuacja trwa.
Wiralowe nagranie pokazuje pasażerów samolotu SU6849 w Moskwie, którzy wysiedli z maszyny tuż przed startem: pilot ogłosił brak paliwa w Hawanie. Ostatnia dostawa z Meksyku dotarła w styczniu – potem Meksyk pod presją USA zatrzymał tankowce.
Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow oskarżył Stany o „uduszenie Kuby”, zapowiadając „wszelką możliwą pomoc”.
Emabargo Trumpa działa
Rozkaz wykonawczy Donalda Trumpa z 2025 roku wprowadził mechanizm karnych ceł na państwa handlujące z Kubą. Wenezuela – historyczny sojusznik Hawany – została odcięta po upadku Maduro. Kuba straciła 90 proc. dostaw ropy, co wywołało masowe blackouty i pustki na stacjach.
Lotnisko José Martí stało się symbolem kryzysu: puste terminale, anulowane loty, turyści na lotniskach bez paliwa. Nawet Kanada, bez sankcji, wycofała się z powodu braku paliwa.
Dostawy z Rosji mają być „humanitarne”, ale w praktyce oznaczają przełamanie amerykańskiego embarga. Kreml wraca do roli patrona wyspy, jaką pełnił w czasach zimnej wojny.
Pieskow nie kryje oskarżeń: „USA duszą Kubę, my zapewniamy pomoc.” W tle 5000 rosyjskich turystów czeka na ewakuację – kolejny argument za szybką interwencją.
Kuba znalazła się w energetycznej izolacji, jakiej nie znała od kryzysu kubańskiego 1962 roku. Trumpowska polityka „zero tolerancji” działa: sojusznicy uciekają, Kreml zostaje jedynym ratownikiem.
Rosyjskie tankowce płyną na południe – zimnowojenna solidarność kontra dolarowa izolacja. Kuba znów wybiera Moskwę, bo ropa ważniejsza niż deklaracje.



