Kreml zapowiedział, że udzieli Kubie wszelkiej możliwej pomocy, po tym jak Stany Zjednoczone nasiliły sankcje i w praktyce odcięły kraj od dostaw ropy.
Moskwa oskarża Waszyngton o „duszenie kubańskiego społeczeństwa” i otwarcie nazywa sytuację na wyspie „krytyczną”.
Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow potwierdził, że Rosja prowadzi intensywne konsultacje z Hawaną i „rozważa pilne formy wsparcia humanitarnego i technicznego.” Problem jest poważny: po amerykańskiej interwencji zbrojnej w Wenezueli i odsunięciu od władzy Nicolása Maduro, Kuba straciła swoje główne źródło paliw.
CYNICZNYM OKIEM: Zimna wojna wróciła, tylko tym razem prąd odcinają nie ideologie, a dostawcy energii.
Wyspa w mroku
Według doniesień Associated Press, w miastach takich jak Santa Cruz del Norte, nieopodal Hawany, systematyczne przerwy w dostawie prądu stały się codziennością. Elektrownie stoją, mimo że w powietrzu czuć zapach siarki – symboliczny ślad po nierozładowanych cysternach z paliwem.
Mieszkańcy gotują na węglu i drewnie, a życie wróciło do warunków sprzed pół wieku. Władze ostrzegły już linie lotnicze, że zawieszają dostawy paliwa lotniczego na miesiąc. Na drogach – cisza. W portach – puste dźwigi. W domach – ciemność.
Minister spraw zagranicznych Bruno Rodríguez Parrilla nazwał działania USA „totalną blokadą energetyczną”, która łamie zasady handlu międzynarodowego i „tworzy ekstremalne warunki życia.”
CYNICZNYM OKIEM: Kiedy supermocarstwo mówi o „obronie demokracji”, zawsze znajdzie się wyspa, która przez to przestaje świecić.
Sojusze stare jak historia
Kryzys odtwarza znane figury globalnej geopolityki. Rosja znów staje po stronie Kuby, kontynuując zimnowojenny układ oparty na wspólnym wrogu. W ślad za Moskwą, Meksyk – mimo nacisków ze strony USA – zdecydował się wysłać dwa okręty z pomocą humanitarną, przewożące 800 ton żywności i środków higienicznych.
Dla Putina to gest więcej niż symboliczny. Pomoc dla Hawany to kolejny szachowy ruch wymierzony we wpływy USA w Ameryce Łacińskiej, regionie, który Waszyngton tradycyjnie uważa za swoje „podwórko”.
Dla Kuby – to desperacka próba przetrwania. Jej gospodarka, pozbawiona ropy i dewiz, zaczyna się dusić szybciej niż kiedykolwiek wcześniej.
Paradoksalnie, pół wieku po kryzysie kubańskim, role znów są te same: USA blokują, Rosja pomaga, a Kuba czeka, aż świat zgasi światło nad Atlantykiem.


