Wojna w Ukrainie przeniosła się w zupełnie nowy wymiar technologiczny. Rosjanie po raz pierwszy zamontowali przenośną rakietę przeciwlotniczą MANPADS na dronie Shahed-136, tworząc tym samym hybrydę kamikadze i mobilnego systemu obrony powietrznej w jednym.
Jak informuje ukraińska jednostka 412. Brygady „Nemesis”, 4 stycznia przechwycono drona z zamontowanym na górze zestawem Igla-S, mogącym razić nisko lecące cele – przede wszystkim śmigłowce i samoloty szturmowe namierzające rosyjskie bezzałogowce. Wersja ta, obserwowana po raz pierwszy w tej wojnie, wyposażona była w kamerę i modem radiowy, co umożliwiało zdalne odpalenie rakiety przez operatora po rosyjskiej stronie granicy.
CYNICZNYM OKIEM: Wojna doszła do punktu, w którym dron z Iranu strzela rosyjską rakietą w ukraiński śmigłowiec. Globalizacja ma się dobrze.
Shahed z Iglą – tania broń nowej generacji
Według eksperta wojskowego Serhija „Flash” Beskrestnowa, odpalanie rakiety nie odbywało się automatycznie. Operator posługiwał się obrazem z kamery drona i ręcznie uruchamiał pocisk przez łącze radiowe. Celem było odstraszenie lub zniszczenie ukraińskich helikopterów, które od miesięcy skutecznie likwidują nadlatujące Shahedy, strzelając do nich z działek pokładowych.
To oznacza, że dron-samobójca zyskuje zdolność samoobrony – a nawet odwetu. W praktyce może stworzyć ruchomy, rozproszony parasol przeciwlotniczy, który osłania rosyjskie kolumny i pozycje. W efekcie Ukraińcy muszą teraz zużywać drogie rakiety ziemia–powietrze, by niszczyć urządzenie, którego koszt nie przekracza kilkudziesięciu tysięcy dolarów.

CYNICZNYM OKIEM: Dron, który potrafi sam się obronić, to jak granat, który odbezpiecza się tylko wtedy, gdy zobaczy cel – szczyt technicznego cynizmu wojny.
Wojna tanich innowacji
Shahedy, masowo dostarczane Rosji przez Iran, już wcześniej były zmorą ukraińskich systemów obrony: tanie, trudne do wykrycia, atakujące infrastrukturę energetyczną i miasta. Teraz ich funkcja się rozszerza – z narzędzia terroru przekształcają się w element taktycznej warstwy powietrznej.
Eksperci ostrzegają, że to dopiero początek ewolucji dronów wojennych. MANPADS-y na Shahedach mogą dać impuls do opracowania kolejnych hybryd – dronów z rakietami powietrze–ziemia, czy nawet min przeciwpancernych.
Z ukraińskich raportów wynika też, że załogi lotnictwa wojskowego dostały nowe wytyczne: unikać zbliżania się do Shahedów na kursie czołowym oraz nie podejmować pościgu za dronami wykonującymi okrążenia – mogą to być zasadzki mające wciągnąć pilotów w strefę rażenia rakiety.
Choć pomysł brzmi jak desperacja, prosty mechanizm montażu i niskie koszty mogą sprawić, że MANPADS-drony staną się standardem.
A jeśli historia uczy czegokolwiek, to tego, że każda tania broń testowana w wojnie prędzej czy później trafia w ręce tych, którzy nie prowadzą jej wcale.


