Ropa nie musi kosztować fortuny, by zepchnąć świat w przepaść

Metafora Kojota z kreskówki Looney Tunes oddaje to doskonale

Jarosław Szeląg
8 min czytania
recesja inflacja zadłużenie bańka konsumpcja

Recesje nie rodzą się z jednego konkretnego czynnika – nie ma magicznej ceny baryłki ropy ani galona benzyny, po przekroczeniu której gospodarka automatycznie się załamuje. Mechanizm jest znacznie bardziej podstępny i przypomina lawinę: to nie ostatni płatek śniegu ją wywołuje, lecz cała warstwa niestabilnego podłoża, które narastało miesiącami. Węglowodory stanowią fundament każdej gałęzi przemysłu – od branż reklamujących się jako „zielone”, przez wysokotechnologiczne przedsięwzięcia pokroju SpaceX czy centrów danych obsługujących sztuczną inteligencję, aż po transport, tworzywa sztuczne i dosłownie całą resztę. Skoki cen energii potrafią wyzwolić recesję, ale sama cena to jedynie zapalnik – prawdziwy ładunek wybuchowy stanowią ukryte słabości systemu, starannie maskowane optymistycznymi narracjami po to, by gra mogła toczyć się dalej.

Przyczyn recesji jest oczywiście więcej: cykl koniunkturalny napędzany nadmiernym zadłużeniem i spekulacyjnymi ekscesami prowadzącymi do niewypłacalności, kurczenie się kredytu i wydatków, pękanie baniek spekulacyjnych, spirala inflacyjna wywołana niepohamowanym pożyczaniem na finansowanie równoczesnej polityki „armat i masła” czy wreszcie zdarzenia zakłócające – epidemie i wojny. Każdy z tych mechanizmów działa jednak według podobnego schematu: rzeczywistość w pewnym momencie zderza się z narracją, która ją ukrywała.

Inflacja jako cichy zabójca portfeli

Inflacja uderza w dochód rozporządzalny w sposób bezwzględny – coraz większa część zarobków musi być przeznaczana na pokrycie podstawowych potrzeb. W gospodarce opartej na konsumpcji ta redukcja dochodów skłania gospodarstwa domowe do zaciągania kolejnych pożyczek, aby zasypać pogłębiającą się lukę między tym, co ludzie uważają za należny im styl życia, a realną siłą nabywczą ich wynagrodzeń.

Rosnące zadłużenie sprawia, że coraz większy odsetek dochodów netto pochłaniają odsetki i raty kapitałowe, co jeszcze bardziej ogranicza dochód rozporządzalny. Ostateczne zaciskanie pasa – redukcja długu poprzez ograniczenie wydatków oraz bankructwa – prowadzi do spadku konsumpcji, czyli właśnie do recesji.

CYNICZNYM OKIEM: Najbardziej użyteczna dla wszystkich jest narracja, że wszystko będzie dobrze. Konsument ma pożyczać i kupować, bo tak kręci się karuzela – a kiedy karuzela się zatrzyma, winny będzie oczywiście konsument, który nie oszczędzał.

Przed każdą recesją scenariusz wygląda identycznie – optymistyczna opowieść o gospodarce, która nie odzwierciedla rzeczywistości, w końcu się z nią zderza. Ta „szczęśliwa bajka” brzmi zawsze tak samo: zyski korporacji są solidne i rosną, wydatki konsumentów pozostają niewzruszone, zatrudnienie jest silne, bezrobocie niskie, bilanse gospodarstw domowych zdrowe, a technologia zwiększa produktywność. Zgodnie z tą narracją recesja jest po prostu niemożliwa, więc jedynym logicznym krokiem jest pożyczanie i kupowanie – akcji, domów, przeżyć, rejsów – bo dobre czasy będą trwać wiecznie.

Słabości generowane przez nadmierne poleganie na kredycie oraz korozyjne skutki inflacji są skutecznie ukrywane pod statystycznymi sztuczkami. Wystarczy dodać najbogatsze gospodarstwa domowe do ogólnej puli, wyciągnąć średnią i voila – przeciętne gospodarstwo domowe wygląda na zamożne. Wszystko jest pozornie w porządku. Dodajmy do tego korekty hedoniczne oraz szczyptę statystycznej magii i ośmioprocentowa inflacja zamienia się w przyjemne dla ucha 2,5 procent.

Zawieszenie niewiary i ufność to prawdziwa magia optymistycznej narracji. Dopóki ludzie są spokojni i pewni siebie, działają w przekonaniu, że ich dochody i majątek będą rosły, co pozwala na dalsze zadłużanie się i wydawanie pieniędzy. Fakt, że niekoniecznie leży to w ich długoterminowym interesie, musi zostać ukryty, by nie ograniczyli wydatków – ponieważ celem systemu jest maksymalizacja zysków, a to możliwe jest tylko wtedy, gdy ludzie, którzy nie zarabiają wystarczająco dużo, pożyczają, aby wydawać.

recesja inflacja zadłużenie bańka konsumpcja

Efekt bogactwa, bańki i Kojot w powietrzu

W tym miejscu na scenę wkracza kolejna sztuczka – efekt bogactwa generowany przez bańki kredytowo-aktywowe. Kiedy ludzie widzą, że wartość ich domów i portfeli akcji rośnie, czują się bogatsi i chętniej zaciągają kredyty, mając to narastające bogactwo w tle. To jak konto oszczędnościowe, które rośnie bez żadnego poświęcenia w postaci odroczonej konsumpcji – w bańkach kredytowych można zjeść ciastko i nadal je mieć.

Problemem, który optymistyczna bajka musi za wszelką cenę ukryć, jest fakt, że nadmierny dług i spekulacja są z natury samolikwidujące. Mechanizm, który sprawia, że działają, ze swej natury ulega autodestrukcji. Dług nalicza odsetki zmniejszające dochód rozporządzalny, co prowadzi do skurczenia się kredytu i konsumpcji. Każda bańka kredytowa w końcu pęka – niezależnie od intensywności propagandy twierdzącej, że to nie bańka, lecz „kapitalizm”, „technologia” czy „instynkty stadne”.

To nie konkretny poziom cenowy ani wskaźnik ekonomiczny powoduje recesję – powoduje ją rozpad zaufania i spadek dochodu rozporządzalnego. Zaufanie jest z natury kruche. Ewolucyjnie jesteśmy zaprogramowani, by obawiać się nagłego przejścia od nadmiaru do niedoboru, a rosnące ceny energii, przenoszące się na całą gospodarkę, wymuszają ponowną ocenę beztroskiej pewności siebie.

Każda firma jest uderzana przez rosnące koszty dosłownie wszystkiego, co jest potrzebne do prowadzenia działalności. Ponieważ dochód rozporządzalny dolnych 80 procent społeczeństwa jest już pod presją, przedsiębiorstwa nie mogą znacząco podnosić cen bez utraty sprzedaży. Gospodarstwa domowe natychmiast odczuwają wzrost cen mediów i paliw. Zarówno w przypadku firm, jak i rodzin, wiara w przyszłość narażona jest na erozję niczym zamek z piasku podczas przypływu.

CYNICZNYM OKIEM: Ekonomiści twierdzą, że recesji nie da się przewidzieć. Może dlatego, że ich modele uwzględniają wszystko oprócz rzeczywistości – tej, w której ludzie płacą rachunki, a nie rysują wykresy.

Średnia cena benzyny w Stanach Zjednoczonych osiągnęła poziom 4,11 dolara za galon – co ciekawe, jest to wartość zbliżona do ceny benzyny skorygowanej o inflację z kryzysu paliwowego lat 1973-1974 oraz ceny nominalnej z lipca 2008 roku. Po uwzględnieniu inflacji, 4,11 dolara z lipca 2008 roku to aż 6,11 dolara w dzisiejszych dolarach. W Kalifornii benzyna kosztuje już ponad 6 dolarów za galon, a w stanach z wysokimi podatkami paliwowymi przekracza 5 dolarów.

recesja inflacja zadłużenie bańka konsumpcja (2)

Nie istnieje jeden „wyzwalacz cenowy” recesji, ponieważ wszystko zależy od ukrytych kruchości i słabości gospodarki. Innymi słowy, zależy od szerokości luki między optymistyczną narracją, mającą na celu utrzymanie zaufania, a rzeczywistością wyższych kosztów i rosnącej obsługi długu. Bańki pękają z wielu powodów, ale to, czego doświadczamy, to upadek wiary w to, że bańka będzie pompować się dalej, czyniąc nas bogatszymi każdego dnia.

Główną słabością dzisiejszej gospodarki jest to, że wzrost konsumpcji zależy od wydatków górnych 10 procent społeczeństwa, którzy posiadają lwią część aktywów przynoszących dochód – nieruchomości, akcje, obligacje. Gdy „bańka wszystkiego” pęknie, zaufanie najlepiej zarabiających i najwięcej wydających załamie się, co doprowadzi do spadku ich aktywności kredytowej i zakupowej.

struś

Metafora Kojota z kreskówki Looney Tunes oddaje to doskonale – dopóki czuje się pewnie, potrafi kroczyć w powietrzu nad przepaścią. Dopiero gdy nagle dostrzega rzeczywistość, jego pewność siebie znika, a on sam spada. Recesje zawsze zaskakują tradycyjnych ekonomistów właśnie dlatego, że upadek zaufania wyzwala nagły wzrost bezrobocia, falę bankructw oraz gwałtowny spadek kredytowania i wydatków. To nie cena ropy wywołuje recesję – robią to ukryte słabości, które maskowano optymistycznymi narracjami, aby gra mogła toczyć się dalej.


Informacja prawna / Disclaimer
Portal Cynicy.pl publikuje treści własne redakcji oraz opracowania oparte na materiałach i koncepcjach autorów zewnętrznych (cytaty, analizy, video transkrypty).
– Opinie w opracowaniach zewnętrznych nie odzwierciedlają stanowiska redakcji.
– Redakcja nie odpowiada za ich dokładność, kompletność czy skutki wykorzystania.
– Cytaty mieszczą się w dozwolonym użytku (art. 29 ustawy o prawie autorskim).
– Zgłoszenia/zażalenia: redakcja@cynicy.pl – usuwamy po weryfikacji.

Opisz, co się wydarzyło, dorzuć, co trzeba (dokumenty, screeny, memy – tutaj nie oceniamy), i wyślij na redakcja@cynicy.pl. Nie obiecujemy, że wszystko rzuci nas na kolana, ale jeśli Twój mail wywoła u nas chociaż jeden cyniczny uśmiech, jest nieźle.

TAGI:
KOMENTARZE

KOMENTARZE

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *