Rok 2025 przechodzi do historii jako najgorszy dla rynku ropy od czasów pandemii COVID-19. Choć końcówka grudnia przyniosła lekki wzrost notowań, ceny ropy są na kursie do największego rocznego spadku od pięciu lat, a światowy rynek zmierza w stronę nadpodaży, której nie zdołał opanować nawet OPEC+.
Kluczowym czynnikiem okazały się rekordowe poziomy produkcji w Stanach Zjednoczonych, mimo że liczba aktywnych szybów w kraju systematycznie malała. Amerykańskie wydobycie utrzymuje się na poziomie historycznych maksimów, a jednocześnie zapasy w krajowych magazynach – według Departamentu Energii – spadły pod koniec grudnia do najniższego poziomu od października.
Nie pomogła nawet seria geopolitycznych wstrząsów, od wojen w Ukrainie i na Bliskim Wschodzie po amerykańską blokadę wenezuelskich tankowców – tym razem geopolityka przegrała z geologią.

CYNICZNYM OKIEM: OPEC próbował kontrolować cenę ropy, ale zapomniał, że nie da się sterować rynkiem, jeśli Amerykanie wiercą szybciej, niż pozostali mogą zwołać spotkanie.
OPEC+, który zgubił własną tożsamość
W 2025 roku kartel OPEC+ po raz pierwszy od lat zrezygnował z utrzymywania cen i podniósł wydobycie, próbując odzyskać utracony udział w rynku. To ryzykowne posunięcie okazało się błędem – przyspieszyło spadki cen i pogłębiło nadpodaż. W efekcie baryłka WTI i Brent utrzymały się przez większość roku w przedziale 60–70 dolarów, ale analitycy ostrzegają, że w 2026 może być jeszcze taniej.
„Rynek pozostanie w nadwyżce podaży, głównie dzięki silnej produkcji spoza OPEC – ze Stanów, Brazylii, Gujany i Argentyny” – ocenia Kaynat Chainwala z Kotak Securities. Według niej ceny pozostaną w przedziale 50–70 dolarów, a jedynie potencjalne przerwy w dostawach z Rosji lub Wenezueli mogą doraźnie podbić notowania.
Zarówno Międzynarodowa Agencja Energii, jak i amerykański Departament Energii wskazują, że w 2025 roku świat wydobywał o ponad 2 miliony baryłek dziennie więcej, niż konsumował – a ta luka ma się jeszcze powiększyć.
CYNICZNYM OKIEM: Dla OPEC-u to prawdziwy paradoks – im więcej produkuje, tym mniej znaczy.
Ropa tanieje, strategia drożeje
Pomimo chwilowych wybuchów napięć i sankcji, globalny rynek został zalany surowcem, a magazyny naftowe zaczęły pęcznieć od nadmiaru towaru. Zjawisko opisała firma Ritterbusch & Associates: „pływające magazyny ropy powoli znajdują ujście do terminali lądowych, ujawniając rzeczywisty rozmiar nadpodaży”.
Tym samym w nowy rok rynek wchodzi z największym strukturalnym nadmiarem ropy od dekady – i z paradoksem, który sam wywołał. Amerykańska produkcja, chińskie spowolnienie i europejskie oszczędzanie energii złożyły się na paradoksalne równanie: im większe ryzyko świata, tym tańsza ropa.

A dla branży, która przez lata żyła z tego, że paliwo napędza globalny wzrost, 2025 stał się rokiem, w którym ropa przestała być symbolem siły – a stała się papierkiem lakmusowym słabości gospodarki.


