26 września Francja stanie się sceną jednego z największych protestów rolniczych w ostatnich latach, gdy setki tysięcy rolników w całym kraju wyjdą na ulice, by sprzeciwić się unijnej umowie handlowej z krajami Mercosur oraz amerykańskim cłom. To nie tylko manifestacja niezadowolenia, ale sygnał, że europejskie rolnictwo znalazło się na krawędzi politycznej i ekonomicznej transformacji, a jego głos zaczyna mocno rezonować w debacie na poziomie Brukseli i stolic państw członkowskich.
Głównym inicjatorem protestów jest największy francuski związek rolników FNSEA. Jego prezes, Arnaud Rousseau, w ostrych słowach przestrzega, że importowane towary z Argentyny, Brazylii, Paragwaju i Urugwaju nie spełniają surowych norm unijnych dotyczących jakości i ochrony środowiska. Dla niego i jego rzeszy zwolenników to kwestia suwerenności żywnościowej, której wartość przewyższa chwilowe korzyści ekonomiczne.
„Nie możemy pozwolić, by decyzje polityczne pogłębiały kryzys w sektorze rolnym” – wyartykułował stanowczo Rousseau, podkreślając, że obawy o wykorzystywanie tańszej, mniej kontrolowanej produkcji są powszechne i uzasadnione.
CYNICZNYM OKIEM: W obliczu globalnych warów o dominację gospodarczą polskie i francuskie pola stają się areną, gdzie stare dobre wartości zderzają się z chciwością i politycznymi kompromisami.
Polska ripostuje – prezydent Nawrocki i rolnicy mówią „nie”
Oburzenie na politykę handlową nie ogranicza się do Francji. Już w styczniu 2025 roku w stolicy Polski odbyły się pierwsze demonstracje przeciwko umowie Mercosur. Polska stanowczo odmówiła jej ratyfikacji, a prezydent Karol Nawrocki otwarcie zadeklarował, że „nie” jest słowem-kluczem jego polityki wobec tego porozumienia.
W trakcie Dożynek Prezydenckich Nawrocki jasno podkreślił:
„Potrzebujemy współpracy z Ameryką Południową, ale nie kosztem naszego rolnictwa. Powiem >>nie<< temu porozumieniu i zrobię wszystko, by je zablokować.”
Mercosur to czysto niemiecki pomysł. Niemcy mają gigantyczne gospodarstwa w Ameryce Południowej i NA Ukrainie.
Niemieckie koncerny takie jak BAYER i BASF produkują największe ilości pestycydów, których w UE rolnikom nie wolno stosować.
Będą kilkukrotnie zarobieni. MERCOSURowi… pic.twitter.com/vv0ao8lWBX
— TJ (@DuchPrawdy) September 11, 2025Ponadto zapowiedział osobiste przekazanie sprzeciwu podczas rozmów z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem, kreując się na lidera koalicji krajów niespełniających nadziei Brukseli.
Brazylia używa rekordowych ilości pestycydów. Eurokraci chcą sprowadzić pryskaną żywność na nasze stoły!
Umowa handlowa Unii Europejskiej z krajami Mercosur wchodzi w decydującą fazę, a w tle pojawiają się poważne wątpliwości dotyczące standardów produkcji rolnej i… pic.twitter.com/wqWjn4DVip
— Paweł Usiądek (@PUsiadek) September 15, 2025Bruksela nawołuje: to szansa, a nie zagrożenie
Komisja Europejska pełna optymizmu i przekonania, że podpisana 3 września 2025 roku umowa to wielka szansa, przedstawia ją jako katalizator postępu gospodarczego. Zgodnie z porozumieniem zniesionych ma zostać aż 91% ceł dla towarów z państw Mercosur, co ma otworzyć drzwi zwłaszcza dla eksportu motoryzacyjnego i farmaceutycznego.
Bruksela uspokaja, że w umowie uwzględniono twarde zapisy chroniące środowisko i prawa pracownicze oraz limity ilościowe ograniczające napływ niektórych produktów rolnych. Dla Polski ciekawe są szanse na nowe rynki zbytu żywności i alkoholu oraz gwarancje ochrony oznaczeń geograficznych – jak polska wódka czy żubrówka – przed podrabianiem i wtórnym eksportem.
CYNICZNYM OKIEM: Oficjalne stanowisko Brukseli to klasyka politycznego przekazu: “zyskamy wszyscy, tylko nie zwracajcie uwagi na lokalnych rolników i możliwe bankructwa rodzinnych gospodarstw”.
Trwała wojna o tożsamość europejskiego rolnictwa
Spór o Mercosur to fakt toczącej się od lat batalii o to, jak zdefiniować przyszłość rolnictwa w Europie. W grze są wartości wsparte twardą ekonomią oraz potrzeba ochrony lokalnych producentów i bezpieczeństwa żywnościowego państw.
Unii, której zależy na eksporcie i inwestycjach, stoją za nią takie kraje jak Niemcy czy Hiszpania. Z kolei Polska i Francja domagają się przede wszystkim ochrony dla swoich rolników i zdrowej konkurencji.
Bref quand tu vois FNSEA dans le titre tu sais d’avance que c’est du théâtre !
Mercosur, droits de douane américains, PAC… En colère, les agriculteurs préparent « une grande journée d’action »https://t.co/ka3DFLipIj@ResistPaysans @coordinationrur
— LE COLLECTIF 🅻🅴 🅲🅾🅻🅻🅴🅲🆃🅸🅵 (@tatiann69922625) September 15, 2025Nadchodzące dni pod znakiem protestów i politycznych wyzwań
We wrześniu protesty rolników mogą przebić się do głosu głośniej niż wcześniej, stając się jednym z kluczowych elementów negocjacji oraz politycznych decyzji dotyczących negocjowanego porozumienia handlowego.
Przyszłość umowy Mercosur zależy dziś od determinacji rolników, presji opinii publicznej i wyniku politycznej rozgrywki w Brukseli i stolicach europejskich państw.
Francuscy rolnicy walczą: NIE dla Mercosur! https://t.co/Wh90O8eREy
— Alina Hussein (@alina_hussein) September 11, 2025
CYNICZNYM OKIEM: Na stole leżą miliony miejsc pracy i dziedzictwo rolnicze – a na koniec, jak zwykle, decydują nie interesy ludzi, lecz układy i polityczne gierki elit.
Walka przeciwko umowie Mercosur to nie tylko plakietka protestu – to walka o zachowanie tożsamości europejskiego rolnictwa i bezpieczeństwa żywnościowego w obliczu globalizujących się sił rynkowych.
Podczas gdy Bruksela zachwala szanse i korzyści, dla setek tysięcy rolników Francji i Polski jest to kwestia bytu albo niebytu rodzinnych gospodarstw i całych społeczności.
Determinacja protestujących i ich wpływ na politykę mogą ostatecznie zadecydować o kształcie europejskiego handlu i losie rolniczego sektora na kolejne dekady.


