Doug Casey od pół wieku zarabia na przewidywaniu kryzysów, więc kiedy mówi, że 2026 może być początkiem nowej epoki chaosu, warto przynajmniej wysłuchać tej prognozy. W jego opinii świat wchodzi w najostrzejszy zakręt od pokolenia – zarówno politycznie, jak i finansowo. A najbliższy rok ma zdefiniować przyszłość Zachodu i systemu, w którym dorastaliśmy.
CYNICZNYM OKIEM: Kiedy doradcy inwestycyjni zaczynają brzmieć jak prorocy, to albo koniec świata, albo początek hossy na złocie.
Stany Zjednoczone: kraj dwóch narodów. Globalna mapa napięć
Casey rozpoczyna od Ameryki – jego zdaniem źródła nadchodzącego przesilenia. Przywołując koncepcję „czwartego zwrotu” autorstwa Straussa i Howe’a, twierdzi, że USA wkroczyły w fazę nieuchronnego konfliktu wewnętrznego. Podziały między „czerwonymi” i „niebieskimi” są nie tylko polityczne, lecz niemal plemienne.
„Kiedy dwie strony przestają ze sobą rozmawiać, sprawy rozstrzyga się siłą” – mówi Casey. W jego ocenie iskrą może być sama prezydentura Donalda Trumpa – „doskonały katalizator”, jak go określa. Trump, nawet jeśli widzi się w roli Cyncynata, w praktyce przypomina raczej Cezara – człowieka, który rozpala społeczne emocje, bo nie może inaczej.
Casey przewiduje, że przed wyborami śródkadencyjnymi w 2026 roku Trump może znów zostać oskarżony o nadużycie władzy, a Kongres stanie w ogniu politycznej wojny. Wynik? Bez względu na to, kto zwycięży, ulice się zagotują.
Podczas gdy Ameryka będzie zajęta sobą, świat nie pozostanie w bezruchu. Casey ocenia, że Europa, Bliski Wschód i Azja Wschodnia znajdą się w stanie permanentnych kryzysów.
W Europie władzę przejęli – jak mówi – „bezbarwni biurokraci, których jedyną ideologią jest etatyzm”. Unia według niego zmierza do militarnego przebudzenia: rosnące budżety, przywracany pobór, rosnąca gotowość do wojny z Rosją – to scenariusz, który może wymknąć się spod kontroli. „Dostaną tę wojnę, której pragną – oby tylko nie jądrową.”
Euro nazywa „walutą esperanto”, a samą Unię – konstrukcją, która „rozpada się od środka”. W jego ocenie NATO wkrótce podzieli los ZSRR, który było jego uzasadnieniem istnienia.
W Azji, choć atak Chin na Tajwan byłby irracjonalny, Casey zauważa, że rządy często działają irracjonalnie, a amerykańska ingerencja w spory morskie może przerodzić je w globalny konflikt.
Najmniej oczywistym, a jego zdaniem najgroźniejszym punktem zapalnym, będzie Afryka. Kontynent pełen młodych, uzbrojonych państw-klanów, opartych na granicach wytyczonych linijką jeszcze przez kolonizatorów, to „beczka prochu, którą Zachód ignoruje”. Broń, pomoc i surowce tworzą mieszankę, która wybuchnie, gdy subsydia z Europy się skończą.
CYNICZNYM OKIEM: Jeśli świat ma wybuchnąć, ktoś już przygotowuje do tego przemówienie o „obronie wartości”.
Ekonomia w epoce Trumpa i dodruku
Na poziomie gospodarki Casey nie zostawia złudzeń. Trump – jego zdaniem – jest wielbicielem „merkantylistycznej ekonomii”, czyli protekcjonizmu z domieszką dodruku. Nowy prezydent i Fed mają wyprodukować kolejny bilion dolarów, co doprowadzi zielony banknot „do jego prawdziwej wartości”, jak ironizuje Casey: „czyli prawie zera”.
Efekt? Chaos walutowy, możliwe kontrole przepływów kapitałowych i dalsze zaburzenia na rynku towarów i surowców. Krótkoterminowo – możliwy wzrost giełd, sztucznie pompowany tanim pieniądzem. Długoterminowo – finansowa implozja.
Wobec tego Casey rekomenduje prosty zestaw: ucieczkę od dolara, minimalny kontakt z rynkiem akcji i obligacji, oraz inwestycję w metale szlachetne i realne dobra.
CYNICZNYM OKIEM: Amerykański sen dziś brzmi jak porada survivalowa.
Casey przewiduje dalszy wzrost cen złota i srebra. Jednak jego prawdziwym faworytem są akcje spółek wydobywczych, które określa jako „tanio porzucone przez inwestorów, gotowe do eksplozji”.
Koszt produkcji uncji złota to około 1500 dolarów – proste równanie dla tych, którzy rozumieją potencjał marży przy wyższych cenach. Casey przypomina: w ciągu ostatnich 50 lat rynek metali miał pięć fal wzrostu 10:1. W jego ocenie 2026 rozpocznie szóstą – największą.
Oprócz złota radzi postawić również na surowce energetyczne i rolne. Zboża, ropa, węgiel i uran są jego zdaniem sprzedawane blisko kosztów produkcji – typowy znak dna cyklu. Wystarczy cierpliwość i długi horyzont.
Dla polskiego czytelnika scenariusz Caseya brzmi jak katastroficzna fikcja, ale w jego analizie pobrzmiewa uniwersalne ostrzeżenie. Świat coraz szybciej przekształca się z globalnej wioski w mozaikę odrębnych fortec, a zasady wolnego handlu zastępuje ekonomia oblężenia.
W tym kontekście warto zapamiętać prostą radę starego libertarianina: „mieć coś realnego, co przetrwa drukarki i wojnę informacyjną”. Złoto, ziemia, energia, wiedza techniczna – to, co można dotknąć i zrozumieć, a nie jedynie obserwować na ekranie.
CYNICZNYM OKIEM: Rok 2026 może być rokiem, w którym „zaufanie do systemu” stanie się najbardziej ryzykowną inwestycją ze wszystkich.


