Spokojny wieczór przy kociołkach hot pot w restauracji Haidilao w San Jose zamienił się we wtorek w scenę rodem z komedii sci-fi, gdy robot obsługujący uległ awarii i zaczął siać chaos wśród gości. Zamiast zabawiać klientów w ramach promocji filmu Disneya „Zwierzogród 2″, maszyna ubrana w pomarańczowy fartuch zrzucała naczynia na podłogę i rozrzucała pałeczki po sali jadalnej, podczas gdy przerażony personel próbował ją powstrzymać.
Krótki klip udostępniony w sieci uchwycił pełnię absurdu sytuacji. Robot miotał się po restauracji, przewracając zastawę stołową, a w pewnym momencie widać pracownika, który chwyta maszynę w okolicach szyi, jednocześnie spoglądając w telefon – prawdopodobnie próbując uzyskać dostęp do panelu sterowania w trakcie rozwoju wydarzeń. Jak podaje Hoodline, ostatecznie personelowi udało się powalić robota, a żaden z gości ani pracowników nie odniósł obrażeń.
Brak czerwonego przycisku, dużo czerwonego sosu
Po tym jak nagranie zyskało rozgłos, internauci zwrócili uwagę na brak widocznego przycisku zatrzymania awaryjnego. Pojawiły się pytania, czy restauracje korzystające z tego typu maszyn nie powinny być zobowiązane do posiadania wyraźniejszych systemów ręcznego sterowania nadrzędnego.
CYNICZNYM OKIEM: Ludzkość martwi się o sztuczną inteligencję przejmującą władzę nad światem, a tymczasem nie potrafimy zapanować nad robotem kelnerem w restauracji z zupą.
Incydent jest szczególnie wymowny w kontekście ambicji Haidilao. Firma od lat intensywnie integruje technologię w swoich restauracjach, wprowadzając roboty dostarczające posiłki oraz wysoce zautomatyzowane kuchnie. W 2018 roku uruchomiła pilotażową „inteligentną” restaurację w Pekinie, opartą na ramionach robotycznych i pojazdach sterowanych.
Raporty wskazują, że zbuntowany robot pojawił się w restauracji w ramach akcji promocyjnej powiązanej z filmem Disneya „Zwierzogród 2″. Zamiast budować entuzjazm wokół premiery, maszyna na nowo rozbudziła obawy o bezpieczeństwo systemów robotycznych w zatłoczonych przestrzeniach publicznych.

Kluczowe pytanie brzmi, jak szybko personel jest w stanie interweniować i bezpiecznie odzyskać kontrolę, gdy robot traci rozum pośród stolików pełnych wrzącej zupy. W San Jose odpowiedź okazała się prozaiczna – trzeba go powalić siłą jak w barowej bójce, bo żadnej lepszej opcji najwyraźniej nie przewidziano.
CYNICZNYM OKIEM: Haidilao wydaje miliony na automatyzację restauracji, a gdy coś idzie nie tak, protokół awaryjny sprowadza się do chwytu zapaśniczego i modlitwy. Przyszłość gastronomii wygląda obiecująco.



