Od kilku dobrych tygodni ostrzegamy: gdy złoto przebije ostatni poziom oporu, nie będzie już powrotu na boczny tor. Dziś ta prognoza staje się faktem – złoto osiągnęło swój najwyższy w historii poziom, a wpływy do funduszy ETF na metal osiągnęły 3-letnie maksimum, potwierdzając niesłabnący apetyt inwestorów. Również srebro podążą za nim, notując od początku roku wzrost o ponad 50%, a rynki metali szlachetnych rozgrzewa gwałtowna aktywność opcji.

Złoto na szczycie wszech czasów, a rekordowy napływ kapitału
Wczoraj indeks notowań złota zamknął dzień na poziomie 3737 dolarów za uncję, kontynuując pięciotygodniowy trend wzrostowy i pozostając w stanie wysokiego wykupienia. Fundusze ETF oparte na złocie odnotowały wzrost wartości o 0,9%, co jest największym procentowym wzrostem od 2022 roku.

To fascynujący kontrast wobec obniżek stóp procentowych Fedu, które mimo latania nad rynkami jak niewidzialny anioł stróż, w środku kryzysu finansowego i politycznego nie wywołały korekty, a wręcz przeciwnie – podsyciły apetyt na bezpieczne i rentowne aktywa.
Kogo naprawdę napędza ten rynek?
Według ekspertów, główne czynniki wsparcia to nie tylko polityka luzowania ilościowego (QE) i spadające stopy procentowe, ale także:
- Stały wzrost rezerw banków centralnych, w tym Goldman Sachs i Deutsche Bank podnoszący prognozy do nawet 4000 dolarów za uncję
- Trwające napięcia geopolityczne, które jak magnes przyciągają inwestorów do metali bezpiecznych
- Coraz większe zainteresowanie detalicznych i instytucjonalnych inwestorów, którzy coraz bardziej eksponują się na rynek złota i srebra
Srebro nie pozostaje w tyle: przełamało opór na poziomie 43 dolarów za uncję, a sprzedaż opcji call gwałtownie wzrosła do 1,2 miliona dziennych transakcji – najwyższy poziom od kwietnia 2024 roku. W ten sposób powstaje poważna presja wzrostowa, nazywana przez niektórych spekulantów „short squeeze”, która może napędzać jeszcze mocniejsze ruchy cen.

Opinie analityków: czy hossa ma przed sobą jeszcze długą drogę?
Choć analitycy Heraeus Precious Metals ostrzegają, że po wzroście o ponad 10% w pięć tygodni rynek jest wykupiony i wskazuje to na ryzyko konsolidacji lub spadków, złoto zdaje się ignorować te zapowiedzi i pędzi dalej.
Christine Gilfillan z UBS podkreśla, że „złoto jeszcze nie osiągnęło swojego szczytu”, a większość inwestorów czeka na możliwą korektę, by zwiększyć pozycje. Popyt inwestorów i detalicznych jest silny, mimo relatywnego braku fizycznego popytu.
CYNICZNYM OKIEM: W erze, gdzie cyfrowe getto kryptowalut przyciąga uwagę, a hype na AI przyprawia o zawrót głowy, prawdziwy stabilny bohater jest jeden – fizyczne, złote sztabki, które milczą, ale od lat pokazują, że w chwilach paniki finansowej to one ratują skórę inwestorom.



