Amerykanie nie byli tak zestresowani swoją sytuacją finansową nawet podczas Wielkiej Recesji. Najnowszy sondaż Instytutu Gallupa wykazał, że 55 procent obywateli uważa, iż ich finanse się pogarszają – to wynik wyższy niż jakikolwiek odczyt zarejestrowany podczas recesji w latach 2008 i 2009, a także wyższy niż jakikolwiek odczyt z czasów pandemii. Od 2020 roku Stany Zjednoczone znajdują się w historycznym kryzysie kosztów utrzymania, a standard życia stale się pogarsza w miarę spadku siły nabywczej dolara. Jeśli ktoś zarabia tyle samo, co na początku tej dekady, jest dziś w znacznie gorszej kondycji finansowej.
Według Gallupa odsetek Amerykanów uważających, że ich sytuacja finansowa się pogarsza, rośnie od pięciu lat z rzędu i znajduje się obecnie na najwyższym poziomie w historii pomiarów. Wynik 55% w 2026 roku oznacza wzrost z 53% w roku ubiegłym i 47% w 2024 roku, a jedynym podobnym wieloletnim okresem była Wielka Recesja. Amerykanie są szczególnie zaniepokojeni miesięcznymi rachunkami, opieką zdrowotną i emeryturą – 62% obawia się braku środków na emeryturę, a 60% niemożności pokrycia kosztów leczenia w przypadku poważnego wypadku lub choroby.

Sześć tysięcy dolarów dzieli rodzinę od ruiny
Skala kruchości amerykańskich finansów domowych zaskakuje nawet komentatorów. Zgodnie z niedawnym ogólnokrajowym badaniem, dodatkowe zadłużenie w wysokości nieco ponad 6000 dolarów to wszystko, czego potrzeba, aby doprowadzić rodzinę do ostateczności. Sześć tysięcy dolarów – koszt średniej klasy używanego samochodu lub skromnego remontu kuchni – stanowi krawędź przepaści w kraju, który wysłał człowieka na Księżyc, zmapował ludzki genom i produkuje więcej miliarderów na mieszkańca niż jakiekolwiek inne miejsce na ziemi.

Konserwatywny katechizm oszczędności, dyscypliny i odroczonej gratyfikacji źle znosi próbę czasu. Cła odbiły się echem w łańcuchach dostaw i zostawiły spory ślad w kieszeniach konsumentów, a opieka zdrowotna czai się w tle, zdolna zniszczyć dekadę starannego oszczędzania jedną złą diagnozą. Różnica wobec poprzednich dekad polega na kierunku – presja nadchodzi zewsząd naraz, co sprawia, że ucieczka przed nią jest niemal niemożliwa.
CYNICZNYM OKIEM: Amerykański sen wciąż żyje – balansuje tylko na krawędzi za sześć tysięcy dolarów, przy silnym wietrze. Wystarczy jeden zaskakujący rachunek za szpital, by miraż dobrobytu rozsypał się jak domek z kart.
Reakcja Amerykanów ma charakter behawioralny, a nie polityczny. Wyjścia na miasto są odwoływane, czynsze płacone z opóźnieniem, a wizyty lekarskie przekładane i rzadko wyznaczane na nowy termin. Gdy priorytetem staje się przetrwanie, wszystko inne trafia do poczekalni bez określonej godziny wizyty, a trudności finansowe przenikają do relacji i społeczności, zmieniając to, co ludzie uważają za możliwe do osiągnięcia.

Drożejąca benzyna, podatki rządu i fala zwolnień
Prognozy na nadchodzące miesiące nie są obiecujące. Średnia krajowa cena galonu benzyny bezołowiowej osiągnęła we wtorek 4,18 USD – o 15 centów więcej niż przed tygodniem i o około dolara więcej niż rok temu, jak podaje stowarzyszenie kierowców AAA. Jest to najwyższy poziom od wybuchu konfliktu z Iranem, a wraz ze wzrostem cen energii rosną koszty wszystkiego innego.
Tymczasem obciążenia podatkowe osiągnęły poziomy, które zaskakują nawet liberalnych komentatorów. Niektórzy Amerykanie po zsumowaniu wszystkich podatków i opłat oddają państwu ponad 50 procent swoich dochodów, a gospodarz HBO Bill Maher twierdzi, że jego osobiste obciążenie sięga niemal 60 procent. „W zeszłym tygodniu był Dzień Podatkowy. Zapłaciłem rządowi, jeśli doliczyć podatki stanowe, lokalne, od sprzedaży, od nieruchomości, opłaty, Obamacare, prawdopodobnie prawie 60% tego, co zarabiam. To dużo” – powiedział Maher w swoim programie „Real Time”, wszczynając alarm w związku z tym, czy amerykański rząd jest po prostu „niekompetentny i skorumpowany” mimo 5 bilionów dolarów wpływów.

Do tego dochodzi rosnąca fala zwolnień. Nike ogłosiło w czwartek nową rundę redukcji etatów dotykającą około 1400 pracowników w całej organizacji, skoncentrowaną głównie w dziale technologicznym. W notatce od dyrektora operacyjnego Venkatesha Alagirisamy’ego firma poinformowała, że zwolnienia są częścią szerszej strategii naprawczej Nike „Win Now”, mającej na celu przebudowę zespołu technologicznego, modernizację produkcji Air oraz integrację prac nad łańcuchem dostaw.
CYNICZNYM OKIEM: Pięć bilionów dolarów wpływów rocznie i sześć tysięcy dolarów odległości od bankructwa. Państwo zbiera w skali kosmicznej, a obywatel liczy każdego dolara na opóźniony czynsz – kapitalizm to chyba ktoś inny.
Obraz, który wyłania się z danych, jest spójny i niepokojący. Klasa średnia jest systematycznie unicestwiana, a narodowy kryzys z roku na rok przybiera na sile, jak wskazuje autor materiału. Połączenie pięcioletniego trendu pogarszających się ocen finansów, kruchości domowych budżetów wynoszącej zaledwie sześć tysięcy dolarów, rosnących cen paliw oraz fali zwolnień w korporacjach takich jak Nike rysuje obraz gospodarki rozpadającej się w szwach.
Autor tekstu źródłowego ostrzega, że kryzys na Bliskim Wschodzie grozi pogrążeniem całego globalnego systemu w długotrwałym spowolnieniu. Połączenie historycznie wysokiego pesymizmu konsumentów, rekordowych obciążeń podatkowych i rosnących cen energii tworzy koszmarny scenariusz, którego konsekwencje, jego zdaniem, w najbliższym czasie staną się całkowicie i bezdyskusyjnie oczywiste dla wszystkich. Pytanie postawione czytelnikom przez autora pozostaje proste i bolesne – czy w ostatnich latach zmienili nawyki zakupowe, by zaoszczędzić, dołączając do niezliczonych rzesz osób w dokładnie takiej samej sytuacji.



