Ogłoszenie dyrektora do spraw nauki i technologii w administracji, Michaela Kratsiosa, dotyczące powołania Narodowej Inicjatywy na rzecz Amerykańskiej Kosmicznej Energii Jądrowej, wywindowało kursy spółek rozwijających technologie reaktorowe w ciągu kolejnych dni sesyjnych. Oklo oraz NuScale odnotowały gwałtowne wzrosty notowań, mimo że konstrukcje reaktorów obu tych firm wcale nie muszą znaleźć się wśród zwycięzców nowego programu. Inwestorzy zakładają, że deweloperzy reaktorów zostaną zaangażowani w liczne zastosowania nuklearne w misjach kosmicznych, obejmujące napęd, zasilanie elektryczne wahadłowców oraz dostarczanie energii dla baz na Księżycu i Marsie.
Pozostaje jednak pytanie, który z deweloperów ma realną szansę na udział w tych programach. Przestrzeń kosmiczna charakteryzuje się nieco innymi czynnikami środowiskowymi niż powierzchnia Ziemi, a liczne wyzwania z zakresu fizyki, w tym niska lub zerowa grawitacja, tworzą problemy, które sprawiają, że niektóre projekty reaktorów nigdy nie będą miały szansy na działanie w warunkach pozaziemskich. Dodatkowe kwestie, takie jak brak łatwo dostępnego radiatora w postaci choćby dużego zbiornika wodnego, generują złożone trudności dla bardziej tradycyjnych konstrukcji.
CYNICZNYM OKIEM: Rynek kupuje nagłówek, nie schemat technologiczny. Hasło „kosmiczny reaktor” wystarczy, by ceny akcji wystrzeliły, choć połowa tych firm zostanie wykluczona już na etapie pierwszego szkicu inżynieryjnego.
Kto naprawdę poleci na Księżyc?
Poleganie wyłącznie na opinii Pana Rynku prawdopodobnie nie jest najlepszym pomysłem w scenariuszu technicznym. Warto zamiast tego przyjrzeć się ostatniej próbie uruchomienia reaktorów na Księżycu i wyciągnąć wnioski na podstawie podmiotów, które wcześniej uczestniczyły w tym programie.
NASA pierwotnie podejmowała próby rozwoju energii księżycowej, współpracując z firmami takimi jak Lockheed Martin, BWXT, Westinghouse, X-energy oraz Boeing. Dzięki ich skoordynowanym wysiłkom wiodące projekty dla tego przedsięwzięcia wskazały na wysokotemperaturowe reaktory chłodzone gazem wykorzystujące paliwo TRISO o strukturze trójwarstwowej izotropowej.
Biorąc pod uwagę, że fizyka wszechświata nie uległa zmianie w ciągu ostatnich kilku lat, można bezpiecznie założyć, że reaktorem z wyboru dla najnowszych inicjatyw kosmicznych również będzie wysokotemperaturowy reaktor chłodzony gazem. Na początku tego roku administracja zaczęła wspominać o umieszczeniu reaktorów na Księżycu do 2030 roku.
Kto dziś buduje reaktory tego typu? Wśród spółek publicznych są to obecnie Nano Nuclear oraz Terra Innovatum, a innym prawdopodobnym kandydatem jest X-energy, która niedawno złożyła formularz S-1, rozpoczynając proces debiutu giełdowego jeszcze w tym roku. Terra Innovatum nie wydała jeszcze żadnego oświadczenia dotyczącego pozaziemskiego zastosowania swojego projektu reaktora SOLO, ale reaktor Loki firmy Nano Nuclear jest wyraźnie promowany jako rozwiązanie dla środowisk takich jak przestrzeń kosmiczna.
BWXT również prawdopodobnie zostanie zaangażowane w pewnym zakresie ze względu na bogate doświadczenie we współpracy z NASA w obszarze napędu jądrowego, a dodatkowo jest jednym z zaledwie dwóch producentów w Stanach Zjednoczonych zdolnych do wytwarzania paliwa TRISO. Ta pozycja daje firmie praktycznie niemożliwą do obejścia przewagę w łańcuchu dostaw każdej misji księżycowej.
CYNICZNYM OKIEM: Giełda nagradza dziś każdego, kto ma w nazwie słowo „nuklearny”, niezależnie od tego, czy jego reaktor mógłby w ogóle pracować bez grawitacji. To nie inwestycja, to konkurs skojarzeń słownych z premią pieniężną.
Ogólny wzrost notowań spółek z sektora jądrowego należy w mniejszym stopniu przypisywać ich potencjalnemu udziałowi w misjach NASA, a w większym szerszej adaptacji i akceptacji energii jądrowej w wielu zastosowaniach wykraczających poza samo zasilanie sieci energetycznej. Wniosek jest prosty: tylko określone konstrukcje reaktorów mogą działać w kosmosie, a firmy takie jak NuScale czy Terrestrial Energy niemal na pewno zostaną wykluczone ze względu na prawa fizyki rządzące eksploatacją poza Ziemią. Pan Rynek może jeszcze tego nie wiedzieć, ale inżynierowie z NASA już dawno odrobili tę lekcję.



