Wojna w Iranie trwa czwarty tydzień, a na Kremlu atmosfera przypomina raczej bankiet niż kryzys. Prezydent Władimir Putin podczas poniedziałkowego spotkania z wysokimi urzędnikami ds. gospodarczych oświadczył, że rosyjskie firmy naftowe i gazowe muszą wykorzystać nadzwyczajne zyski wojenne do redukcji zadłużenia wobec krajowych banków. „To byłaby dojrzała decyzja” – stwierdził Putin, nie po raz pierwszy prezentując ten manewr jako przejaw roztropności, a nie cynicznego korzystania z cudzej katastrofy.
Mechanizm jest prosty i brutalnie skuteczny. Cena rosyjskiej ropy Urals, jeszcze przed rozpoczęciem amerykańsko-izraelskiej operacji „Epic Fury” handlowana z dużymi dyskontami, w zeszłym tygodniu przekroczyła 100 dolarów za baryłkę. Według doniesień Financial Times z początku marca Rosja generuje do 150 milionów dolarów dziennie dodatkowych wpływów budżetowych dzięki zwiększonym podatkom od eksportu ropy na rynki takie jak Chiny i Indie. Potencjalne całkowite dodatkowe przychody mogą do końca marca sięgnąć miliardów dolarów.
Sankcyjne zwolnienie, które otworzyło bramy
Sytuacja uległa drastycznej zmianie, gdy Departament Skarbu USA wydał zwolnienie z sankcji obejmujące dostawy rosyjskiej ropy ładowane między 12 marca a 11 kwietnia. Wkrótce potem kilka krajów azjatyckich, zależnych od energii z Bliskiego Wschodu, zasygnalizowało plany zwiększenia zakupów surowców z Rosji.
CYNICZNYM OKIEM: Ameryka bombarduje Iran, by zabezpieczyć światowe dostawy energii, a jedynym pewnym zwycięzcą jest Rosja. Strategia godna szachowego arcymistrza – gdyby grał przeciwko samemu sobie.
Putin zadbał o odpowiednią oprawę retoryczną. „Jeśli chodzi o budżet federalny, konieczne jest również podejmowanie wyważonych decyzji dotyczących dochodów cyklicznych, aby zapewnić długoterminową równowagę głównego dokumentu finansowego kraju” – mówił językiem, który miał brzmieć jak podręcznik makroekonomii, a nie jak instrukcja czerpania zysków z konfliktu.
Dodał również, że skuteczna polityka makroekonomiczna wymaga proaktywnego reagowania na ryzyka zewnętrzne, które – jak ujął to z dyplomatyczną elegancją – „obecnie objawiają się ostro na rynkach światowych”.
Waszyngton sam sobie strzela w stopę
Reakcja w USA była przewidywalna. Demokraci w Kongresie potępili poluzowanie presji na Moskwę, argumentując, że ruch Trumpa jest ekonomicznym prezentem dla Rosji w środku wojny, którą prezydent sam wywołał.
„Określenie tego mianem teatru klaunów to mało powiedziane” – napisał na platformie X Don Beyer, Demokrata z Wirginii.
Oprócz zwolnień z sankcji administracja Trumpa uwolniła ponad 45 milionów baryłek ropy z rezerw strategicznych i tymczasowo zawiesiła stuletni mandat żeglugowy w celu obniżenia kosztów transportu. Każdy z tych ruchów miał złagodzić krajowy kryzys paliwowy, lecz jednocześnie poszerzał pole manewru dla Kremla.
CYNICZNYM OKIEM: Ukraińcy patrzą, jak ich sojusznik finansuje ich wroga w ramach wojny, którą sam rozpętał gdzie indziej. Geopolityka roku – gdzie każde rozwiązanie tworzy dwa nowe problemy.
Trwająca eskalacja w Zatoce Perskiej nadal pośrednio zasila rosyjską energetykę, a na rynkach światowych utrzymuje się głęboka niepewność. Putin tymczasem spokojnie każe swoim oligarchom spłacać kredyty – bo w Moskwie to się nazywa „dojrzałość”.


