Moskwa zaproponowała Waszyngtonowi transakcję, która brzmi jak scenariusz z zimnowojennego thrillera – Kreml przestanie dzielić się informacjami wywiadowczymi z Iranem, jeśli USA zrobią to samo wobec Ukrainy. Jak poinformował w piątek portal Politico, propozycję złożył rosyjski wysłannik Kiriłł Dmitrijew podczas spotkania w Miami z wysłannikami administracji Trumpa – Steve’em Witkoffem i Jaredem Kushnerem. Strona amerykańska ofertę odrzuciła.
Kontekst jest jednak znacznie bardziej złożony niż prosta wymiana „coś za coś”. Rosja została oskarżona przez wysokich urzędników Białego Domu i Kongresu o rozszerzenie wymiany wywiadowczej z Iranem w trakcie trwającej już trzy tygodnie wojny z udziałem USA i Izraela. Zarzuty są poważne – Moskwa miała przekazywać Teheranowi dane dotyczące celów, co rzekomo pomogło w irańskich atakach rakietami balistycznymi na amerykańskie bazy, stacje radarowe i inne strategiczne obiekty w regionie.

Kreml robi Ameryce to, co Ameryka robiła Rosji
Rosja nie potwierdziła tych działań i wydała jedynie lakoniczne oficjalne zaprzeczenie. Nie podjęła jednak żadnych poważnych kroków, by przekonać Waszyngton, że jest inaczej. Kreml najprawdopodobniej czerpie satysfakcję z symetrycznej odpowiedzi – robi Stanom Zjednoczonym w Iranie dokładnie to, co USA robią Rosji na Ukrainie od lat.
Amerykańskie zaangażowanie wywiadowcze na Ukrainie nie jest żadną tajemnicą. Wymiana informacji sięga administracji Bidena, a nawet wcześniejszych okresów związanych z konfliktem w Donbasie z 2014 roku.
CYNICZNYM OKIEM: Rosja proponuje, żeby obie strony przestały pomagać cudzym wrogom. To tak, jakby dwóch podpalaczy negocjowało, który pierwszy odłoży zapałki.
Politico podkreśla, że sam fakt istnienia takiej propozycji wywołał zaniepokojenie wśród europejskich dyplomatów. Obawiają się oni, że Moskwa próbuje wbić klin między Europę a USA w krytycznym momencie dla stosunków transatlantyckich.
Sprawa rodzi poważne pytania dotyczące wewnętrznej polityki amerykańskiej. Znaczna część bazy poparcia Trumpa od dawna odnosi się sceptycznie do wsparcia dla Ukrainy. Nawet J.D. Vance i Pete Hegseth wydawali się niechętni wobec idei zbyt dużego zaangażowania po stronie Kijowa.
Gdyby Trump rzeczywiście zaprzestał wymiany wywiadowczej z Ukrainą, wielu Republikanów uznałoby to za właściwy krok. Jednocześnie rośnie niezadowolenie z faktu, że USA rozpoczynają kolejną „wojnę z wyboru” na Bliskim Wschodzie – co stoi w jawnej sprzeczności z obietnicami kampanii wyborczej.
CYNICZNYM OKIEM: Ameryka prowadzi dwie wojny jednocześnie, a Rosja oferuje zniżkę na jedną z nich. Klasyczny model biznesowy – problem i rozwiązanie od tego samego dostawcy.
Kluczowe pytanie brzmi, czy oferta Moskwy pozostanie na stole. Niezależnie od odpowiedzi, jedno wydaje się pewne – Rosja jest gotowa wykorzystać chaos w Iranie jako kartę przetargową w sprawie Ukrainy. Rozmowy pokojowe dotyczące konfliktu ukraińskiego pozostają zawieszone na czas nieokreślony, a Waszyngton stoi przed problemem nadmiernego rozciągnięcia sił i środków na dwa ogromne globalne punkty zapalne jednocześnie.


