Amerykańskie pszczoły i pszczelarze tracą cennego sojusznika dokładnie wtedy, gdy najbardziej potrzebują jego pomocy. Departament Rolnictwa USA planuje wkrótce zamknąć Centrum Badań Rolniczych w Beltsville – stację badawczą o powierzchni 6500 akrów w stanie Maryland, która jest siedzibą najważniejszego w kraju ośrodka badań nad pszczołami i diagnostyki ich chorób. Laboratorium Badań nad Pszczołami w Beltsville od dziesięcioleci stanowi naukowe zaplecze całej branży.
Decyzja przypada na wyjątkowo krytyczny moment. Zimą 2025 roku wielu pszczelarzy straciło ponad połowę swoich hodowli w wyniku rozprzestrzeniania się odpornych na pestycydy roztoczy Varroa, przenoszących śmiertelne wirusy. Straty doprowadziły do niskiej produkcji miodu, a gwałtownie rosnące koszty paliwa sprawiły, że transport pszczół przez cały kraj w celu zapylania upraw stał się coraz droższy.

CYNICZNYM OKIEM: Państwo oszczędza na laboratorium tak, jak rolnik oszczędza na płocie tuż przed nadejściem wilków. Rachunek za tę zapobiegliwość przyjdzie z odsetkami.
Dlaczego laboratorium w Beltsville jest tak ważne?
Skala gospodarcza tego zaplecza jest trudna do przecenienia. Pszczoły miodne wnoszą około 15 miliardów dolarów do krajowej produkcji rolnej, a pszczoły dzikie i hodowlane zapylają ponad 130 rodzajów upraw. Laboratoria USDA pomagają w ten sposób stabilizować cały system żywnościowy kraju.
Autorka tekstu, która poświęciła czternaście lat badaniom nad pszczołami i napisała książkę „Gorzki miód”, wskazuje na konkretną, bezcenną usługę. „Pszczelarze w czasach takich kryzysów często zwracali się o wsparcie do laboratoriów pszczelarskich USDA” – relacjonuje. Ośrodek w Beltsville oferuje bowiem bezpłatną diagnostykę chorób pszczół, w ramach której pszczelarze mogą przesyłać próbki do analizy.
Naukowcy z USDA służą pszczelarzom od ponad 130 lat, z czego prawie 90 lat w samej stacji Beltsville. Od początku XXI wieku badacze pomagali reagować na roztocza Varroa, a obecnie przygotowują branżę na jeszcze groźniejszego najeźdźcę – azjatyckiego roztocza Tropilaelaps mercedesae. Opracowują protokoły wykrywania i reagowania, których pszczelarze mogą użyć do ochrony kolonii.

Lokalizacja placówki ma kluczowe znaczenie. Jej zamknięcie pozostawiłoby krytyczną lukę badawczą w północno-wschodniej części USA, gdzie pszczelarze pomagają zapylać żurawinę, dynie i borówki. To także region pozwalający badać zimowe straty rodzin pszczelich, których nie da się łatwo odtworzyć w pozostałych laboratoriach USDA, położonych w łagodniejszym klimacie.
Ile naprawdę kosztuje ta oszczędność?
Argumentacja resortu opiera się na rachunku kosztów. USDA twierdzi, że zlikwiduje całe centrum, ponieważ utrzymanie budynków i remonty kosztowałyby szacunkowo 500 milionów dolarów. Zamknięcie laboratorium może jednak kosztować pszczelarzy, rolników i konsumentów znacznie więcej.
Najlepiej ilustruje to katastrofa z zimy 2025 roku. Wielu pszczelarzy otworzyło wtedy ule w styczniu i odkryło, że wyginęło ponad 60 procent rodzin pszczelich, czyli blisko 1,7 miliona rodzin w całym kraju. Naukowcy z Beltsville natychmiast udali się na miejsce, by przebadać kolonie pod kątem pestycydów, chorób i roztoczy.
Wtedy nastąpił paraliż. Kilka tygodni później administracja Trumpa zwolniła pracowników odbywających staż adaptacyjny oraz personel laboratoriów pszczelarskich, a pozostałym pracownikom zabroniono kontaktowania się z pszczelarzami. Z powodu blokady komunikacyjnej przekazanie wyników badań zajęło prawie sześć miesięcy.
Konsekwencje finansowe obnażyły absurd całej kalkulacji. Do czasu zniesienia blokady sezon dobiegł końca, a utrata rodzin pszczelich kosztowała pszczelarzy szacunkowo 600 milionów dolarów z tytułu utraconej produkcji miodu, dochodów z zapylania i kosztów odtworzenia kolonii. To znacznie więcej niż jednorazowy koszt modernizacji całego centrum.

CYNICZNYM OKIEM: Pół miliarda na remont uznano za zbyt drogie, a sześćset milionów strat za dopuszczalne. Tak właśnie wygląda księgowość, w której liczy się tylko ta rubryka, którą widać dziś.
Skutki sięgają portfeli zwykłych konsumentów. Gdy pszczelarze tracą blisko połowę hodowli, często muszą żądać od rolników wyższych stawek za usługi zapylania, a te dodatkowe koszty odbijają się echem w całym systemie żywnościowym, wpływając na ceny owoców, warzyw i orzechów.
Zamknięcie Beltsville nie jest przy tym odosobnionym przypadkiem. Administracja zaproponowała likwidację Obszaru Misji Ekosystemów w ramach Służby Geologicznej oraz wycofanie z eksploatacji 16 centrów badawczych, w tym ośrodka w Dakocie Północnej – stanie o największej produkcji miodu w kraju. Służba Leśna mierzy się z planem zamknięcia 57 z 77 stacji badawczych.

Eksperci ostrzegają wreszcie przed poważnym drenażem mózgów. Gdy pierwsza administracja Trumpa przeniosła w 2019 roku Służbę Badań Ekonomicznych USDA do Kansas City, agencja straciła ponad 75 procent doświadczonego personelu badawczego. Jeśli historia się powtórzy, rolnicy i pszczelarze stracą specjalistów o wieloletniej wiedzy instytucjonalnej, co oznacza wolniejszą reakcję na zagrożenia i słabsze monitorowanie populacji dzikich pszczół.



