Alexandra Prokopenko, współpracowniczka Carnegie Russia Eurasia Center i była doradczyni w Banku Rosji, uruchomiła na platformie X odliczanie, które powinno zaniepokoić każdego, kto robi zakupy spożywcze. Niemal całkowite zamknięcie Cieśniny Ormuz wywołało szok energetyczny, który właśnie zaczyna przenikać na rynki nawozów – a stamtąd, w ciągu sześciu do dziewięciu miesięcy, uderzy w globalne ceny żywności. „Niemal całkowite zamknięcie Cieśniny Ormuz wywołuje szok podażowy, który uwidoczni się w cenach żywności za 6-9 miesięcy” – napisała Prokopenko.
Liczby już teraz są alarmujące. Mocznik podrożał o 25-30 procent od 28 lutego. Producenci z Zatoki Perskiej ogłosili stan siły wyższej w kontraktach z Ameryką Południową i Azją. Około miliona ton metrycznych nawozów jest fizycznie uwięzionych w Zatoce, a siła wyższa – jak podkreśla Prokopenko – oznacza, że kontrakty są prawnie zerwane, nie opóźnione. Kupujący muszą natychmiast szukać alternatyw.
Trzy fale kryzysu – od nawozów po półki w sklepach
Prokopenko nakreśliła precyzyjną oś czasu nadchodzącego szoku. Pierwsza fala już trwa – to gwałtowny wzrost cen nawozów i masowe zrywanie kontraktów. Druga fala uderzy w trzecim i czwartym kwartale 2026 roku, przynosząc ograniczenie zasiewów i niższe plony, przy czym najgorsza sytuacja dotknie Afrykę i Azję Południową, gdzie wcześniejsze zakupy nawozów są niemożliwe. Trzecia fala, przewidywana na 2027 rok, to inflacja cen żywności uderzająca w handel detaliczny w gospodarkach zależnych od importu.
Prokopenko nie jest odosobniona w swoich ostrzeżeniach. Analityk UBS Claudio Martucci ostrzegł w zeszłym tygodniu przed kaskadowymi efektami szoku energetycznego przenikającego na rynki nawozów.

CYNICZNYM OKIEM: Nawozy nie mają lobby w mediach społecznościowych, nie wzbudzają emocji jak ceny benzyny i nie generują klikalnych nagłówków. Dlatego świat zorientuje się, że ma problem, dopiero gdy chleb podrożeje o połowę.
Strateg makro Bloomberg Simon White postawił sprawę w historycznej perspektywie, ostrzegając że szok cen żywności w latach 70. był gorszy niż szoki cen ropy po arabskim embargu naftowym i rewolucji irańskiej. „Inflacja żywności w USA rosła już przed oboma tymi wstrząsami i przez niemal całe lata 70. przyczyniała się do wskaźnika CPI mocniej niż energia” – przypomniał.
Fatih Birol, szef Międzynarodowej Agencji Energetycznej, dopełnił ponury obraz, ostrzegając w piątek, że przepływy energii w rejonie Zatoki nie wrócą do pełnej wydajności przez sześć miesięcy, o ile nie dłużej. Według niego świat stoi w obliczu największego szoku energetycznego w historii.
Rosja zbiera żniwo z cudzego kryzysu
Prokopenko wskazała na beneficjenta, którego nazwa pojawia się w każdym kolejnym kryzysie podażowym. Rosja jest kluczowym dostawcą amoniaku i nawozów azotowych, a wraz z Białorusią kontroluje około 40 procent globalnego rynku potażu. Eksportuje ponad 45 milionów ton nawozów rocznie, głównie na Globalne Południe. Importerzy z Nigerii i Ghany już składają zamówienia na trzeci kwartał u rosyjskich dostawców.
„Zyski Putina mogą być tutaj bardziej długofalowe niż zwykłe napychanie kieszeni petrodolarami” – oceniła Prokopenko.
CYNICZNYM OKIEM: Zamknięcie Cieśniny Ormuz to najlepsze, co mogło spotkać rosyjski eksport nawozów. Putin nie musiał nawet kiwnąć palcem – wystarczyło poczekać, aż inni zamkną drzwi jego konkurentom.
Siarka, chemikalia, nawozy i olej napędowy wpływają na niemal każdą dziedzinę gospodarki, a przedłużający się konflikt niesie ryzyko ponownego rozpalenia globalnej inflacji żywności. Prokopenko sugeruje, że w obliczu nadchodzącego wstrząsu warto rozważyć budowę własnych przydomowych łańcuchów dostaw – ogrodów i kurników. Kiedy była doradczyni banku centralnego radzi sadzić warzywa, znaczy to, że odliczanie naprawdę się rozpoczęło.




Dokładanie też tak obstawiam!
To jest nas już co najmniej kilku 🙂