Globalne zapotrzebowanie na energię elektryczną w 2025 roku wzrosło o około 800 TWh, co stanowi wartość 4,8 razy wyższą niż całe zeszłoroczne zużycie energii elektrycznej w Polsce. Skala tego przyrostu odpowiada łącznemu globalnemu wzrostowi produkcji w źródłach fotowoltaicznych i wiatrowych w tym samym okresie, co bezlitośnie obnaża skalę wyzwania stojącego przed dekarbonizacją światowych systemów energetycznych. Źródła niskoemisyjne muszą bowiem nie tylko zastępować istniejące źródła konwencjonalne, lecz także odpowiadać na popyt ze strony zupełnie nowych zastosowań energii elektrycznej, których jeszcze niedawno nie było na ekonomicznej mapie świata.
Tempo rozwoju zapotrzebowania jest na tyle wyraźne, że eksperci coraz częściej mówią o wkraczaniu globalnej gospodarki w tak zwany wiek elektryczności. Światowe zapotrzebowanie na energię elektryczną zwiększyło się w 2025 roku o 3 procent rok do roku, czyli ponad dwukrotnie szybciej niż popyt na energię w ogóle, który wzrósł o 1,3 procent. Wzrost ten napędzają dwa odmienne czynniki cywilizacyjne działające równolegle. Z jednej strony chodzi o zapewnianie nowym populacjom dostępu do elektryczności, poprawę warunków życia poprzez korzystanie z większej liczby urządzeń AGD oraz industrializację rozwijających się gospodarek. Z drugiej strony, w krajach rozwiniętych następuje bardziej zaawansowana elektryfikacja sektora budynków (pompy ciepła i klimatyzatory), przemysłu, transportu (pojazdy elektryczne) oraz dynamicznie rozwijające się centra danych obsługujące sztuczną inteligencję. Jednocześnie poprawiająca się efektywność urządzeń w państwach rozwiniętych zmniejsza zużycie w dotychczasowych zastosowaniach, co częściowo łagodzi presję popytową.
CYNICZNYM OKIEM: Świat dekarbonizuje się z taką prędkością, że co roku odkrywa nowy apetyt energetyczny dorównujący całej dotychczasowej rewolucji odnawialnej. Każda zainstalowana turbina i każdy panel walczy nie z węglem, lecz z kolejnym serwerem AI.
Chiny pochłaniają 58 procent globalnego wzrostu
Geograficzny rozkład wzrostu zapotrzebowania nie pozostawia złudzeń co do tego, gdzie bije serce nowej energetycznej rzeczywistości. Około 80 procent przyrostu popytu na energię elektryczną odnotowano w gospodarkach wschodzących i krajach rozwijających się, a wśród nich zdecydowanie dominują Chiny.
Państwo Środka odpowiada samodzielnie za 58 procent globalnego wzrostu zużycia energii elektrycznej, czerpiąc z postępującego rozwoju gospodarczego oraz lawinowo rosnącej liczby pojazdów elektrycznych na drogach. Spośród dużych gospodarek zużycie zauważalnie zwiększa się również w Stanach Zjednoczonych, gdzie aż za połowę wzrostu w 2025 roku odpowiadały centra danych. Te dwa kierunki – chińska elektromobilność i amerykańska infrastruktura sztucznej inteligencji – wyznaczają obecnie globalną mapę popytu energetycznego.

Centra danych jako energetyczny smok XXI wieku
Najbardziej dynamicznie rosnącą kategorią odbiorców pozostają obiekty przetwarzające dane na potrzeby sztucznej inteligencji oraz usług chmurowych. W 2025 roku zapotrzebowanie centrów danych zwiększyło się o 17 procent rok do roku, co przełożyło się na dodatkowe 70 TWh i osiągnęło globalny poziom 485 TWh.
Międzynarodowa Agencja Energetyczna prognozuje, że do 2030 roku popyt ze strony centrów danych może wzrosnąć niemal dwukrotnie, sięgając 945 TWh. Oznaczałoby to zmianę udziału tych obiektów w światowym zużyciu energii elektrycznej z 1,5 procent w 2025 roku do 3 procent w 2030 roku, co dla operatorów sieci stanowi wyzwanie wymagające zupełnie nowego podejścia do planowania infrastruktury.
Wpływ centrów danych na duże systemy elektroenergetyczne pozostaje szczególnie odczuwalny z uwagi na ich charakterystykę techniczną. Obiekty te są budowane w klastrach o płaskim profilu poboru energii, co przekłada się na większe obciążenie lokalnej sieci oraz wzrost zapotrzebowania na moc szczytową w całym systemie. Zwiększenie elastyczności pracy centrów danych, czyli częściowe dostosowanie ich poboru do aktualnej sytuacji energetycznej w systemie, może przynieść wymierne korzyści, w tym ograniczenie konieczności budowy nowych elektrowni dyspozycyjnych.
CYNICZNYM OKIEM: Sztuczna inteligencja obiecuje rozwiązać kryzys klimatyczny, jednocześnie pochłaniając tyle prądu, że za pięć lat zajmie 3 procent światowego zużycia. Ratunek dla planety wymaga najpierw wybudowania kilku elektrowni więcej.



