Jeszcze niedawno pracowali w redakcjach, kancelariach i laboratoriach. Dziś uczestniczą w eksperymencie, w którym człowiek staje się własnym trenerem zastępcy. Startup z Doliny Krzemowej – Mercor – zatrudnia dziesiątki tysięcy „białych kołnierzyków” do szkolenia sztucznej inteligencji, która ma ich wkrótce zastąpić.
To nie science fiction. Jak opisuje Wall Street Journal, w 2025 roku ponad 30 tysięcy specjalistów pracuje dla Mercora przy poprawianiu odpowiedzi modeli AI tworzonych m.in. przez OpenAI i Anthropic. Wynagrodzenia sięgają od 45 do 250 dolarów za godzinę – krótkoterminowy zastrzyk gotówki i długoterminowy gwóźdź do własnej kariery.
CYNICZNYM OKIEM: W XIX wieku robotnicy obsługiwali maszyny. W XXI – uczą je, jak być robotnikami lepszymi od siebie.
Samozastępowanie zawodowe
Katie Williams, 30-letnia kontraktorka Mercora, spędza dni na ocenianiu jakości wideo tworzonych przez AI. Żartuje z przyjaciółmi, że „trenuje sztuczną inteligencję, by kiedyś zajęła jej miejsce.” Na Slacku słyszy to samo od współpracowników: wstyd i rezygnacja stały się emocjonalną walutą nowej gospodarki.
Jeszcze mocniej brzmi historia Petera Valdesa-Dapeny, byłego dziennikarza motoryzacyjnego, który po 20 latach w zawodzie stracił pracę. Teraz ocenia teksty pisane przez chatboty, ucząc algorytmy stylu, który sam kiedyś reprezentował. – „Nie wynalazłem AI i jej nie odwołam. Jeśli ja przestanę, to coś zmieni?” – pyta retorycznie.
Dla wielu to już nie wybór, tylko cyfrowa konieczność.
Ludzie w służbie algorytmu
Mercor sprzedaje tę rzeczywistość jako „kolejną rewolucję rynku pracy” – elastyczną, opartą na wiedzy i nowoczesności. Ale fakty są mniej inspirujące. Pracownicy nie tworzą już wartości – oni optymalizują własne wygaśnięcie.
Z danych Goldman Sachs wynika, że 17,4% amerykańskich firm już wdrożyło AI w przynajmniej jednej części działalności, a w dużych przedsiębiorstwach odsetek ten sięga 40%. Branże najbardziej narażone na automatyzację to marketing, grafika, obsługa klienta i IT.
Choć wpływ na rynek pracy jest jeszcze ograniczony, fala trwałych przesunięć wydaje się nieunikniona – już dziś zwolnienia z powodu AI dotknęły ponad 44 tysiące osób.
Mercor twierdzi, że jego kontraktorzy „czują odpowiedzialność za wpojenie modelom ludzkiej wiedzy i tonu.” W praktyce – przygotowują narzędzie, które jutro zastąpi ich samych.
Część z tych, którzy trenują algorytmy, mówi, że czuje się współautorami przyszłości. Inni – współoskarżonymi.
CYNICZNYM OKIEM: Nowy proletariat nie pracuje już przy taśmie – tylko przy promcie. Różnica? Tym razem to człowiek uczy maszynę, jak go zwolnić z większą empatią.


