Rosja i Ukraina kontynuują wymianę ciosów wymierzonych w kluczowe obiekty naftowe oraz energetyczne, a ostatnim z nich był atak dronów na rosyjską rafinerię w Tuapse, który wywołał pożar o takiej skali, że został zarejestrowany przez satelity w kosmosie. Rafineria należy do koncernu Rosnieft i ucierpiała już w wyniku poważnego ataku w marcu 2025 roku podczas ukraińskiej operacji. Lokalne władze ogłosiły stan wyjątkowy w rejonie tuapsińskim po tym, jak uszkodzone zostały szkoły i budynki mieszkalne, a wszystkie zajęcia lekcyjne zostały odwołane.
Jak podaje mający siedzibę w Amsterdamie „The Moscow Times”: „Zdjęcia satelitarne NASA z czwartku pokazały pióropusz dymu rozciągający się na około 200 kilometrów w głąb Morza Czarnego z Tuapse, które znajduje się 80 kilometrów na północny zachód od kurortu Soczi”.

Gubernator Kraju Krasnodarskiego, Wieniamin Kondratjew, potwierdził, że w ataku na to portowe miasto w północno-wschodniej części Morza Czarnego zginęła kobieta i nastoletnia dziewczyna, a kilka innych osób zostało rannych. Ministerstwo Obrony Rosji ogłosiło z kolei, że wojsko zestrzeliło w nocy 207 dronów w wielu regionach, wymieniając obwody biełgorodzki, kurski, briański i krasnodarski oraz akweny Morza Czarnego i Azowskiego.
CYNICZNYM OKIEM: Kurort Soczi leży 80 kilometrów od płonącej rafinerii, a turyści zapewne wciąż sączą koktajle nad basenem. Wojna w wersji rosyjskiej to produkt luksusowy – płoną go tylko ci, którzy mieszkają wystarczająco daleko od Moskwy.
Rutyna zabijania znika z nagłówków
To poniekąd „normalna” noc w tej trwającej już ponad cztery lata brutalnej wojnie. Codzienne i conocne ataki transgraniczne w dużej mierze zniknęły z głównych wydań wiadomości ze względu na ich częstotliwość – do tego stopnia, że stały się „rutyną”, co jest ponurą rzeczywistością. Często nawet gdy rafinerie lub kluczowa infrastruktura zostają trafione w którymś z krajów, wydarzenie to ledwie znajduje odzwierciedlenie w zachodnich mediach.
Trwający rosyjski atak lotniczy na Ukrainę jest jednak znacznie bardziej zabójczy od ukraińskich kontruderzeń. Ukraińscy urzędnicy podają, że nocne uderzenia zabiły tam 14 osób w rejonie stolicy, a także w obwodach odeskim i dniepropietrowskim. Co najmniej 700 dronów i rakiet zostało wystrzelonych przez siły Moskwy w ciągu jednej nocy, co jest liczbą znaczącą i wysoką nawet po tylu latach bombardowań z powietrza.
CYNICZNYM OKIEM: Dopóki rakiet było 50, świat się wzdrygał. Przy 700 na dobę zaczyna się arytmetyka zmęczenia – ludzkie życia przeliczane są na procenty udziału w serwisach informacyjnych, a próg uwagi rośnie szybciej niż liczba ofiar.
Obecnie uwaga świata skupiona jest głównie na wojnie w Iranie i blokadzie cieśniny Ormuz, przez co wysiłki na rzecz wypracowania politycznego i pokojowego rozwiązania na Ukrainie również zeszły na dalszy plan. Pożar widoczny z orbity nie wystarcza już, aby przebić się przez informacyjny hałas Bliskiego Wschodu. Satelity NASA rejestrują dym ciągnący się nad Morzem Czarnym przez 200 kilometrów, ale redakcje patrzą w stronę Zatoki Perskiej. W tej wojnie największą ofiarą, obok zabitych cywilów, stała się zachodnia uwaga.



