Saga rzadko spotykanej presji Waszyngtonu na swojego wieloletniego regionalnego sojusznika, Oman, trwa nadal. We wtorek „The Wall Street Journal” poinformował, że amerykańscy urzędnicy są coraz bardziej „sfrustrowani” neutralnym stanowiskiem Maskatu, które obecnie postrzegają jako wrogie wobec interesów USA. Oman został oskarżony o współpracę z Iranem przy proponowanym projekcie poboru opłat za przepływ, który przyniósłby korzyści Teheranowi i pokrzyżował cele Ameryki w tym regionie.

Napięcie szybko przerodziło się w otwarte groźby pod adresem Maskatu. „W ostatnich dniach administracja Trumpa zagroziła nałożeniem sankcji, a nawet zbombardowaniem Omanu, po tym jak nowa ocena wywiadowcza wykazała, że Maskat planował dołączyć do Iranu w pobieraniu opłat od statków w strategicznej cieśninie Ormuz”, pisze WSJ, powołując się na amerykańskiego urzędnika. Oman wielokrotnie zaprzeczał, jakoby miał takie plany.

Maskat balansuje między mocarstwami, a Iran zyskuje
Co ciekawe, Oman w rzeczywistości udzielił USA pewnego poziomu pomocy wojskowej. Stało się tak nawet wtedy, gdy Amerykanie wraz z Izraelem przeprowadzili niesprowokowany atak na Republikę Islamską. Według raportu terytorium Omanu zostało wykorzystane do zapewnienia pewnych dostaw logistycznych dla amerykańskiej armii na początku wojny, choć jeden z urzędników określił tę pomoc jako niewielką.
Mimo to ton z Białego Domu pozostał wyjątkowo ostry. Podczas posiedzenia gabinetu w zeszłym tygodniu prezydent Trump dał jasno do zrozumienia, że Maskat musi dostosować się do wspieranych przez USA „międzynarodowych norm” lub ponieść konsekwencje. „Oman będzie zachowywał się tak jak wszyscy inni, albo będziemy musieli ich wysadzić w powietrze”, ostrzegł prezydent.
Maskat odpowiada językiem dyplomacji i deklaracji współpracy. Omański minister informacji Abdulla al-Harrasi podkreślił, że Sułtanat pozostaje „gotowy do współpracy ze Stanami Zjednoczonymi i wszystkimi odpowiedzialnymi partnerami” w celu promowania stabilności. Ten niewielki, strategicznie położony kraj na Półwyspie Arabskim starał się balansować na cienkiej granicy.
Źródłem irytacji Waszyngtonu jest brak jednoznacznego potępienia Teheranu. Oman nie potępił dotąd Iranu nawet po tygodniach ataków na państwa Zatoki Perskiej, w kulminacyjnym momencie operacji Epic Fury. Jednocześnie od początku wojny pomagał statkom, w tym amerykańskim, zapewniając wskazówki nawigacyjne, usługi poszukiwawczo-ratownicze oraz pomoc medyczną dla załóg.
CYNICZNYM OKIEM: Oman udostępnia bazy, ratuje załogi i wskazuje drogę amerykańskim statkom, a w nagrodę słyszy groźbę zbombardowania. Najwyraźniej w słowniku Waszyngtonu neutralność oznacza dziś wrogość.
Harrasi zapewnił, że jego kraj pozostaje zaangażowany na rzecz swobodnego przepływu handlu i energii przez cieśninę. „Jakiekolwiek zagrożenie dla swobody żeglugi na tych wodach zaszkodziłoby interesom całej społeczności międzynarodowej, w tym Stanów Zjednoczonych”, stwierdził minister. Słowa te mają podkreślić, że stabilność cieśniny leży także w amerykańskim interesie.
Stanowisko Maskatu ma jednak swoje granice, których kraj broni mimo presji. W maju Oman był jedynym krajem Zatoki Perskiej, który odmówił podpisania zainicjowanego przez Emiraty oświadczenia ONZ potępiającego działania Iranu zmierzające do pobierania opłat w cieśninie Ormuz. Niektórzy nazywają ten kraj „Szwajcarią Bliskiego Wschodu”, a omańscy dyplomaci są z tego statusu dumni.
Za ostrożnością Maskatu kryje się też wzgląd na nastroje wewnętrzne. Omańczycy prawdopodobnie obawiają się bycia postrzeganymi jako stojący po stronie Ameryki czy Izraela, szczególnie przed swoją rodzimą arabską ludnością. Jeden z analityków cytowanych przez WSJ ocenił, że dotychczasowe podejście do Teheranu otworzyło drzwi do krytyki i niechcianej kontroli kraju, który od dawna szczycił się swoją bezstronną polityką zagraniczną.
Najważniejsza może okazać się jednak szersza zmiana układu sił w regionie. Jak podał we wtorek „Financial Times”, grecki potentat żeglugowy Evangelos Marinakis jest gotów płacić opłaty za tranzyt przez cieśninę Ormuz. Jeśli trend zawierania osobnych umów z Teheranem przez firmy żeglugowe i państwa się utrzyma, możemy być świadkami postawienia Iranu w silniejszej pozycji na arenie międzynarodowej niż przed wybuchem wojny.



