Porządek w domu, spokój w głowie. Dlaczego mniej daje więcej?

O tym jak graciarstwo wpływa na koncentrację, stres i samopoczucie

Adrian Kosta
8 min czytania
Porządek w domu, spokój w głowie. Dlaczego mniej daje więcej?

Ostatnie dwadzieścia lat przyniosło rozkwit ruchu minimalistycznego, w którym wielu ludzi wybiera życie oparte na świadomym posiadaniu, niezagraconych przestrzeniach i spokoju, jaki tworzy to w ich ciałach oraz psychice. Mimo to graciarstwo, czyli nadmiar przedmiotów wokół nas, pozostaje istotnym problemem zarówno fizycznym, jak i psychologicznym. Gdy świadomie zaczynamy usuwać je z naszego życia oraz otoczenia, zdrowie psychiczne ulega poprawie, a my tworzymy przestrzeń do głębszego kontaktu z samym sobą, innymi i sferą sacrum. Joseph Ferrari, profesor psychologii na Uniwersytecie DePaul, zdefiniował to zjawisko, mówiąc, że „graciarstwo to nadmiar posiadanych rzeczy, które wspólnie tworzą chaotyczną i nieuporządkowaną przestrzeń życiową”. Ferrari, który bada psychologię graciarstwa, odróżnia je przy tym od zbieractwa, będącego zaburzeniem psychiatrycznym wiążącym się z obsesyjnym gromadzeniem tych samych przedmiotów, podczas gdy graciarstwo jest pojęciem szerszym i bardziej ogólnym.

Sam profesor zobrazował tę różnicę w sposób plastyczny, mówiąc, że „zbieractwo jest bardzo pionowe – masz mnóstwo tej samej rzeczy. Graciarstwo jest bardziej poziome – chodzi o jego rozpiętość”, dodając, że „zbieracze mają graty, ale ludzie zagraceni niekoniecznie są zbieraczami”. Przedmioty wokół nas wpływają na mózg w sposób, którego większość ludzi nigdy nie bierze pod uwagę. Nadmiar rzeczy sprawia, że nasze otoczenie staje się wizualnie i mentalnie złożone, co zmusza mózg do przetwarzania informacji niemających nic wspólnego z zadaniem, które akurat wykonujemy. Rezultatem jest zwiększone obciążenie poznawcze, osłabiona koncentracja, trudności w podejmowaniu decyzji oraz przewlekłe zmęczenie psychiczne.

CYNICZNYM OKIEM: Trzysta tysięcy przedmiotów w przeciętnym domu i jedno marzenie o spokoju ducha. Współczesny człowiek najpierw kupuje fortece z rzeczy, a potem płaci coachowi, by nauczył go z nich uciekać.

Trzysta tysięcy przedmiotów i kortyzol w salonie

Liczby z badań naukowych są jednoznaczne. Badania przeprowadzone przez Instytut Neuronauki Uniwersytetu Princeton wykazały, że bałagan wizualny konkuruje o naszą uwagę, utrudniając jasne i wydajne myślenie.

Z kolei badanie UCLA, w którym obserwowano rodziny w ich domach, wykazało, że zagracone przestrzenie mieszkalne wiązały się z wyższym poziomem kortyzolu, szczególnie u kobiet, które postrzegały nadmiar rzeczy jako nieustanne wizualne przypomnienie o niedokończonych zadaniach. Ferrari oraz jego współpracowniczka Catherine Roster, psycholog konsumenta, badali koncepcję „domu psychologicznego”, czyli poczucia, że przestrzeń życiowa odzwierciedla to, kim jesteśmy, i zapewnia autentyczny komfort. Jak ujął to Ferrari, „im więcej masz gratów i posiadanych rzeczy, tym niższe jest twoje poczucie domu”, a osoby żyjące w większym nieładzie konsekwentnie zgłaszają niższy poziom szczęścia oraz obniżoną jakość życia.

Korzenie współczesnego graciarstwa są stosunkowo świeże. Autor i minimalistka Joshua Becker zauważa w swojej nowej książce „Uncluttered Faith: Own Less, Love More, and Make an Impact in Your World”, że konsumpcjonizm u swych podstaw narodził się w latach czterdziestych dwudziestego wieku, po drugiej wojnie światowej. Domy stały się większe, rodziny mniejsze, a obecnie mamy tyle rzeczy, że przeciętny amerykański dom zawiera około 300 tysięcy przedmiotów – liczba, którą sam autor określił jako otrzeźwiającą.

Becker wskazał na czynniki napędzające ten proces, mówiąc, że „dobra materialne są tańsze niż kiedykolwiek, ponieważ są bardziej dostępne niż kiedykolwiek”, oraz dodał, że „technologia uczyniła urok posiadania jeszcze bardziej atrakcyjnym, a algorytmy mediów społecznościowych są bardzo skuteczne w podpowiadaniu nam, czego chcemy i kiedy nam to podać”.

Mechanizm konsumpcji jest częściowo neurologiczny. Duża część współczesnej kultury konsumpcyjnej jest zbudowana wokół układu nagrody w mózgu, ponieważ kupno czegoś nowego wyzwala dopaminę, neuroprzekaźnik powiązany z uczuciem przyjemności, motywacji, oczekiwania i nagrody. Efekt ten jest jednak krótkotrwały, a mózg szybko się adaptuje, satysfakcja mija, a my szukamy kolejnego zakupu – psycholodzy nazywają ten wzorzec adaptacją hedonistyczną. To pomaga wyjaśnić, dlaczego żadna ilość zakupów nigdy nie wydaje się wystarczająca, choć każda kolejna obietnica „wreszcie tej właściwej rzeczy” brzmi przekonująco w danym momencie.

Porządek w domu, spokój w głowie Dlaczego mniej daje więcej

Mniej rzeczy, więcej przestrzeni do dawania

Niektóre z powodów, dla których minimalizm może poprawić zdrowie psychiczne, obejmują fakt, że pozwala on odzyskać kontrolę nie tylko nad fizycznym otoczeniem, ale także nad energią, zasobami, postawami oraz wyborami. Zamiast bez celu dryfować przez życie, możemy podejmować decyzje, które prowadzą nas w pożądanym kierunku, jak zauważył Becker. Przesunięcie uwagi z nabywania przedmiotów uwalnia również energię potrzebną do ustalenia, co czyni nas szczęśliwymi, co jest dla nas ważne oraz jak chcemy żyć i jak realizować te cele. Niektóre z mniej oczekiwanych korzyści z posiadania mniejszej ilości rzeczy obejmują czas, energię i zasoby umożliwiające swobodniejsze dawanie, budowanie więzi z ludźmi w naszym życiu oraz odnajdywanie sensu i celu.

Becker, który po zostaniu minimalistą zauważył paradoksalny efekt psychologiczny, napisał w swojej książce, że „jedną z największych radości, jakie odkryłem po zostaniu minimalistą, była możliwość dawania w taki sposób, w jaki zawsze chciałem”. Uporządkowanie gratów tworzy przestrzeń zarówno zewnętrzną, jak i wewnętrzną oraz zmniejsza fizyczne i psychiczne zmęczenie wynikające z dbania o wszystkie posiadane rzeczy. Każdy przedmiot w naszym domu wymaga uwagi, ponieważ musi być czyszczony, konserwowany, porządkowany, naprawiany, przechowywany, przenoszony, a w końcu usunięty. „Ale kiedy uprzątniemy graty, coś się zmienia. Dom wydaje się lżejszy, a my razem z nim” – napisał Becker.

CYNICZNYM OKIEM: Najdroższy gabinet psychologa nie zastąpi worka oddanego do parafii. Tańszą terapię mózgu znaleźli już zakonnicy w średniowieczu, tylko marketing nie zdołał jej przepakować w aplikację.

Dla Ferrariego, który jest również diakonem katolickim, impuls do oddawania niepotrzebnych rzeczy zamiast ich wyrzucania niesie ze sobą własną nagrodę. „Są ludzie, którzy nie mają nic” – powiedział, dodając, że „jeśli twoja rodzina tego nie chce, w porządku, stwórz dziedzictwo. Przekaż to dalej, ponieważ świat nie kręci się wokół »mnie«, ale wokół »nas«”. Posiadanie mniejszej liczby rzeczy może też pomóc skupić się na tym, co naprawdę istotne – tak wielu z nas myśli, że posiadanie więcej to droga do szczęścia, ale nigdy do tego punktu nie docieramy, a kiedy usuwamy „rzeczy” z naszego życia, zaczyna wyłaniać się to, co naprawdę ważne.

Beckerowi minimalizm pozwolił także głębiej połączyć się z wiarą, o czym pisze w swojej najnowszej książce. Sugeruje on, że celem nie jest wyeliminowanie pragnień, lecz przekierowanie ich z przedmiotów na sprawy istotne, takie jak miłość, sprawiedliwość, współczucie oraz wiara.

Stwierdził wprost, że „każdemu, kto chce wzrastać w wierze, posiadanie mniej w tym pomoże”, a w innym fragmencie wskazał, że „kiedy konsumpcjonizm staje się częścią naszego serca i życia, tracimy szansę na samotność, ciszę i medytację, ponieważ samotność jest dokładnym przeciwieństwem dążenia do posiadania więcej”. Dodał także, że „dopiero gdy potrafię być zadowolony z tego, co mam, mogę się nieco wycofać, pobyć w ciszy ze samym sobą i odnaleźć ten pokój” – zdanie, które dla wielu polskich czytelników, żyjących w cieniu reklam, kredytów konsumenckich i kolejnych wyprzedaży, brzmi dziś bardziej radykalnie niż sześćdziesiąt lat temu wezwania do ascezy w klasztornych regułach.


Informacja prawna / Disclaimer
Portal Cynicy.pl publikuje treści własne redakcji oraz opracowania oparte na materiałach i koncepcjach autorów zewnętrznych (cytaty, analizy, video transkrypty).
– Opinie w opracowaniach zewnętrznych nie odzwierciedlają stanowiska redakcji.
– Redakcja nie odpowiada za ich dokładność, kompletność czy skutki wykorzystania.
– Cytaty mieszczą się w dozwolonym użytku (art. 29 ustawy o prawie autorskim).
– Zgłoszenia/zażalenia: redakcja@cynicy.pl – usuwamy po weryfikacji.

Opisz, co się wydarzyło, dorzuć, co trzeba (dokumenty, screeny, memy – tutaj nie oceniamy), i wyślij na redakcja@cynicy.pl. Nie obiecujemy, że wszystko rzuci nas na kolana, ale jeśli Twój mail wywoła u nas chociaż jeden cyniczny uśmiech, jest nieźle.

TAGI:
KOMENTARZE

KOMENTARZE

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *