Profesor Jiang stoi przed tablicą w swojej pekińskiej szkole średniej i zadaje uczniom pytanie, które od miesięcy nie daje spokoju analitykom na całym świecie. Co jeśli Donald Trump nie jest matołem? Co jeśli ten pozorny chaos – wojna w Iranie, groźby pod adresem Kanady, Grenlandii, Kuby, Panamy i połowy Ameryki Łacińskiej – to nie jest seria impulsywnych decyzji szaleńca z dostępem do kodów nuklearnych, lecz precyzyjnie zaplanowana demolka starego porządku światowego? To osiemnasty odcinek jego cyklu wykładów poświęconych teorii gier, nagrany i opublikowany w czwartek 2 kwietnia 2026 roku, i trzeba przyznać, że chiński profesor buduje swoją argumentację z chirurgiczną precyzją, nawet jeśli jego teza brzmi jak scenariusz filmu klasy B.
Zanim przejdziemy do sedna, warto zarysować kontekst. W tym samym dniu, kiedy profesor Jiang wygłaszał swój wykład, Donald Trump zwrócił się do narodu amerykańskiego z orędziem dotyczącym Operacji Epic Fury – amerykańskiej kampanii militarnej w Iranie. Niemal równocześnie premier Australii Albanese i premier Wielkiej Brytanii Starmer przemawiali do swoich narodów, obiecując, że zrobią co w ich mocy, by portfele obywateli nie ucierpiały zbyt mocno od rosnących cen paliw i gazu. Trump natomiast obrał zupełnie inną tonację. Zamiast uspokajać, eskalował. Profesor Jiang cytuje jego słowa:
„Nasza gospodarka jest silna i poprawia się z każdym dniem, i wkrótce będzie huczeć jak nigdy przedtem; przebije poziomy, na których była miesiąc temu. Od początku Operacji Epic Fury jasno dawałem do zrozumienia, że będziemy kontynuować, aż nasze cele zostaną w pełni osiągnięte.”
I dalej, w stylu, który znamy aż za dobrze:
„Wkrótce, bardzo wkrótce, uderzymy w nich niezwykle mocno w ciągu najbliższych dwóch do trzech tygodni; sprowadzimy ich z powrotem do epoki kamienia, tam gdzie ich miejsce.”
Profesor Jiang komentuje to z właściwym sobie spokojem – skoro Trump mówi, że wygrywamy, to znaczy, że tak naprawdę nie wygrywamy. Ale to dopiero punkt wyjścia do znacznie bardziej intrygującej analizy. Bo w tym samym czasie, gdy Ameryka grzęźnie w irańskim konflikcie, sekretarz wojny Peter Hegseth prezentuje nową mapę strategiczną, którą w Departamencie Wojny nazywa się „Wielką Ameryką Północną”. Mapa obejmuje wszystko – od Grenlandii po Kanał Panamski, od Alaski po Gujanę. Hegseth tłumaczy to wprost: każdy suwerenny naród i terytorium na północ od równika to nie jest część globalnego południa, lecz perymetr bezpieczeństwa. Innymi słowy – Doktryna Monroe wraca w wielkim stylu, tyle że tym razem ubrana w język korporacyjnej prezentacji z Pentagonu.
CYNICZNYM OKIEM: Trump grozi Kanadzie, Danii, Kubie, Kolumbii, Meksykowi i Hondurasowi jednocześnie, prowadząc przy tym wojnę na Bliskim Wschodzie. Ludzie nazywają to szaleństwem, ale teoria gier nazywa to dywersyfikacją portfela agresji. Kiedy bijesz się ze wszystkimi naraz, nikt nie może powiedzieć, że jest twoim głównym wrogiem – co jest wygodne, gdy żadnej z tych bójek nie jesteś w stanie wygrać.
Geograficzna analiza profesora Jianga dotycząca potencjalnej inwazji lądowej na Iran jest bezlitosna w swojej prostocie. Iran jest ogromny. Ameryka ma na Bliskim Wschodzie około 50 000 żołnierzy. Góry Zagros na zachodzie umożliwiają Irańczykom prowadzenie wojny partyzanckiej i ataków dronami. Pustynie na wschodzie stanowią naturalną barierę. Atak od południa oznacza kolejne pasma górskie i ogromny dystans do Teheranu. Każdy kierunek natarcia napotyka na przeszkody, które sprawiają, że konwencjonalne zwycięstwo wydaje się mało prawdopodobne. A jednak, jak zauważa chiński profesor, sygnały wskazują na to, że inwazja lądowa została już autoryzowana.
Indeks pizzy i zakłady o koniec świata
Profesor Jiang przywołuje trzy niekonwencjonalne wskaźniki zbliżającej się inwazji lądowej, które na pierwszy rzut oka brzmią jak żart, ale mają zaskakująco solidne uzasadnienie. Pierwszy to tak zwany „pizza index” – kiedy Pentagon przygotowuje się do poważnej operacji, pracownicy pracują w nadgodzinach i zamawiają pizzę. Dostawy pizzy do Pentagonu gwałtownie rosną.
Drugi wskaźnik jest jeszcze bardziej osobliwy – opustoszałe bary w Waszyngtonie. Kiedy ludzie mają czas, chodzą na randki. Kiedy przygotowują inwazję, nie mają czasu na życie towarzyskie.
Trzeci wskaźnik to Poly Market, platforma zakładów. Profesor Jiang wskazuje na konkretny przykład – ktoś postawił 200 000 dolarów na to, że inwazja lądowa nastąpi, z potencjalną wygraną przekraczającą milion dolarów. To nie jest hazard dla emocji. To są ludzie z wewnętrznymi informacjami, którzy monetyzują swoją wiedzę.
Jednocześnie sam Trump wysyła sprzeczne sygnały. Z jednej strony sugeruje, że Bliski Wschód to nie problem Ameryki. Z drugiej mówi NATO, że to ich odpowiedzialność, by otworzyć Cieśninę Ormuz.
„Hej, NATO, to wasza odpowiedzialność, aby otworzyć cieśninę Ormuz, bo tak wam powiedzieliśmy i dlatego, że potrzebujecie ropy” – relacjonuje profesor Jiang stanowisko Trumpa.
NATO jest wściekłe, bo przed wojną, w której Trump potrzebuje ich pomocy, zdążył już pokłócić się z nimi o Grenlandię. Dla obserwatorów to dowód na to, że Trump jest po prostu niekompetentny. Ale profesor Jiang zadaje kluczowe pytanie, które zmienia całą optykę.
„Włóżmy nasze czapki do myślenia. Użyjmy teorii gier i powiedzmy: ale co, jeśli z jakiegoś dziwnego powodu Donald Trump chce przegrać tę wojnę w Iranie? Co, jeśli chce, aby imperium amerykańskie upadło? Co, jeśli Donald Trump chce zniszczyć globalną gospodarkę? Wtedy byłby geniuszem, prawda?”
I właśnie w tym momencie wykład profesora Jianga przechodzi od komentarza bieżącego do głębokiej analizy strategicznej. Argument jest następujący – jeśli Trump celowo prowadzi Amerykę do przegranej na Bliskim Wschodzie, to nie jest idiota niszczący imperium. Jest architektem kontrolowanej demolki, który burzy stary dom, żeby na jego fundamentach postawić nowy.
Dane, które przytacza profesor Jiang, są trudne do zlekceważenia. Dwadzieścia procent światowej ropy przepływa przez Bliski Wschód, głównie do Azji Wschodniej. Japonia importuje stamtąd 75% swojej ropy. Indie około 60%. Ale zamknięcie Cieśniny Ormuz to nie tylko problem energetyczny. Profesor wymienia siedem kluczowych kategorii surowców, które przestają płynąć – ropa, LNG, fosforany, amon, siarka, mocznik i hel. Fosforany, amon i mocznik to nawozy, czyli bezpieczeństwo żywnościowe. Hel i kwas siarkowy to produkcja półprzewodników, czyli przyszłość sztucznej inteligencji. JP Morgan ogłosił, że do połowy kwietnia światu zabraknie ropy. To katastrofa globalna.
Ale nie dla wszystkich. Profesor Jiang pokazuje mapę zasobów ropy na świecie i wskazuje na prostą arytmetykę. Wenezuela ma największe rezerwy ropy na świecie. Kanada ma ogromne zasoby. Stany Zjednoczone i Rosja również. Jeśli Bliski Wschód przestaje eksportować, świat nie zostaje bez ropy – świat staje się dramatycznie bardziej zależny od Ameryki Północnej i Rosji.
A teraz połączmy kropki. Ameryka przejęła Wenezuelę w styczniu. Trump grozi przejęciem Kanady. Grenlandia jest na celowniku. Kanał Panamski i otaczające go kraje są objęte „perymetrem bezpieczeństwa” Hegsetha. Każdy z tych ruchów, który z osobna wygląda na akt impulsywnej agresji, w kontekście teorii gier staje się elementem logicznej strategii budowania samowystarczalnego bloku surowcowego.
Ten sam mechanizm działa w przypadku nawozów. Azot jest niezbędny do produkcji żywności. Przed wojną duża część amoniaku i nawozów szła z Bliskiego Wschodu. Teraz te łańcuchy dostaw są zerwane, a kraje europejskie i azjatyckie muszą szukać alternatywnych źródeł. Alternatywne źródła to Ameryka Północna i Rosja. Profesor Jiang pokazuje mapę za mapą, a każda z nich opowiada tę samą historię – pozornie głupia wojna na Bliskim Wschodzie systematycznie przesuwa globalne zależności surowcowe w kierunku Ameryki Północnej.
Nawet analiza zasobów wody słodkiej potwierdza tę tezę. Ameryka Północna i Rosja to najbardziej stabilne regiony pod względem dostępu do wody. Afryka, Europa, Bliski Wschód i znaczna część Azji to potencjalne punkty zapalne przyszłych konfliktów. Świat, który się sypie, potrzebuje zasobów od tych, którzy je mają. A ci, którzy je mają, dyktują warunki.
CYNICZNYM OKIEM: Ameryka ma 39 bilionów dolarów długu i nazywa to „systemem finansowym”. Profesor Jiang nazywa to schematem Ponziego, ale dodaje, że schemat Ponziego działa znakomicie, dopóki klienci nie mają innego wyjścia niż w nim uczestniczyć. A jeśli jednocześnie odetniesz im ropę z Bliskiego Wschodu i nawozy z Zatoki Perskiej, to nagle kupowanie amerykańskich obligacji przestaje być wyborem, a staje się ceną za przeżycie.
Trzeci Rzym, technat i kontrolowana demolka globalnego porządku
Kluczowym elementem argumentacji profesora Jianga jest twierdzenie, że Trump nie wymyślił tej strategii sam. Wzorem był Putin i jego realizacja koncepcji „Trzeciego Rzymu” – wizji wyłożonej w książce Aleksandra Dugina „Podstawy geopolityki” z 1996 roku. Profesor Jiang określa Dugina jako jednego z najmądrzejszych żyjących myślicieli geopolitycznych, co samo w sobie jest odważną tezą, ale w kontekście wykładu nabiera sensu.
Argument Dugina, w interpretacji profesora Jianga, jest prosty i elegancki. Jednobiegunowy moment amerykańskiej dominacji wygaśnie, ponieważ opiera się na sekularyzmie, indywidualizmie i liberalizmie – wartościach, które rozbijają wspólnotę. Kiedy zachodni system się zawali, Rosja musi być gotowa. Nie musi wygrywać wojen – musi po prostu przetrwać. Musi pozostać spójna, zjednoczona i samowystarczalna.
„Kiedy świat się zawali, wszystko, co Rosja musi zrobić, to pozostać stabilną i odporną. Dopóki trzyma się razem, zjednoczona, spójna, będzie w porządku” – tłumaczy profesor Jiang wizję Dugina.

Wojna na Ukrainie, według tej interpretacji, nie była odpowiedzią na ekspansję NATO. Była implementacją wielkiej wizji. Długa wojna na wyczerpanie pozwala Rosji uprzemysłowić gospodarkę, przestawić ją na produkcję wojenną i zjednoczyć naród wokół nacjonalizmu i religii. Dane, które przytacza profesor, są wymowne – rosyjski przemysł wojskowy rośnie, przemysł cywilny spada. Produkcja dronów, początkowo zależna od irańskiego importu, stała się w dużej mierze krajowa. Rosja nie tylko sama produkuje drony, ale może je eksportować do Iranu, by walczyły przeciwko Amerykanom.
Kontrola nad Ukrainą oznacza kontrolę nad jedną trzecią światowych zbóż i znaczną częścią energii. Kontrola nad Morzem Czarnym to możliwość eksportu do Afryki, na Bliski Wschód, do Europy i Azji. To nie jest podbój – to budowanie fortecy ekonomicznej na czas globalnej burzy.
Amerykańska odpowiedź na rosyjski „Trzeci Rzym” to według profesora Jianga koncepcja „technatu” – samowystarczalnej Ameryki Północnej, zdolnej przetrwać kolaps globalnego porządku. To wyjaśnia pozornie chaotyczne ruchy Trumpa ostatnich miesięcy. Grenlandia, Kanada, Meksyk, Kolumbia, Wenezuela, Kuba, Honduras, Nikaragua – to nie są przypadkowe cele agresji, lecz elementy układanki zwanej Wielką Ameryką Północną.
„Jeśli Moskwa zamierza zbudować ten wielki sojusz, aby przetrwać burzę, to Ameryka nie ma innego wyboru, jak tylko również zbudować ten wielki sojusz, aby chronić się w tej nadchodzącej burzy” – wyjaśnia profesor.
Wykład zmierza ku punktowi kulminacyjnemu, gdy profesor Jiang zestawia Nowy Porządek Świata George’a H.W. Busha z „Porządkiem Świata Trumpa”. Trzy filary starego porządku – Ameryka jako stolica finansowa, świecka wielokulturowość jako spoiwo pokoju, globalna dominacja militarna jako gwarant handlu – zastępowane są trzema nowymi. Zamiast finansów – zasoby i produkcja. Zamiast wielokulturowości – chrześcijański nacjonalizm. Zamiast Pax Americana – Forteca Ameryka chroniona dwoma oceanami.
„Dlaczego Ameryka ma płacić za obronę innych narodów? Dlaczego Ameryka musi być konsumentem ostatniej szansy dla wszystkich? Dlaczego Amerykanie płacą za wszystko, aby Europejczycy mogli mieć swoją opiekę socjalną i swoje emerytury?” – relacjonuje profesor retorykę Trumpa.
Odpowiedź studenta na pytanie, dlaczego globalny system musi się zawalić, prowokuje profesora Jianga do najciekawszej części wykładu. Ameryka po II wojnie światowej pożyczała pieniądze Europie i Japonii, by te kupowały amerykańskie towary. Potem role się odwróciły – Ameryka stała się konsumentem, przeniosła produkcję do Chin, zadłużyła się i pozwoliła, by oligarchia przejęła kontrolę. System stał się schematem Ponziego, który musi się zawalić – pytanie brzmi tylko kiedy i kto na tym zarobi.
„Ameryka to domek z kart, to schemat Ponziego, jest skorumpowana, jest niesprawiedliwa, jest leniwa, jest w stanie upadku, więc ona rozpadnie się wcześniej czy później” – mówi profesor Jiang z tym rodzajem spokoju, który przychodzi z głębokiego przekonania.
Trump, według tej analizy, nie próbuje ratować starego systemu. Próbuje kontrolować jego upadek w sposób, który pozwoli jemu i jego sojusznikom – chrześcijańskim ewangelikom i elitom technologicznym z Doliny Krzemowej – wyjść z kataklizmu na prowadzeniu. Wojna na Bliskim Wschodzie przyspiesza upadek, ale jednocześnie wymusza transformację amerykańskiej gospodarki z finansowej na surowcowo-produkcyjną. To bolesne, ale – w logice teorii gier – racjonalne.
Profesor Jiang kończy wykład, obiecując kontynuację w przyszłym tygodniu, ale zostawia uczniów i widzów z pytaniem, które powinno spędzać sen z powiek politykom w Warszawie, Berlinie i Brukseli. Jeśli ta analiza jest choćby w połowie trafna, to Europa nie jest graczem w tej grze – jest stawką. Zależna od bliskowschodnich surowców, których już nie ma, i od północnoamerykańskich zasobów, za które będzie musiała zapłacić lojalnością i obligacjami. Profesor Jiang mówi wprost – jeśli celem było zniszczenie amerykańskiego imperium i odbudowa Ameryki dla korzyści Amerykanów, to Trump może przejść do historii jako największy prezydent w dziejach tego kraju. Pekińscy licealiści słuchają w ciszy. My powinniśmy słuchać jeszcze uważniej.



