Prowadzenie gospodarstwa rolnego w Polsce staje się coraz trudniejszym wyzwaniem ekonomicznym, a kolejne sezony pogłębiają strukturalny kryzys branży. Trwałe zachwianie relacji między kosztami produkcji a przychodami sprawia, że rolnicy przestają zarabiać na uprawie zbóż, a ich budżety ratują jedynie dopłaty unijne oraz instrumenty krajowe wspierające dochody gospodarstw. Eksperci ostrzegają, że bez systemowych zmian w podziale marż między polem, a sklepową półką stabilność całego sektora żywnościowego może zostać poważnie zagrożona w najbliższych latach.
Koszty zjadają zyski z każdego hektara
Najnowsze kalkulacje Wielkopolskiej Izby Rolniczej za kwiecień 2026 roku nie pozostawiają złudzeń co do faktycznej kondycji finansowej polskiej wsi. Uprawa pszenicy ozimej generuje obecnie ponad 1 tys. zł straty z jednego hektara, a w przypadku kukurydzy na ziarno deficyt ten przekracza aż 4 tys. zł.
Spośród głównych upraw towarowych jedynie rzepak pozwala rolnikom na wypracowanie niewielkiej nadwyżki finansowej. Pozostałe kierunki produkcji roślinnej znalazły się pod kreską.
Mateusz Stankiewicz, ekspert Federacji Branżowych Związków Producentów Rolnych, w rozmowie z agencją Newseria wskazuje na dramatyczny spadek rentowności w sektorze. „Rentowność gospodarstw jest dzisiaj bardzo mocno zachwiana” – stwierdza ekspert, podkreślając systemowy charakter zjawiska.
Stankiewicz zwraca uwagę na utrzymujący się trend, widoczny w danych z Wielkopolski. Jak zauważa, „szczególnie widać to w kalkulacjach prowadzonych przez Wielkopolską Izbę Rolniczą, z których wynika, że od kilku sezonów nie zarabiamy na produkcji zbóż takich jak pszenica ozima czy kukurydza”. Sektor utrzymuje się dziś nie z produkcji, lecz wyłącznie dzięki instrumentom europejskim oraz krajowym mechanizmom wsparcia.
Dane Eurostatu potwierdzają, że problem ma wyraźnie strukturalny charakter, wykraczający poza typowe wahania koniunktury. Podczas gdy w całej Unii Europejskiej realny dochód z działalności rolniczej wzrósł o symboliczne 0,6 proc., w Polsce odnotowano spadek o 1,3 proc., co plasuje krajowych producentów wśród najbardziej poszkodowanych w całej Wspólnocie.
CYNICZNYM OKIEM: Rolnik dopłaca do każdego hektara, supermarket inkasuje czterokrotną marżę, a rząd ogłasza sukces dopłat. W tym trójkącie suweren odgrywa rolę darczyńcy własnego śniadania.
Niesprawiedliwy podział marż w łańcuchu handlowym
Głównym punktem zapalnym w debacie o kondycji polskiego rolnictwa pozostaje różnica między ceną, jaką otrzymuje producent, a ceną, którą płaci konsument w markecie. Skala tej rozbieżności budzi rosnące napięcia społeczne.
Rolnicy konsekwentnie wskazują, że marże są rozłożone w sposób niesprawiedliwy, czyniący ich najsłabszym ogniwem łańcucha żywnościowego. Przykładowo, ziemniaki sprzedawane przez rolnika za kilkadziesiąt groszy w sklepie kosztują nawet cztery razy więcej.
Mateusz Stankiewicz podkreśla potrzebę systemowej współpracy między uczestnikami rynku oraz aktywnego wsparcia ze strony administracji państwowej. Jego zdaniem konieczne jest stworzenie ram regulacyjnych, które uporządkują obecnie chaotyczne relacje handlowe.
„W swoistym trójkącie – rolnicy, sektor zakupowy i państwo – potrzebne jest wsparcie regulacyjne, które unormuje relacje między rolnikami, pośrednikami a handlem” – wskazuje ekspert. Dodaje, że „dziś praktycznie każdy, kto porównuje ceny u rolnika i w sklepie, zadaje sobie pytanie, z czego wynika tak duża różnica”.
Stankiewicz zauważa, że częściową odpowiedzią na opisane problemy może być zwiększenie skali produkcji poprzez współpracę między rolnikami oraz rozwój sprzedaży bezpośredniej, omijającej dotychczasowych pośredników handlowych. Wymaga to jednak zmiany mentalności i organizacji pracy w gospodarstwach.

Przyszłość Wspólnej Polityki Rolnej po 2027 roku
Komisja Europejska, dostrzegając narastające napięcia dochodowe w sektorze, planuje utrzymanie silnego wsparcia finansowego w nowej perspektywie budżetowej. Propozycja opiewa na co najmniej 300 mld euro przeznaczonych na stabilizację dochodów i fundusze kryzysowe dla gospodarstw rolnych w całej Wspólnocie.
Równolegle z mechanizmami finansowymi uruchamiane są narzędzia kontroli rynku. Działa już obserwatorium AFCO, mające na celu zwiększenie przejrzystości cen i kosztów w całym łańcuchu rolno-spożywczym, od pola aż po sklepową półkę.
Dla polskich producentów kluczowe pozostaje jednak znalezienie modelu, który pozwoli im przetrwać do czasu wdrożenia nowych regulacji wspólnotowych. Horyzont 2027 roku jest dla wielu gospodarstw zbyt odległy w obecnej sytuacji finansowej.
Choć rolniczy handel detaliczny oraz „lokalne półki” w marketach stanowią krok w dobrą stronę, bez zaangażowania największych graczy rynkowych i administracji państwowej sytuacja finansowa gospodarstw rolnych pozostanie krytyczna w kolejnych miesiącach i kwartałach.



