Rynek pracy w Polsce w 2026 roku prezentuje obraz, który na pierwszy rzut oka wydaje się sprzeczny z logiką. Prawie 70 procent firm wskazuje rosnące koszty pracownicze jako główną barierę działalności, a mimo to więcej przedsiębiorstw planuje przyjęcia nowych pracowników niż zwolnienia. Z badania przeprowadzonego przez Polski Instytut Ekonomiczny w ramach Miesięcznego Indeksu Koniunktury wynika, że do końca lutego 2026 roku 11 procent przedsiębiorstw zatrudniło nowych pracowników, a ponad dwa razy więcej – 26 procent – planuje to zrobić do końca roku.
Dynamika jest szczególnie wyraźna wśród firm, które już rozpoczęły rekrutacje. Wśród przedsiębiorstw, które zwiększyły zatrudnienie, aż 77 procent planuje przyjęcie kolejnych pracowników w nadchodzących miesiącach. Natomiast wśród firm, które dotychczas nie zwiększyły zatrudnienia, rekrutacje do końca 2026 roku planuje 19 procent – znacznie mniej, ale wciąż istotna grupa.
Budownictwo i TSL desperacko szukają rąk do pracy
Branżowe różnice są uderzające. Ponad jedna trzecia firm budowlanych planuje zwiększenie zatrudnienia w 2026 roku, co wynika z sezonowości branży – w okresie wiosennym i letnim pracownicy wykonujący prace budowlane są bardziej poszukiwani niż w innych częściach roku. Firmy z sektora transportu, spedycji i logistyki (TSL) również często deklarują plany rekrutacyjne – 28 procent z nich zamierza przyjmować nowych pracowników.
Obie branże wyraźnie częściej niż inne wskazywały, że problemy z dostępnością pracowników utrudniają ich funkcjonowanie. Według marcowego pomiaru MIK aż 58 procent firm budowlanych i 59 procent firm z branży TSL zgłaszało, że niedostępność pracowników ma duże lub bardzo duże znaczenie dla ich działalności. To nie jest abstrakcyjny problem kadrowy – to realna bariera wzrostu, która zmusza firmy do zatrudniania mimo rosnących kosztów.

Zwolnienia na marginesie, ale produkcja pod presją
Po stronie redukcji obraz wygląda znacznie spokojniej. Zwolnień dokonało zaledwie 6 procent firm, a 12 procent ma takie plany do końca roku. Najczęściej na zwolnienia decydowały się firmy produkcyjne – 14 procent podmiotów z tej branży już to zrobiło w pierwszych dwóch miesiącach 2026 roku, a kolejne 10 procent planuje takie działania w nadchodzących miesiącach. W pozostałych branżach wskazania na redukcje zatrudnienia są jedynie kilkuprocentowe.
Ciekawym przypadkiem jest budownictwo, w którym aż 17 procent firm planuje zwolnienia do końca roku – ale jednocześnie 34 procent planuje przyjęcia. To typowa dynamika branży o silnej sezonowości, gdzie jedne projekty się kończą, a inne rozpoczynają.
Niepokojący jest natomiast efekt kaskadowy wśród firm, które już rozpoczęły redukcje. Wśród przedsiębiorstw, które przeprowadziły zwolnienia, 57 procent planuje dalsze cięcia do końca roku. Wśród tych, które dotąd nie zwalniały, takie plany ma jedynie 10 procent.
CYNICZNYM OKIEM: Zwolnienia w Polsce są jak dieta – kto raz zaczął ciąć, ten nie potrafi przestać. Ponad połowa firm po pierwszej rundzie redukcji planuje kolejną, bo najwyraźniej apetyt rośnie w miarę jedzenia.
Bezrobocie rejestrowane w lutym 2026 roku osiągnęło 6,1 procent – nieco wyższy poziom niż w poprzednich miesiącach, choć może to wynikać ze zmian zasad rejestrowania. Jednocześnie według Badania Aktywności Ekonomicznej Ludności stopa bezrobocia w Polsce nie uległa większym wahaniom i nadal pozostaje jedną z najniższych w całej Unii Europejskiej, a liczba osób pracujących rośnie. Polski rynek pracy w 2026 roku to zatem historia firmy, która narzeka na cenę biletu, ale i tak kupuje miejsce w pierwszym rzędzie – bo alternatywą jest zostać za drzwiami.



