Polski system opieki zdrowotnej w większości wskaźników plasuje się na poziomie średniej krajów OECD, jednak krytyczne problemy kadrowe zagrażają jego stabilności. Najbardziej niepokojąca jest luka kadrowa w pielęgniarstwie – obecnie na 1000 mieszkańców przypada około 5,9 pielęgniarek, podczas gdy średnia OECD wynosi 9,2. Co gorsza, prognozy mówią o brakach sięgających nawet 260 tysięcy etatów do 2039 roku.
Niewielki odsetek młodych ludzi deklaruje chęć podjęcia pracy w tym zawodzie – mniej niż 0,5% nastolatków rozważa zostanie pielęgniarką lub pielęgniarzem. Mimo to Polska zajmuje drugie miejsce pod względem stosunku wynagrodzeń pielęgniarek do średniej krajowej oraz czwarte pod względem wzrostów płac w tym sektorze. Niestety, te podwyżki zdają się nie przekonywać do pozostania w kraju – Polska jest trzecim największym eksporterem pielęgniarek na świecie, a lekarze coraz częściej emigrują, m.in. do Szwecji.
CYNICZNYM OKIEM: Mamy europejskie rekordy płac, a mimo to pielęgniarki i lekarze uciekają za granicę – jakby pensja była tylko marnym dodatkiem do braku szacunku i warunków pracy, które wykończają ich psychiczną i fizyczną odporność.
Problemy z dostępem do opieki poza miastem
Na obszarach oddalonych od większych miast sytuacja jest szczególnie zła. Polska i Turcja to jedyne kraje OECD, gdzie na 1000 mieszkańców wiejskich przypada mniej niż dwóch lekarzy. To dramatycznie utrudnia dostęp do specjalistycznych świadczeń medycznych, zwłaszcza osobom starszym i wykluczonym komunikacyjnie.
Dla porównania, niektóre kraje OECD stosują różne zachęty – podwyżki płac, dopłaty mieszkaniowe dla lekarzy pracujących na wsiach czy programy stymulujące młodych ludzi z mniejszych miejscowości do studiowania medycyny (np. Portugalia, Japonia).
Ochrona zdrowia w Polsce boryka się też z poważnymi problemami finansowymi. Według aktualnych analiz Narodowego Funduszu Zdrowia, w 2025 roku luka w budżecie NFZ sięga około 14 mld zł, a w 2026 może wzrosnąć do 23 mld zł. To realne zagrożenie dla dostępności i jakości świadczeń medycznych.
Zamrożenie płac i cięcia w finansowaniu przekładają się na wydłużające się kolejki do specjalistów i rosnący odpływ personelu medycznego z systemu. Średni czas oczekiwania na świadczenia wynosi już ponad 4 miesiące, a w niektórych dziedzinach – jak endokrynologia – sięga nawet roku.

Perspektywy na przyszłość – między nadzieją, a wyzwaniami
Aby przeciwdziałać deficytowi, podjęto programy dofinansowań rozwoju zawodowego pielęgniarek, regularne podwyżki oraz zwiększenie liczby miejsc na kierunkach medycznych. W roku akademickim 2023/24 liczba studentów kierunków lekarskich wzrosła o 33% w porównaniu do 2015/16, a absolwentów pielęgniarstwa było ponad dwa razy więcej niż w 2016 roku.
Mimo to nadal rośnie zapotrzebowanie na pracowników migrujących do Polski, zwłaszcza pielęgniarek, aby uzupełnić braki w tym sektorze.
Coraz bardziej odczuwalny deficyt kadrowy wymaga systemowych rozwiązań – nie tylko finansowych, ale też organizacyjnych i edukacyjnych. Polska potrzebuje wzorców i narzędzi stosowanych w innych krajach OECD, które już wprowadzają zachęty dla lekarzy i pielęgniarek w regionach wiejskich oraz skuteczne mechanizmy zatrzymywania personelu.
System ochrony zdrowia stoi dziś na rozdrożu – z jednej strony wzrost zainteresowania studiami medycznymi i podwyżki płac, z drugiej realne ryzyko powiększającej się luki kadrowej i finansowej, która może doprowadzić do kryzysu w dostępności i jakości opieki zdrowotnej.
Ten balet między deficytem, a wysiłkami jego zwalczania będzie decydował o kondycji całego systemu zdrowotnego Polski w najbliższych dekadach.


