Na początku 2025 roku przedsiębiorcy patrzyli na przyszłość z umiarkowanym optymizmem. Mieli nadzieję na poprawę koniunktury, większe przychody i odbicie po trudnym okresie spowolnienia. Grudniowe dane Polskiego Instytutu Ekonomicznego (PIE) pokazują jednak coś zupełnie innego: biznesowy rok 2025 zakończył się słabiej, niż większość firm zakładała.
CYNICZNYM OKIEM: Optymizm w gospodarce jest jak śnieg w grudniu – pojawia się w prognozach, ale niekoniecznie w realu.
Lepsze miało być tylko na papierze. Rentowność w odwrocie
Według badania koniunktury MIK (Monitoring Inwestycji i Koniunktury), tylko 24% firm zanotowało wzrost przychodów, choć jeszcze w styczniu wzrostu spodziewało się aż 38%. Zamiast tego 35% przedsiębiorstw odnotowało spadek, przy czym na początku roku pesymistyczną prognozę miało zaledwie 15%.
Wszystkie sektory – zarówno usługi, przemysł, jak i handel – odczuły presję spadkowego popytu i rosnących kosztów. Jedynie w dużych firmach bilans pozostał dodatni: 32% z nich zwiększyło przychody, a 20% je straciło. Mikro- i małe przedsiębiorstwa w większości zakończyły rok „pod kreską”.
Wnioski są jednoznaczne: realna sytuacja firm była gorsza, niż zakładały prognozy niemal na każdym froncie.
Najbardziej odczuwalnym problemem 2025 roku był spadek marż. W styczniu spadku rentowności obawiało się 28% firm, w grudniu okazało się, że dotknął on już 43% z nich. Co więcej, tylko 9% firm odnotowało wzrost zysków, choć na początku roku liczyło na to ponad dwa razy więcej (19%).
Przyczyn jest kilka: wysokie koszty prowadzenia działalności, presja płacowa i utrzymująca się inflacja kosztowa. W ciągu roku wzrost kosztów zgłosiło 83% firm, co oznacza, że sytuacja wcale się nie stabilizuje.

Płace w górę mimo słabnących wyników
Paradoksalnie, firmy częściej niż planowały podnosiły wynagrodzenia. W styczniu deklarowało to 50% z nich, ale w grudniu już 65% przyznało, że faktycznie zwiększyło płace.
Z jednej strony świadczy to o zdolności firm do utrzymania odpowiedzialnej polityki kadrowej, z drugiej – o rosnącym rozdziale między ekonomicznym rozsądkiem a realiami rynku pracy. Wzrost płac przy spadającej rentowności to recepta na kurczenie się marż i kumulację presji kosztowej.
Ekonomiści PIE ostrzegają, że jeśli ten trend się utrzyma, ciągłe podnoszenie wynagrodzeń przy braku wyraźnego wzrostu produktywności doprowadzi do długofalowego pogorszenia konkurencyjności.
Zatrudnienie: stabilizacja zamiast wzrostu
Na początku roku co piąte przedsiębiorstwo planowało zwiększyć zatrudnienie, ale ostatecznie zrobiło to tylko 13% firm. Z kolei 18% zmniejszyło liczbę etatów, mimo że na taki krok decydowało się wcześniej znacznie mniej podmiotów.
Reszta – 67% firm – nie zmieniła liczby pracowników, co oznacza, że rynek pracy wprawdzie pozostał stabilny, ale rozwój kadrowy został zamrożony. To sygnał nie tylko ostrożności, lecz także braku wiary w poprawę popytu.
Inwestycje: ekspansja, która nie nadeszła
Również w obszarze inwestycji rzeczywistość nie nadążyła za oczekiwaniami. Tylko 23% firm zwiększyło wydatki inwestycyjne, mimo że jeszcze w styczniu planowało to 28%.
Zamiast zapowiadanego odbicia, polskie przedsiębiorstwa skupiły się na przetrwaniu i utrzymaniu status quo. Firmy ograniczyły ryzyko i wstrzymały się z większymi projektami – decyzja racjonalna w niestabilnym otoczeniu gospodarczym, ale w dłuższej perspektywie hamująca innowacyjność i modernizację.
CYNICZNYM OKIEM: Polscy przedsiębiorcy wierzą w inwestycje, dopóki nie muszą ich finansować.
Faktyczne nastroje – pozorny optymizm. Co dalej?
Choć grudniowy MIK po raz trzeci z rzędu wskazuje na przewagę optymizmu nad pesymizmem w subiektywnej ocenie firm, to w praktyce pozytywne nastroje mają charakter deklaratywny. Niemal równocześnie 43% przedsiębiorstw skarży się na zatory płatnicze, czyli jeden z najbardziej destrukcyjnych czynników destabilizujących płynność.
Z kolei indeks PMI dla przemysłu, choć stabilny, pozostaje poniżej granicy 50 punktów, co oznacza stagnację. Firmy produkcyjne notują spadek zatrudnienia, ograniczony popyt i rosnące koszty energii, które wciąż pozostają wyższe niż przed rokiem.
CYNICZNYM OKIEM: Według statystyki nastroje są pozytywne. Według przedsiębiorców – tylko w ankietach.
2025 rok można więc podsumować jednym zdaniem: polskie firmy przeżyły, ale nie rozwinęły skrzydeł. Większość z nich wybrała strategię defensywną – ograniczanie kosztów, unikanie ryzyka, utrzymanie płynności.
Nie bez znaczenia pozostaje też tło makroekonomiczne: wahania kursów walut, rosnące stopy procentowe i globalne spowolnienie popytu inwestycyjnego. W takich warunkach nawet stabilne wyniki są sukcesem, o ile nie odbywają się kosztem strukturalnego pogorszenia kondycji finansowej.
Eksperci PIE i analitycy rynku prognozują, że pierwsza połowa 2026 roku przyniesie powolny wzrost aktywności gospodarczej, ale bez gwałtownego odbicia. Kluczowe będzie ustabilizowanie kosztów energii i ograniczenie problemu zatorów płatniczych.
Bez tego trudno spodziewać się, by przedsiębiorcy odzyskali gotowość do inwestycji, a krajowa produkcja wyrwała się z fazy stagnacji. Polska gospodarka – jak ujął jeden z ekonomistów PIE – weszła w tryb konserwacji, a nie ekspansji.
CYNICZNYM OKIEM: Kiedyś planowaliśmy rozwój, dziś planujemy przetrwanie. I to też już wygląda jak ambitny cel.


