Polska dołącza do rosnącego grona państw, które postanowiły uregulować dostęp dzieci do mediów społecznościowych. Koalicja Obywatelska przygotowuje projekt ustawy zakazujący korzystania z platform społecznościowych osobom poniżej 15. roku życia, nakładający na firmy technologiczne obowiązek weryfikacji wieku użytkowników i grożący karami do 6 procent globalnych przychodów za naruszenie przepisów.
Minister Edukacji Barbara Nowacka powiedziała wprost: „Musimy ograniczyć dostęp do mediów społecznościowych dla dzieci poniżej 15. roku życia. Jednocześnie musimy pracować nad zdrowiem psychicznym i podnosić świadomość dzieci, rodziców i całego polskiego społeczeństwa na temat zagrożeń płynących z mediów społecznościowych”. Jeśli legislacja zostanie przyspieszona, ustawa mogłaby wejść w życie w 2027 roku – choć koalicja nie zaakceptowała jeszcze projektu w całości, a amerykańskie koncerny technologiczne z pewnością nie pozostaną bierne.
CYNICZNYM OKIEM: Platformy przez dekadę wciągały dzieci algorytmami zaprojektowanymi przez najlepiej opłacanych inżynierów świata, zarabiając miliardy na ich uwadze. Teraz rządy odkrywają, że to był problem – i grożą karą w wysokości 6 procent przychodów. To mniej niż kwartalne zyski z reklam skierowanych do nieletnich.
Europa jednym frontem, różne progi wiekowe
Polska nie jest pionierem – jest częścią narastającej fali regulacyjnej. Australia jako pierwsza wprowadziła ogólnokrajowy zakaz w grudniu, ustawiając granicę na 16. roku życia. Hiszpania podąży tym samym śladem. Francja proceduje przepisy z progiem 15 lat, podobne rozwiązania rozważają Dania i Słowenia. Malezja zapowiedziała zakaz dla dzieci poniżej 16. roku życia jeszcze w tym roku.
Portugalia wybrała inne podejście – zamiast zakazu wymaga wyraźnej zgody rodziców na dostęp do platform dla dzieci w wieku 13-16 lat. Wielka Brytania prowadzi konsultacje publiczne w sprawie zakazu dla osób poniżej 16. roku życia. Kierunek jest wszędzie ten sam, różnią się jedynie szczegóły wykonania.
Ochrona czy inwigilacja wszystkich?
Nie wszyscy są przekonani, że zakaz to właściwe narzędzie. Brytyjska Open Rights Group ostrzega, że wprowadzenie powszechnych bramek wiekowych na platformach oznacza budowanie infrastruktury weryfikacji tożsamości dla wszystkich użytkowników – nie tylko dzieci. Rzecznik organizacji James Baker powiedział wprost: „Ochrona dzieci w sieci nie powinna oznaczać budowania infrastruktury inwigilacji dla wszystkich”.
Napięcia między regulacjami europejskimi, a amerykańskimi koncernami technologicznymi narastają – Waszyngton patrzy na unijne przepisy przez pryzmat wolności słowa i nadmiernej regulacji, co zapowiada kolejny front transatlantyckich sporów regulacyjnych.
CYNICZNYM OKIEM: Rządy chronią dzieci przed platformami, jednocześnie tworząc systemy weryfikacji wieku, które platformy będą obsługiwać i przechowywać. Za dziesięć lat okaże się, że największym beneficjentem ochrony dzieci w sieci były działy danych użytkowników tych samych firm.



Przez całe lata pornole były wystawione na szybach kiosków. A prawicowcy mówiący, że to trochę jednak niezdrowe byli traktowani jak ciemnogórd. A tu nagle taka troska o najmłodszych płynąca z liberalnych środowisk. Troska której efektem ubocznym będzie budowanie potężnych narzędzi inwigilacji. Bo jak niby inaczej weryfikować wiek użytkownika?
Tymczasem prawdziwe rozwiązanie jak zwykle leży gdzie indziej. Państwo nie powinno wchodzić w kompetencje wychowawcze rodziców. Wiele osób zwyczajnie nie daje dzieciakom dostępu do smartfona, konieczny kontakt utrzymuje przy pomocny bardziej „analogowego” telefonu. I da się.
Dzięki za ten głos rozsądku!
Jak to się mówi – jeszcze nigdy, żaden zakaz nie rozwiązał choćby jednego problemu.
To jest temat rzeka, ludziom się wydaje, że to coś zmieni, a rodzice sami siedzą uzależnieni od sociali…
To tylko spotęguje problem, dzieci się nauczą obchodzić zabezpieczenia, powstanie „czarny rynek” dla nieletnich, do tego zaczną jeszcze bardziej okłamywać rodziców.
Tylko poprzez uświadamianie można wprowadzać skuteczne zmiany.
To tak jakby zbudować tamę na rzece i oczekiwać, że rzeka przestanie płynąć.
A co do pornoli na szybach kiosków – piękne czasy 🙂 Na pewno to nie było normalne, ale patrząc np. na kraje arabskie czy Afganistan, gdzie tak wyprano mężczyznom kontakt z kobietami, że uznają moletowanie małych chłopców za mniejszy „grzech”. Czyste ideologiczne szaleństwo.
Pozdrowienia!
Super powiedziane. We wszystkim trzeba znaleźć umiar i równowagę.
Jedyny być może sensowny zakaz który jest do rozważenia to zakaz używania telefonów w szkole. Jest prosty do zaimplementowania – nie chcesz żeby nauczyciel ulokował Twój telefon w elektro-śmieciach to go nie wyciągasz. Ewentualnie box na telefony.
A, i captcha nie działa. Na prawdę. Albo działa jak chce. Bym subtelniej to zasugerował przez formularz kontaktowy, ale on jakby zajęty się wydaje.
Hej! No tak tylko zakaz w szkole czy boxy na telefony – będą dzieci, co będą oddawać stary telefon do boxa, a właściwy zostawią przy sobie…
Można bramki elektroniczne zainstalować w klasach hehe, ale znajdą się i tacy uczniowie, który nauczą się i to obchodzić…
Ogólnie jesteśmy przeciwnikami jakichkolwiek zakazów.
Co do captchy – wdrożyliśmy najnowszą wersję, ona jest chyba oparta o AI i najprawdopodobniej się wysypuje co jakiś czas. Wrócimy w takim razie do starszej wersji obrazkowej póki co.
Serdeczne dzięki za informacje
Za starych czasów dzieciaka był tak czas, że już ten czy ów dostał w domu scyzoryk. I z tym narzędziem się nie rozstawał nigdzie, włącznie ze szkolnymi murami gdzie ławki dawały ogromny potencjał na tworzenie płaskorzeźb.
Ale drabina eskalacyjna zbudowana wedle modelu KISS była wtedy niezwykle dla wszystkich jasna.
Nauczyciel zauważy scyzoryk to scyzoryk jest: do odbioru po lekcji, do odbioru po lekcjach u woźnego i wreszcie do odbioru na wywiadówce….
Chyba najwięksi fani social mediów raczej by do szkoły z plecakiem pełnym smartfonów różnej generacji nie chodzili.
Słuszna uwaga