Z pozoru imponująca wiadomość: najmniejsze miejscowości w Polsce, zamieszkiwane przez niemal 16 milionów obywateli, mają wyjątkowo niski udział w krajowym zadłużeniu. Tylko 4,7 proc. wszystkich polskich dłużników to ich mieszkańcy, a suma ich długów wynosi zaledwie około 2 miliardów złotych, czyli raptem ułamek z ogólnych 44 miliardów złotych niespłaconych zobowiązań. Czy to znak wzorowej odpowiedzialności finansowej na terenach wiejskich i w małych miasteczkach? Nie tak szybko.

Niska zadłużoność, czyli dalsze wykluczenie?
Tak niskie wartości to efekt zarówno mniejszych potrzeb kredytowych, niższych kosztów życia, ale przede wszystkim bardzo ograniczonego dostępu do kredytów i usług finansowych w mniejszych miejscowościach. Mieszkańcy wsi i małych miast znacznie rzadziej mają możliwość zadłużania się, ale to oznacza, że także ich szanse na rozwój gospodarczy są poważnie ograniczone.
Jak zauważa Adam Łącki, prezes Krajowego Rejestru Długów:
„Ten medal ma dwie strony – mniejsza zdolność kredytowa to nie tylko bezpieczniejsza sytuacja pod względem zadłużenia, ale i mniejsze perspektywy dla rozwoju.”
CYNICZNYM OKIEM: Technicznie to dobra wiadomość — mniej długów, ale tak naprawdę to znak, że banki na prowincji wolą nie pożyczać nikomu, kto nie ma posagu na całą wieś.

Mężczyźni na kredytowym froncie. Kto najczęściej popada w długi?
Dominują mężczyźni – zarówno w miastach, jak i na wsi. W najmniejszych miejscowościach ponad 64 tysiące panów jest dłużnikami wobec około 30 tysięcy kobiet. Mężczyźni jako głowy rodzin częściej zaciągają kredyty i są adresatami firm windykacyjnych.
Jak tłumaczy przedstawiciel branży windykacyjnej:
„Często, gdy dzwonimy do dłużniczki, zostajemy skierowani do męża – to stereotypowa rola, ale bardzo żywa zwłaszcza na prowincji.”
Najbardziej zadłużoną grupą są trzydziestolatkowie i czterdziestolatkowie – osoby aktywne zawodowo, które mają największe potrzeby konsumpcyjne, ale też musi budować swój kapitał i utrzymywać rodzinę.
Młodsi, poniżej 25 lat, zwykle nie mają zdolności ani potrzeby kredytowej, a seniorzy ostrożnie gospodarują, unikając długów.

Regionalne zróżnicowania – gdzie jest najgorzej, a gdzie najlepsza kondycja?
- Najwięcej dłużników na wsi i w małych miastach mieszka na Mazowszu (12,6 tys. osób), Lubelszczyźnie (9,4 tys.) i w województwie zachodniopomorskim (8,75 tys.).
- Najlepiej pod względem regulowania zobowiązań radzi sobie Małopolska, Śląsk i Opolszczyzna – tam liczba dłużników to niecałe 2 tysiące, a łączny dług nie przekracza 35 milionów złotych.

Długi i rozwój – czy istnieje związek?
Brak dostępu do kredytów to dla wielu mieszkańców mniejszych miejscowości również bariera dla przedsiębiorczości i lokalnego rozwoju. Bez środków na inwestycje, także małe ośrodki zamieniają się w miejsca stagnacji finansowej i społecznej.
Z drugiej strony zaś, niska liczba dłużników pokazuje, że można żyć bez spirali zadłużenia.
Czy to właśnie od wiosek i miasteczek powinniśmy uczyć się odpowiedzialności finansowej?
Warto jednak zdawać sobie sprawę z drugiej strony medalu – często niska liczba dłużników to nie odpowiedzialność, lecz po prostu brak realnej możliwości zadłużenia się. System finansowy, który panicznie unika ryzyka, nie oferuje drobnych pożyczek na rozwój małych biznesów i jedynie minimalne wsparcie dla mieszkańców mniejszych miejscowości.

Szansa dla Polski? Inwestycje, dostęp do finansów i edukacja
By zmienić ten stan, trzeba zapewnić nie tylko niskie oprocentowanie pożyczek czy prostszy dostęp do usług bankowych, ale przede wszystkim – edukację finansową oraz programy wspierające przedsiębiorczość lokalną.
Takie działania mogłyby przełamać błędne koło: brak pieniędzy → brak inwestycji → stagnacja → brak pieniędzy.
Obraz Polski projektowany na podstawie ogólnych wyników zadłużenia to oczywiście uproszczenie. Jednak dane KRD jasno pokazują, że najmniejsze miejscowości są swoistą wyspą odpowiedzialności, ale i wykluczenia.

Może więc prawdziwa wolność finansowa zaczyna się tam, gdzie kończy się dostęp do kredytów?
Być może to właśnie mniejsze ośrodki, z dala od miejskiego zgiełku i pułapek taniego kredytu, pokazują, że bez długu da się żyć – a tym samym dać przykład całemu społeczeństwu.
Pod warunkiem, że ktoś nie zapomni, iż niskie zadłużenie nie zastąpi inwestycji i szans rozwoju.
CYNICZNYM OKIEM: Ostatecznie, jeśli nie chcesz mieć długów, po prostu cię wyłączą z gry – super, tylko czy to naprawdę sukces, czy raczej cicha segregacja na „lepszych” i „zapomnianych”?


