W świecie, w którym wszystko – od energii po bezpieczeństwo, od wartości po relacje międzynarodowe – ma swoją cenę, strategiczne myślenie staje się nie tyle luksusem, co koniecznością. Generał Rajmund Andrzejczak, były szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, w rozmowie na kanale Didascalia z Patrycjuszem Wyżgą, nie tylko rozłożył na czynniki pierwsze wyzwania stojące przed Polską w latach 2035 i 2055, ale też bezlitośnie wypunktował nasze narodowe złudzenia, nawyki i lęki. To nie jest kolejny nudny wykład o geopolityce – to intelektualny prysznic, który powinien zmyć z nas resztki myślenia życzeniowego.
Od świata wartości do świata transakcji: Polska w nowej epoce
Generał Andrzejczak nie owija w bawełnę: „Niech pan zauważy, jak szybko żeśmy przeszli z tego świata narracyjnego ostatnich administracji amerykańskich o wartościach i nagle przeszliśmy do świata transakcyjnego, no i tak po kilku tam tygodniach szoku termicznego, w sumie wszyscy powiedzieli: ‘no tak, no właściwie wszystko ma swoją cenę’.”
CYNICZNYM OKIEM: Polityka wartości? W 2025 roku to już tylko hasło na banerze. Dziś rządzi Excel, a nie dekalog.
Dla generała strategia to nie sentymenty, nie rodzinne animozje, tylko rachunek ekonomiczny. W świecie, gdzie surowce, bezpieczeństwo i wpływy są przedmiotem transakcji, Polska musi nauczyć się odbierać telefony od wszystkich – nie tylko od „przyjaciół”.
Trzy wielkie transformacje: energia, informacja, społeczeństwo
Andrzejczak dzieli współczesne wyzwania na trzy metaprocesy:
- Transformacja energetyczna – odchodzenie od paliw kopalnych i walka o tanią, bezpieczną energię.
- Transformacja informacyjna – szaleństwo mediów społecznościowych, które zamieniły strategię w plebiscyt na najgłośniejszy tweet.
- Transformacja społeczna – zmiany w relacjach międzyludzkich i narodowych, które wpływają na spójność i efektywność strategii.
„Mamy takie jakieś fantomowe bóle, odczuwamy i nie chcemy przyjąć jak jest zazwyczaj, tak, przy zmianie na nowe, na nieznane, na bardziej trudne. Nie chcemy się pogodzić, ale też nie wiemy jaki będzie ten stan końcowy, więc wydaje mi się, że ta zmiana nie tylko w sensie takim widocznym, nie wiem, politycznym, to co słyszymy i widzimy w narracji nowej amerykańskiej administracji, czy coś i na Ukrainie, w Rosji, w wielu wielu miejscach świata, ale ta transformacja ja sobie ją dzielę na takie trzy części.”
CYNICZNYM OKIEM: Polska wciąż szuka mapy w świecie, gdzie GPS co chwilę gubi sygnał.
W czasach, gdy zmiany zachodzą szybciej niż kiedykolwiek, strategia przypomina jazdę na rowerze w Tour de France – trzeba go naprawiać w biegu. Andrzejczak podkreśla, że strategia nie jest książką kucharską – nie da się jej zamknąć w trzech punktach i oczekiwać sukcesu.
„To nie jest tak, że my po prostu otwieramy książkę i jak mamy przepis na zupę pomidorową, tak, co mamy przygotować, jakie produkty, jakie mają być tam procesy, w jakich sekwencjach czasowych, to nam zawsze wyjdzie fajna pomidorówka. No tak nie jest.”
CYNICZNYM OKIEM: Politycy chcą strategii „na już”, społeczeństwo – efektów „na wczoraj”. A świat? Daje czasem tylko chaos „na zawsze”.
Polska strefa wpływów: marzenie czy konieczność?
W rozmowie pada kontrowersyjna, ale logiczna teza: Polska powinna myśleć nie tylko o sobie, ale o własnej strefie wpływów – gospodarczej, energetycznej, militarnej. To nie ekspansja, ale nowoczesna odpowiedź na wyzwania regionu.
„Może powinniśmy mieć inną ofertę dla Waszyngtonu, inną ofertę dla Berlina, inną ofertę dla Brukseli, przedyskutowaną wewnętrznie, zmierzoną, przesymulowaną, tak, ze zgodą właśnie tutaj społeczną.”
CYNICZNYM OKIEM: Strefa wpływów brzmi groźnie, ale czy ktoś pytał Litwinów, Łotyszy i Estończyków, czy wolą polską strefę wpływów, czy rosyjską? W świecie transakcji liczy się tylko rachunek zysków i strat.
Generał nie ma wątpliwości: bezpieczeństwo energetyczne to podstawa. Polska, inwestując w Baltic Pipe, LNG i potencjalnie elektrownie jądrowe, może stać się nie tylko samowystarczalna, ale i dać ofertę krajom bałtyckim.
„To zarówno nasz import, produkcja własna i to co jest właśnie z tym kluczowym połączeniem energetycznym, czyli gaz z Norwegii. (…) w kwestii gazu możemy być kompletnie samodzielni i dać ofertę dla wszystkich trzech krajów bałtyckich, żeby się kompletnie uniezależniły od Rosji.”
CYNICZNYM OKIEM: Polska jako energetyczny hub? Wreszcie coś, co mogłoby przynieść więcej niż tylko dumę z historii.
Liderzy, modele przywództwa i polski dylemat
Andrzejczak dzieli przywództwo na trzy typy:
- Siła – Piłsudski, Leonidas, Napoleon. Decyzyjność, skuteczność… i ryzyko autorytaryzmu.
- Emocje – Wałęsa, Trump, liderzy, którzy porywają tłumy, ale często dzielą społeczeństwo.
- Idea – Jan Paweł II, Dalajlama, Mandela. Siła moralna, która zmienia świat bez przemocy.
„Przywódca idei, taki, który przyjdzie nam powie o rzeczach trudnych, długotrwałych, o rzeczach wymagających wyrzeczeń, pracy, cierpień, ale prowadzących nas do dobra, historia ludzkości i przywództwa i nie tylko wojskowego, ale i politycznego, jest pełna takich przykładów.”
CYNICZNYM OKIEM: Polacy chcą Piłsudskiego na wojnie, Wałęsy na wiecu i Jana Pawła II na rekolekcjach. Najlepiej wszystko w jednym. Tylko takich ludzi rodzi się jeden na tysiąc lat 😉
System, nie jednostka: czy Polska dojrzała do strategii?
Generał podkreśla, że strategia bezpieczeństwa narodowego to nie dokument na półkę, ale społeczna umowa, która wymaga odpowiedzialności, zgody i ciągłej aktualizacji. Bez tego nawet najlepszy lider niewiele zdziała.
„To jest pewna umowa, tak, to ja bym nie demonizował, że jest jakiś dokument po którego wydaniu nagle losy Polski się zmieniają. Ale to jest pewne pewien taki przykład dorosłości państwa, które po pierwsze nie ma usankcjonowanego kto tą strategię ma napisać.”
CYNICZNYM OKIEM: W Polsce strategię piszą wszyscy i nikt. A potem wszyscy mają pretensje, że nikt jej nie realizuje.
W świecie „instant”, gdzie wszystko musi być na już, generał Andrzejczak proponuje… pauzę. Zatrzymanie się, refleksję, powrót do rozumienia zamiast oceniania.
„Jeżeli dzisiaj nie zrobimy pauzy, nie zastanowimy się jaki wpływ niekontrolowana sztuczna inteligencja będzie miała na rozwój przyszłych pokoleń, to te dziesięciolatki za 10 lat, a w tej perspektywie mówimy czy za 30 będą dwudziesto, tak, czy tam czterdziesto, pięćdziesięciolatkami z wszystkimi tego konsekwencjami.”
CYNICZNYM OKIEM: Pauza strategiczna w Polsce? To jak post na TikToku o czytaniu Marka Aureliusza – wszyscy lajkują, nikt nie stosuje.
Czy można wyhodować przywódcę? Społeczeństwo jako lustro polityki
Andrzejczak nie wierzy w cudownych liderów znikąd. Przywódcy są odbiciem społeczeństwa. Jeśli oczekujemy tweetów, dostaniemy polityków-tweeterów. Jeśli chcemy strategii, musimy jej wymagać.
„W kraju politycy są pewnym zwierciadłem, tak, społeczeństwa. Oni są tacy, jakie są oczekiwania. Jeżeli my dajemy zgodę na te tweety, no to ci politycy za chwilę po prostu tam się przemieszczają, bo tam ich oglądamy, tam ich słuchamy.”
CYNICZNYM OKIEM: Polityk nie jest lepszy niż jego wyborca. Chcesz mądrzejszego lidera? Zacznij od własnej głowy.
Generał Andrzejczak zostawia widzów z zadaniem domowym: mniej oceniać, więcej rozumieć. Tylko wtedy Polska wykorzysta swoją historyczną szansę.
„Musimy sobie odpowiadać na te pytania, bo sytuacja, w której się znaleźliśmy jest unikalna z tego powodu, że przez 35 lat żeśmy dobrze zainwestowali naprawdę. Tutaj mając całą listę zastrzeżeń do edukacji, do systemu naszej opieki zdrowotnej, w wielu innych obszarach, tak, administracji tej lokalnej. I jednak te 35 lat były latami rozwoju. Ale nigdy wcześniej nasze bezpieczeństwo nie było wystawione na ekspozycję takiego zagrożenia, jakie mamy dzisiaj.”
CYNICZNYM OKIEM: Polska ma szansę, jakiej nie miała od 400 lat. Ale czy ją wykorzysta, czy zmarnuje na kolejną kłótnię o to, kto ma rację na Twitterze?


