Polska stawia na atom. Prezydent Nawrocki chce pominąć epokę gazu

Z węgla prosto w energię jądrową

Jarosław Szeląg
3 min czytania

Prezydent Karol Nawrocki przedstawił jasno: Polska nie zamierza przechodzić przez „gazowy etap pośredni”, ale od razu zbudować filar energetyki jądrowej. Podczas spotkań z przedsiębiorcami i wystąpienia przed wizytą w Davos, Nawrocki podkreślił, że pierwszy reaktor w elektrowni Lubiatowo-Kopalino na Pomorzu ma ruszyć w 2028 roku, a cała siłownia ma zostać uruchomiona do 2036 r.

W styczniu Sejm niemal jednogłośnie przyjął ustawę wspierającą budowę pierwszej polskiej elektrowni jądrowej, o wartości ponad 60 miliardów złotych (ok. 14 miliardów euro). Zakończenie negocjacji kontraktu EPC (Engineering, Procurement and Construction) planowane jest na połowę roku, a wkrótce Polska Elektrownia Jądrowa (PEJ) złoży wniosek o pozwolenie na budowę do Państwowej Agencji Atomistyki.

CYNICZNYM OKIEM: Po dekadach debat o „czystej energii” Polska w końcu włącza prąd – tym razem atomowy, nie polityczny.

Koniec iluzji „gazu przejściowego”

Bliskie otoczenie prezydenta zdradza, że jego celem jest ominięcie zależności od gazu ziemnego. „Prezydent nie chce, by Polska najpierw zamieniła węgiel na gaz, a dopiero potem gaz na atom. Planuje bezpośredni skok w energetykę jądrową” – mówi źródło cytowane przez Business Insider.

Za tym podejściem stoją strategiczne argumenty. Jak przypomina Wojciech Dąbrowski, były prezes Polskiej Grupy Energetycznej, Polska importuje ok. 80 procent gazu, co czyni ten surowiec wyjątkowo wrażliwym na „geopolityczne turbulencje”.

Dlatego – podkreśla – gaz może być co najwyżej uzupełnieniem, nie podstawą systemu.

Atom jako gwarancja bezpieczeństwa i konkurencyjności

Wiceminister energii Wojciech Wrochna tłumaczy, że rząd realizuje politykę opartą na trzech filarach: bezpieczeństwie energetycznym, redukcji emisji CO₂ oraz konkurencyjności gospodarczej. „Nie jesteśmy ideologiczni – ani prowęglowi, ani prowiatrowi, ani proatomowi. Liczy się efekt: stabilny prąd i odporność gospodarki” – mówi Wrochna.

Eksperci są zgodni. Marcin Izdebski z Centrum Strategii Rozwoju przekonuje, że elektrownie jądrowe pracują nawet 60–80 lat, podczas gdy odnawialne źródła mają żywotność 15–25 lat. Dodatkowo energia z atomu nie wymaga bilansowania produkcji jak wiatr czy słońce, co poprawia jej efektywność ekonomiczną.

CYNICZNYM OKIEM: Polska przez lata „balansowała” między gazem, węglem i wiatrakami. Teraz najwyraźniej uznała, że z bilansu najlepiej wypada reaktor.

W dobie, gdy wiele państw UE z opóźnieniem wraca do myślenia o energii jądrowej, plan Nawrockiego to wyraźny skręt w stronę samowystarczalności. Polska stawia na długowieczne źródło energii, które ma uniezależnić kraj od zawirowań geopolitycznych i uczynić z atomu symbol bezpieczeństwa – nie tylko energetycznego, ale narodowego.

Bo jak zauważył sam prezydent: w czasach, gdy świat drży od kryzysów, stabilność energetyczna staje się nową formą obrony. I tę właśnie linię obrony rząd rysuje reaktorem jądrowym.


Informacja prawna / Disclaimer
Portal Cynicy.pl publikuje treści własne redakcji oraz opracowania oparte na materiałach i koncepcjach autorów zewnętrznych (cytaty, analizy, video transkrypty).
– Opinie w opracowaniach zewnętrznych nie odzwierciedlają stanowiska redakcji.
– Redakcja nie odpowiada za ich dokładność, kompletność czy skutki wykorzystania.
– Cytaty mieszczą się w dozwolonym użytku (art. 29 ustawy o prawie autorskim).
– Zgłoszenia/zażalenia: redakcja@cynicy.pl – usuwamy po weryfikacji.

Opisz, co się wydarzyło, dorzuć, co trzeba (dokumenty, screeny, memy – tutaj nie oceniamy), i wyślij na redakcja@cynicy.pl. Nie obiecujemy, że wszystko rzuci nas na kolana, ale jeśli Twój mail wywoła u nas chociaż jeden cyniczny uśmiech, jest nieźle.

TAGI:
KOMENTARZE

KOMENTARZE

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *