Polscy przedsiębiorcy wreszcie widzą światełko w tunelu – i tym razem nie jest to nadjeżdżający pociąg. Miesięczny Indeks Koniunktury (MIK) wzrósł w listopadzie do 108,5 punktu, osiągając najwyższy poziom od czterech lat, a więc od czasów, gdy pandemia dopiero odchodziła w cień. To znak, że gospodarka faktycznie odzyskuje puls.
Wskaźnik utrzymuje się drugi miesiąc z rzędu powyżej granicy 100 punktów, co oznacza przewagę optymizmu nad pesymizmem. Nieoczekiwanie pozytywne dane pojawiły się niemal wszędzie: od wartości sprzedaży i liczby nowych zamówień po zatrudnienie i płynność finansową.
Przedsiębiorcy najwyraźniej zaczynają wierzyć, że najgorsze już za nimi.
Ożywienie, które widać w liczbach
W porównaniu z wrześniem, gdy indeks zatrzymał się na 97,1 punktu, listopad przyniósł skok aż o 11,4 punktu. MIK jest też o ponad 10 punktów wyższy niż rok temu. Jak podaje Polski Instytut Ekonomiczny, to pierwszy raz w 2025 roku, gdy aż pięć z siedmiu głównych komponentów oceny koniunktury pokazało pozytywne wyniki.
Największy wzrost odnotowano w sprzedaży (+11,2 punktu), płynności finansowej (+10,2 punktu) i nowych zamówieniach (+5,8 punktu). Firmy inwestują więcej, choć ostrożnie: 60 proc. dużych i 40 proc. średnich przedsiębiorstw deklaruje utrzymanie lub zwiększenie poziomu inwestycji.
Nie bez znaczenia jest też to, że ceny energii przestały być tak dużym problemem – dziś wymienia je tylko 47 proc. firm, podczas gdy w 2021 roku było to aż 70 proc.
Jak podsumowuje Andrzej Kubisiak z Polskiego Instytutu Ekonomicznego, „dynamika inwestycji, poprawa płynności i rosnący popyt pokazują, że polskie firmy zaczynają korzystać z efektów czteroletniej stabilizacji i unijnych projektów inwestycyjnych.”
CYNICZNYM OKIEM: Wygląda na to, że nawet w Polsce gospodarka działa jak obywatel – potrzebuje kilku lat, by dojść do siebie po traumie.
Duzi zarabiają, mali walczą
Optymizm nie rozlewa się jednak równomiernie. Najlepsze nastroje deklarują duże firmy (118 punktów) oraz sektor usług (111,4 punktu), który rośnie dzięki nowym zamówieniom i sprzedaży.
Małe i mikroprzedsiębiorstwa patrzą w przyszłość mniej różowo – dla nich nastroje wciąż są negatywne. Przemysł i handel utrzymują się powyżej neutralnego poziomu (odpowiednio 110,4 i 104,1 punktu), natomiast budownictwo (94,2 punktu) i transport z logistyką (97,5 punktu) nadal balansują na granicy marazmu.
O ile duży biznes myśli o ekspansji, to mały wciąż zastanawia się, jak zapłaci rachunki.
Pracownicy drodzy jak złoto. Wzrost, który może się utrzymać
Największą barierą, którą wskazuje aż 67 proc. firm, są rosnące koszty pracownicze. To problem, który nie znika mimo poprawy koniunktury. Co prawda większość przedsiębiorstw planuje utrzymać zatrudnienie i poziom wynagrodzeń, ale zaledwie 8 proc. firm chce zwiększać zatrudnienie, a 9 proc. rozważa redukcje.
W miarę jak rynek pracy powoli się stabilizuje, największe wyzwanie stanowi brak wykwalifikowanych pracowników w budownictwie (60 proc. firm) i logistyce (67 proc.), a także presja płacowa w produkcji i energetyce.
CYNICZNYM OKIEM: Polska gospodarka przypomina dziś pracownika biurowego – lepiej zarabia, ale nadal marudzi, że go nie stać na wakacje.
Według prognoz MFW, NBP i Ministerstwa Finansów, 2026 rok może być kontynuacją obecnego trendu: wzrost PKB, spadek inflacji i rekordowo niskie bezrobocie. Ożywienie inwestycji ma być dodatkowo napędzane przez środki z KPO i fundusze spójności.
Jeśli gospodarka utrzyma ten kierunek, w 2026 roku Polska może osiągnąć tempo wzrostu zbliżone do przedpandemicznego, stając się jedną z najszybciej rosnących gospodarek w Unii Europejskiej.
Zagrożenia jednak pozostają. Koszty pracy, niepewność globalna i geopolityka mogą w każdej chwili ochłodzić nastroje. Ale na razie przedsiębiorcy, po latach zawirowań, wreszcie przestali patrzeć w dół i zaczęli planować.
Listopad 2025 zapisze się jako moment, gdy polski biznes przypomniał sobie, że przyszłość może być dobra – pod warunkiem, że nie przeszkodzą w tym ani politycy, ani kolejne zawirowania z Brukseli, ani własne obawy.
Nastroje przedsiębiorców najlepiej podsumować jednym zdaniem:
nie jest idealnie, ale po raz pierwszy od lat naprawdę jedziemy do przodu.



