Między 30, a 65 procent studentów odczuwa zaburzenia lękowe, a ponad 30 procent kadry akademickiej zmaga się z różnymi formami zaburzeń zdrowia psychicznego – alarmował wiceminister nauki Andrzej Szeptycki na sejmowej Komisji Edukacji i Nauki, podkreślając, że wskaźniki te przewyższają światowe średnie. Badania Uniwersytetu SWPS zlecone przez resort ujawniają skalę dramatu: ponad 20 procent studentów boryka się z depresją, 20 procent doktorantów z silnym niepokojem i bezsennością, a co piąty pracownik akademicki doświadcza wypalenia zawodowego. Szczególnie dotknięci są młodzi naukowcy, kobiety, osoby na niestabilnych umowach i łączące role rodzinne z pracą.
Profesor Wojciech Dragan z Komitetu Psychologii PAN nazwał problemy strukturalnymi, a nie indywidualnymi, wskazując na przeciążenie obowiązkami, brak instytucjonalnego wsparcia, niepewność zatrudnienia, niedobór etatów i presję ewaluacyjną jako rdzeń kryzysu. Eksperci z IP PAN, jak dr hab. Łukasz Gawęda i dr hab. Łukasz Okruszek, apelują o zwiększenie nakładów na naukę do 3 procent PKB, bo prekaryjne warunki doktorantów skazują na samotność, a „owocowe czwartki” czy mindfulness to ironia wobec systemowego chaosu. Przewodniczący PKA Janusz Uriasz dodaje, że psychiczne tarapaty studentów objawiają się masowym odsiewem na pierwszym roku, dotykając też obcokrajowców i zdalnych żaków.
CYNICZNYM OKIEM: Akademia, gdzie co trzeci wykładowca walczy z demonami umysłu, a studenci toną w lękach – niedofinansowanie to nie wymówka, to wyrok.
Światełko w tunelu czy iluzja? Kryzys strukturalny akademii
Resort MNiSW w latach 2024-2026 przeznaczył 5,5 miliona złotych na projekty dobrostanu psychicznego, w tym 1600 cykli bezpłatnej psychoterapii w programie „Strefa Komfortu” z Parlamentem Studentów RP oraz „PhDWell” dla doktorantów.
Szymon Łakomy z PSRP chwali dostęp do pomocy psychologicznej na uczelniach, ale punktuje słabe wsparcie kryzysowe – reakcja w ciągu tygodnia to za mało dla tonących w stresie. Profesor Dragan widzi nadzieję w zagranicznych badaniach: tam, gdzie rosną zasoby, rośnie też dobrostan – w Polsce chroniczne niedofinansowanie to jednak betonowa ściana.
CYNICZNYM OKIEM: 5,5 miliona na psychoterapię dla armii zestresowanych? To jak plaster na złamanie kręgosłupa nauki – doktoranci w prekariacie, wykładowcy na śmieciówkach, studenci w lęku, a eksperci krzyczą o 3% PKB; bez kasy „komfort” to fikcja, a odsiew pierwszoroczniaków to awangarda porażki.
Skala zjawiska zaskakuje: co trzeci wykładowca z zaburzeniami psychicznymi, studenci w pułapce lęku i depresji, doktoranci w izolacji – wszystko na tle systemowych patologii jak niestabilne umowy i brak etatów. Odsiew na pierwszym roku, problemy zdalnych i zagranicznych studentów to symptomy głębszego rozkładu, gdzie pomoc psychologiczna działa połowicznie.
Polska nauka krwawi psychicznie – 30-65% studentów w lęku, 31% kadry w kryzysie – strukturalny niedostatek finansowy miażdży środowisko akademickie, a skromne programy to kropla w morzu potrzeb; bez rewolucji nakładów czeka nas exodus talentów i dalszy zjazd w otchłań wypalenia.


