Polska gospodarka stoi przed demograficznym paradoksem, który coraz wyraźniej odbija się na strukturze zatrudnienia. Od stycznia do października 2025 roku liczba pracujących osób powyżej 65. roku życia wzrosła o 4 procent, osiągając poziom 524 tysięcy – podczas gdy w grupie najmłodszych pracowników, w wieku 15-24 lata, zanotowano istotny spadek zatrudnienia o 2,4 procent. Wzrost aktywności zawodowej seniorów był tym samym wyraźnie silniejszy niż we wszystkich pozostałych kategoriach wiekowych.
Dane dotyczące struktury zatrudnienia wskazują, że zdecydowana większość pracujących seniorów – 57 procent – jest zatrudniona w mikroprzedsiębiorstwach liczących do dziewięciu pracowników. Zależność jest wyraźna i odwrotnie proporcjonalna: im większy pracodawca, tym mniejszy udział pracowników po sześćdziesiątce, a w firmach zatrudniających ponad tysiąc osób odsetek ten spada do zaledwie 6,7 procent. Wyjaśnienie leży w elastyczności – mniejsze podmioty, a zwłaszcza własna działalność gospodarcza czy rodzinny biznes prowadzony w niepełnym wymiarze, lepiej odpowiadają potrzebom osób łączących pracę z pobieraniem emerytury.
CYNICZNYM OKIEM: System emerytalny oficjalnie nagradza odpoczynek po latach pracy, a w praktyce skonstruowany jest tak, że opłaca się pracować dalej – ulgi podatkowe od 2022 roku skutecznie przekształciły emeryturę w bonus dla tych, którzy i tak zostają przy biurku.
Dziury kadrowe i demografia, której nie da się zignorować
Analiza branżowa ujawnia, gdzie seniorzy są nie tylko obecni, ale wręcz niezbędni. Handel (14,1 procent pracujących seniorów) i przemysł (12,7 procent) są ich największymi pracodawcami, jednak strategicznie najbardziej krytyczne jest ich zatrudnienie w ochronie zdrowia (11,7 procent) i edukacji (10,4 procent) – sektorach, które według analizy Polskiego Instytutu Ekonomicznego z 2024 roku stoją przed drastycznym ubytkiem kadr: 29 procent w edukacji i 23 procent w ochronie zdrowia do 2035 roku. Seniorzy wypełniają dziury, których nikt inny nie jest w stanie zapchać.
Tło demograficzne jest bezlitosne w swojej arytmetyce. W 2024 roku przeciętna liczebność rocznika wchodzącego na rynek pracy wynosiła 353 tysiące osób, podczas gdy roczniki nabywające prawa emerytalne liczyły przeciętnie 450 tysięcy – co daje deficyt 97 tysięcy pracowników rocznie, jeszcze przed uwzględnieniem migracji. W 2004 roku proporcja była odwrotna: kohorty wchodzące na rynek pracy były niemal dwukrotnie liczniejsze niż te przechodzące na emeryturę.

CYNICZNYM OKIEM: Polska przez dekady cieszyła się demograficzną dywidendą i nie odkładała na jej spłatę – teraz rachunek przychodzi w postaci 65-latków obsługujących kasy i uczących dzieci w szkołach podstawowych.
Do ekonomicznej presji na kontynuowanie pracy dochodzi jeden konkretny mechanizm: malejąca wartość pierwszej emerytury w stosunku do ostatniej pobieranej pensji sprawia, że przejście na świadczenie oznacza dla wielu Polaków odczuwalny spadek poziomu życia, a wprowadzone od 2022 roku zwolnienie dochodów seniorów z PIT dodatkowo premiuje tych, którzy decydują się pozostać aktywni zawodowo. Wynik jest taki, że polska gospodarka coraz mocniej opiera się na pracownikach, którzy formalnie powinni już odpoczywać.




To wynika bardziej z biedy niż chęci.Znam masę takich przypadków.Znajoma mojej CIotki na emeryturze dorabia,żeby jej nie eksmitowali….Tyle w tym temacie
Hej, tak, niestety… Ciekawe co będzie z młodym pokoleniem, które po 40 latach pracy dostanie z ZUSu 20% ostatniej wypłaty
Kolejny przypadek.Koleżanka kuzynki mieszka sama,a że wzięła kredyt,to chodzi do 3 prac.Jedna praca główna i w dwóch pracach sobie dorabia
Kredyt dziś to ogromne ryzyko (stopy procentowe dopiero zaczną szaleć), a patrząc od strony finansowej to bierze się go dla dzieci, a nie dla siebie.
Wynajem ma ogrom plusów i człowiek tak się nie uwiązuje, ma możliwość zmiany zdania, zawodu, partnera, życia itd.