Polacy znają finanse, ale oszczędzają w słoiku – paradoks wiedzy i praktyki

Połowa społeczeństwa rozumie, że warto odkładać, ale nie wie, jak, gdzie i po co

Jarosław Szeląg
5 min czytania

Wyniki najnowszych badań ekonomicznych w Polsce pokazują ponury paradoks: Polacy rozumieją pieniądze, ale nie potrafią ich używać. Wiedzą, czym jest inflacja, słyszeli o procencie składanym, ale swoje oszczędności wolą trzymać w domu – między kuchenką a kredensem.

Zgodnie z raportem Polskiego Instytutu Ekonomicznego, 70,7 proc. Polaków rozumie wpływ inflacji na oszczędności, a 67,3 proc. wie, czym jest procent składany. To niezły wynik – do momentu, w którym trzeba tę wiedzę zastosować w praktyce. Bo już tylko 32,9 proc. potrafi ocenić ryzyko inwestycji w akcje, a połowa badanych otwarcie przyznaje, że nie ma o tym pojęcia.

Czyli wiemy, że pieniądz się starzeje, ale dalej zostawiamy go w szufladzie.

Inteligentni w teorii, biedni w praktyce. Lęk, który kosztuje

Polska osiągnęła 62 punkty na 100 możliwych w ogólnym wskaźniku kompetencji finansowych OECD – niemal tyle, co średnia światowa (63 pkt). W teorii więc jesteśmy statystycznie uświadomieni. Ale tylko 35 proc. Polaków zdałoby egzamin z finansów osobistych według międzynarodowego progu 70 punktów.

Innymi słowy – połowa społeczeństwa rozumie, że warto odkładać, ale nie wie, jak, gdzie i po co.

Efekt? Rosnący kult gotówki. Badania pokazują, że aż 19 proc. Polaków trzyma oszczędności w domu, a nie w banku. To więcej niż kiedykolwiek w ostatniej dekadzie. Z kolei udział osób korzystających z lokat i kont oszczędnościowych spadł z 47 proc. do 37 proc.

Z jednej strony – to odruch zabezpieczenia. Z drugiej – dowód, że nasze zaufanie do systemu finansowego jest równie słabe jak oprocentowanie lokat.

40 proc. badanych nie ufa bankom. Eurobarometr dodaje, że tylko 20 proc. Polaków wierzy, że będzie w stanie żyć godnie na emeryturze. To najniższy wynik w Unii Europejskiej.

emerytura

Ten brak zaufania i długofalowego myślenia zamienia się w ekonomiczny autosabotaż. Bo gdy pieniądze leżą w słoiku, nie pracują, tylko topnieją. Inflacja, nawet na poziomie 3 proc., co roku zabiera z ich wartości więcej niż niejeden podatek.

Trzymanie gotówki w domu daje iluzję kontroli, ale nie daje żadnego bezpieczeństwa. To jakby chować jedzenie przed głodem, a potem patrzeć, jak gnije.

CYNICZNYM OKIEM: Polacy nie wierzą ani państwu, ani bankom, więc najwyraźniej postanowili zaufać… meblom.

Edukacja finansowa – terapia dla całego narodu

Związek Banków Polskich podaje, że 39 proc. Polaków uważa, iż większa wiedza finansowa pomogłaby im skuteczniej oszczędzać, a 30 proc. – że zwiększyłaby ich poczucie bezpieczeństwa. Problem w tym, że żadna edukacja nie zadziała, jeśli po jej zakończeniu nikt nie wprowadza wiedzy w czyn.

Światowe analizy 70 programów edukacyjnych pokazują, że liczba godzin nauki nie ma znaczenia. Skuteczność przynosi dopiero systematyczna praktyka i narzędzia utrwalające wiedzę – studia przypadków, symulacje, zabawa w inwestowanie na próbę.

Paradoksalnie, wszyscy mówią o cyfryzacji edukacji finansowej, ale technologia ma sens tylko wtedy, gdy jest częścią dobrze zaprojektowanego programu. Sama aplikacja mobilna nie zastąpi myślenia.

Strategia jest, ale czy będzie zmiana?

W 2024 roku rząd przyjął Krajową Strategię Edukacji Finansowej. To brzmi jak poważny plan – choć większość Polaków zapewne nie ma pojęcia, że taki dokument istnieje. Ma obejmować szkolenia dla osób starszych, zadłużonych, rodzin o niskich dochodach i uczniów. Powstanie też portal edukacyjny z modułami o systemie emerytalnym, inwestowaniu i cyberbezpieczeństwie.

To ambitne – ale od planów do rezultatów droga daleka. Bo ostatecznie edukację finansową trudno wcisnąć w program, w którym uczniowie nadal uczą się na pamięć dat bitew, a nie zasad podatkowych.

CYNICZNYM OKIEM: Dopóki młody Polak zna stopy procentowe tylko z kredytu studenckiego, a nie z inwestycji, strategia pozostanie papierowa.

Historia polskiego oszczędzania to opowieść o ludziach, którzy boją się utraty pieniędzy tak bardzo, że tracą je na własne życzenie. Wiemy, czym jest procent składany, ale składamy tylko na później. Rozumiemy inflację, ale trzymamy złotówki na kredensie.

To nie brak wiedzy jest problemem, tylko brak nawyków i zaufania.

Polacy wciąż myślą kategoriami przetrwania, nie budowania dostatku. Dlatego zamiast inwestować, wolą „mieć pod ręką.” Ale prawdziwe bezpieczeństwo finansowe nie polega na tym, gdzie leży pieniądz, tylko jak pracuje.

I wygląda na to, że – choć szkoły szykują strategie, a banki symulacje – Polacy wciąż uczą się finansów metodą najdroższą z możliwych: przez własne błędy.


Opisz, co się wydarzyło, dorzuć, co trzeba (dokumenty, screeny, memy – tutaj nie oceniamy), i wyślij na redakcja@cynicy.pl.
Nie obiecujemy, że wszystko rzuci nas na kolana, ale jeśli Twój mail wywoła u nas chociaż jeden cyniczny uśmiech, jest nieźle.

TAGI:
KOMENTARZE

KOMENTARZE

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *