Polacy nie spłacają zobowiązań? Najczęściej traci państwo i sektor publiczny

Co 12. pełnoletnia osoba w kraju ma już jakieś zaległości finansowe

Jarosław Szeląg
4 min czytania

Polacy deklarują przywiązanie do uczciwości finansowej, ale w praktyce bywa z tym różnie. Aż 80 procent badanych potępia niepłacenie zobowiązań, a mimo to co trzeci usprawiedliwia niepłacenie abonamentu RTV, a co piąty – kary za jazdę bez biletu. Dla wielu osób granica między odpowiedzialnością a „usprawiedliwionym wyjątkiem” okazuje się zaskakująco płynna.

CYNICZNYM OKIEM: Polacy nie lubią płacić, ale lubią wierzyć, że są moralnie porządni. Nasza kultura finansowa to trochę jak niedzielny katolicyzm – deklaracje o wierności zasadom i codzienne „ale dziś się nie da”.

Empatia kontra twarde liczby

Badanie BIG InfoMonitor pokazuje, że brak płatności najczęściej dotyczy zobowiązań wobec państwa i instytucji publicznych, a nie osób prywatnych. Zaległe podatki, czynsze czy mandaty często tłumaczymy „dobrem obywatela” lub „zbyt wysokimi kosztami życia”. Dla 22 procent badanych niepłacenie kary za przejazd bez biletu to nic złego, a 37 procent uważa, że abonament RTV w ogóle nie zasługuje na regulowanie.

Z kolei zobowiązania wobec innych ludzi traktujemy inaczej – alimenty czy czynsz wobec właściciela mieszkania aż 80 procent badanych uznaje za obowiązek moralny. W praktyce jednak również tutaj zdarzają się odstępstwa – 11 procent Polaków przyznaje, że można je usprawiedliwić.

Co 12. pełnoletnia osoba w kraju ma już jakieś zaległości finansowe – łącznie niespłacone długi Polaków sięgają 84,6 miliarda złotych. W tej rzeczywistości priorytetem staje się selekcja: najpierw bank, potem mieszkanie, a dopiero na końcu „państwowe”.

polska
Źródło: badanie „Kultura finansowa Polaków” BIG InfoMonitor

CYNICZNYM OKIEM: Polacy nie oszukują ludzi – tylko system. A system, jak wiadomo, zawsze „sobie poradzi”. Tyle że samorząd, który nie odzyska należności, nie naprawi drogi ani nie utrzyma szkół, więc na końcu i tak płaci ten sam mieszkaniec, tylko w innej kolumnie rachunku.

Samorządy między młotem, a sercem

Z punktu widzenia gmin i miast sytuacja staje się coraz bardziej napięta. Z jednej strony – samorządy muszą egzekwować płatności, by utrzymać stabilność budżetową, z drugiej – każda decyzja wobec dłużnika to decyzja wobec… wyborcy. Jak ujął to prezes BIG InfoMonitor, „dłużnik też człowiek, i to często mieszkaniec, którego głosu potrzebujesz w przyszłym roku”.

Dlatego coraz więcej jednostek stosuje tzw. miękkie metody windykacji – od wysyłania przypomnień z ostrzeżeniem o dopisaniu do rejestru, po monit z logo BIG. Rezultaty są zaskakująco dobre: 92 procent samorządów odzyskuje dług w ciągu 30 dni od pierwszego wezwania, a 39 procent – po wpisaniu dłużnika do rejestru.

Obecność w bazie BIG InfoMonitor jest dotkliwa. Wpisany dłużnik traci możliwość uzyskania kredytu, zakupów na raty, podpisania umowy abonamentowej czy zakupu polisy. W praktyce taki „drobny wstyd” działa skuteczniej niż groźba egzekucji.

Kiedy sumienie rozmija się z kontem

Mechanizmy miękkiej windykacji pokazują, że Polacy reagują nie na paragraf, lecz na reputację. Wstyd działa lepiej niż komornik. Dlatego gminy coraz częściej wybierają dialog i ostrzeżenie, zanim zdecydują się na twarde działania. W wielu przypadkach dłużnicy sami kontaktują się po otrzymaniu listu – nie z lęku, tylko z potrzeby „załatwienia sprawy po ludzku”.

Równowaga między zrozumieniem, a dyscypliną pozostaje największym wyzwaniem polityki finansowej samorządów. Bo choć prawdą jest, że „dłużnik też człowiek”, to równie prawdziwe – że gmina też nie jest bankiem dobroczynności.

Z danych BIG InfoMonitor wynika jednoznacznie: skuteczność zaczyna się tam, gdzie pojawiają się konsekwencje. Nie chodzi o groźby, lecz o sygnał, że pieniądz – nawet publiczny – nie może być traktowany jak abstrakcja.

Empatia ma sens dopóki nie staje się wymówką. A uczciwość finansowa w Polsce to wciąż nie przyzwyczajenie – tylko test lojalności wobec wspólnoty, zwanej najczęściej po prostu „naszą gminą”.


Opisz, co się wydarzyło, dorzuć, co trzeba (dokumenty, screeny, memy – tutaj nie oceniamy), i wyślij na redakcja@cynicy.pl.
Nie obiecujemy, że wszystko rzuci nas na kolana, ale jeśli Twój mail wywoła u nas chociaż jeden cyniczny uśmiech, jest nieźle.

TAGI:
KOMENTARZE

KOMENTARZE

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *