Polacy masowo wracają do wiary przodków

Polska wraca do korzeni: pogaństwo nigdy nie zniknęło

Adrian Kosta
3 min czytania

Coraz więcej Polaków świadomie odwraca się od Kościoła i zwraca ku słowiańskim bóstwom. To nie modna ekstrawagancja, lecz znak głębszej potrzeby – poszukiwania duchowości bliższej naturze i przodkom. Jak zauważa dr Joanna Malita-Król z Uniwersytetu Jagiellońskiego, autorka książki W rytualnym kręgu, współczesne pogaństwo w Polsce przestaje być marginesem – tworzy ruch, który łączy historyczną rekonstrukcję z duchową autentycznością.

Według danych ze Spisu Powszechnego z 2021 roku ponad 4,7 tysiąca Polaków identyfikuje się jako poganie, z czego większość to rodzimowiercy. W rzeczywistości może ich być kilka, a nawet kilkanaście tysięcy. Rośnie liczba grup odprawiających rytuały, kalendarzy słowiańskich świąt i festiwali przyciągających tłumy. Zainteresowanie słowiańską kulturą przeniknęło już do mody, muzyki i internetu – tam, gdzie duchowość spotyka się ze stylem życia.

CYNICZNYM OKIEM: Polacy znużeni spowiedzią zaczęli rozmawiać z bogami natury. I, co zaskakujące, bóstwa odpowiadają szybciej niż proboszcz.

Ludzie z krwi, kości i bibliotek. Stare święta w nowej odsłonie

Współczesny poganin nie nosi skóry ani nie mieszka w lesie. To najczęściej mieszkaniec miasta z imponującą biblioteką i cichą potrzebą wiary bez kazalnicy. Jak podkreśla religioznawczyni z UJ, poganie to grupa zróżnicowana – od studentów po inżynierów i pracowników fizycznych.

Łączy ich ciekawość i ogromna wiedza. W przeciwieństwie do religii dogmatycznych, ich duchowość nie wymaga deklaracji – tylko praktyki.

Rytuał, nie doktryna, stanowi centrum życia religijnego. Pogaństwo to wiara ortopraksyjna – nie chodzi o „co” się wierzy, tylko „jak” się działa. Celebracje związane z przesileniami i równonocami, ofiary dla Mokoszy, Peruna i Welesa, wreszcie Dziady – to nie inscenizacja, lecz codzienna forma obecności w świecie, w którym sacrum nie jest poza naturą, lecz w niej samej.

CYNICZNYM OKIEM: W świecie, gdzie wszystko jest „na wynos”, nawet duchowość odzyskuje instrukcję obsługi – wystarczy znaleźć rytuał w internecie i przyjść z otwartym sercem (oraz kocem na ognisko).

Dla rodzimowierców Boże Narodzenie to Szczodre Gody – moment narodzin słońca, a nie zbawiciela. Stół z wolnym miejscem to hołd dla przodków, nie gest wobec nieznajomego. Mak w potrawach, siano pod obrusem, kolędowanie – wszystko to echa dawnych kultów ubrane później w chrześcijańskie symbole.

Coraz więcej wspólnot otwiera święta dla ciekawych – wystarczy przyjść, czasem się zapowiedzieć, czasem nie. Dla jednych to duchowy powrót, dla innych antropologiczna przygoda. Współczesne pogaństwo staje się jednym z niewielu miejsc, gdzie można naprawdę być „u siebie” – i w rytuale, i w lesie, i w życiu.

Bo Polska, jak się okazuje, nie tyle wraca do pogaństwa, co po prostu na chwilę o nim zapomniała.


Opisz, co się wydarzyło, dorzuć, co trzeba (dokumenty, screeny, memy – tutaj nie oceniamy), i wyślij na redakcja@cynicy.pl.
Nie obiecujemy, że wszystko rzuci nas na kolana, ale jeśli Twój mail wywoła u nas chociaż jeden cyniczny uśmiech, jest nieźle.

TAGI:
KOMENTARZE

KOMENTARZE

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *