Polacy kupują czas. Nowy luksus w epoce świątecznej gorączki

Czas stał się towarem zdecydowanie droższym niż karp

Jarosław Szeląg
5 min czytania

Zamiast trzepać dywany, Polacy trzepią portfele. Na kilka tygodni przed Bożym Narodzeniem rodacy coraz częściej dochodzą do wniosku, że „magia świąt” najlepiej działa wtedy, gdy zrobi ją ktoś inny. Platforma Oferteo.pl odnotowała eksplozję popytu na wszystko, co zdejmie z nas ciężar przygotowań: sprzątanie, catering, organizację imprez, DJ-ów i oświetleniowców. Bo dziś, jak wynika z raportu, czas stał się towarem zdecydowanie droższym niż karp.

Nie chcemy sprzątać – chcemy mieć posprzątane

Analiza 148 tysięcy zapytań z platformy wykazała, że o ile w ciągu roku dominują zlecenia cykliczne, w grudniu Polacy rzucają się na jednorazowe akcje czyszczące – kompleksowe, precyzyjnie zaplanowane i zawsze „na już”. Kuchnia, łazienka, okna – wszystko ma błyszczeć, najlepiej bez naszego udziału.

Jak tłumaczy Marta Kaleta-Domaradzka z Oferteo.pl, jeszcze kilka lat temu ekipa sprzątająca była ekstrawagancją. Dziś to raczej symbol rozsądku i skutecznej gospodarki czasem:
„Wolimy doświadczać, niż przeznaczać czas na rzeczy dla nas mniej wartościowe. Chcemy mieć czysto, ale nie kosztem własnego życia.”

CYNICZNYM OKIEM: Niegdyś luksusem był złoty zegarek. Dziś luksusem jest to, że nie musisz patrzeć, jak wskazówki odmierzają czas, gdy szorujesz piekarnik.

Catering, czyli kuchnia w wersji Ctrl+C, Ctrl+V

Największy skok zainteresowania dotyczy cateringu świątecznego. W tym roku opublikowano 263,5 tysiąca zapytań o świąteczne menu „gotowe do podania”. Trend jest oczywisty – wolimy kupić barszcz niż go zagotować.

Rośnie segment „ready-to-serve” – gotowe zestawy na kameralne spotkania, które udają domową kuchnię bez domowego chaosu. Wystarczy zdjąć folię i udawać wdzięczność. Ostatnie miesiące pokazały, że firma cateringowa to nowa ciocia Halina, ta, która „zrobi wszystko lepiej i szybciej”.

CYNICZNYM OKIEM: Przepis na współczesne święta? Weź gotowy catering, dodaj świeczki, posyp poczuciem winy, że nie masz już siły udawać tradycji.

Magia outsourcingu: święta na zlecenie

Popyt w grudniu eksploduje – o 30 do 50 procent rok do roku. Catering, sprzątanie, DJ, organizacja imprez – wszystkie te branże notują szturm klientów, którzy w październiku jeszcze deklarują: „W tym roku zrobimy wszystko sami,” a w grudniu klikają „zamów usługę.”

Zleceniodawcy coraz częściej oczekują kompleksowej obsługi „od pomysłu po odkurzacz”: planowanie, logistyka, wykonanie, kontrola jakości i zdjęcie odpowiedzialności. Firmy dostarczają już nie tylko czyste podłogi i pierogi na czas, ale poczucie, że nie trzeba się wstydzić przed teściową.

Kaleta-Domaradzka zauważa: „To pokazuje, że klienci nie szukają tylko wykonawcy, ale partnera, który przejmie cały ciężar organizacyjny.” Czyli inaczej mówiąc: kupujemy spokój emocjonalny i ładne zdjęcia z Wigilii.

Z danych wynika, że terminy przedświąteczne znikają jak pierogi z talerza. Najlepsi fachowcy są rozchwytywani już od końca października – zostawienie wszystkiego na ostatni moment grozi zaporowymi stawkami i kompromisem jakościowym.

Nie pomaga też inflacja usług. Zgodnie z danymi GUS: ceny usług wzrosły w listopadzie o 5,3% rok do roku, podczas gdy towary tylko o 1,4%. I nic dziwnego – fachowców jest coraz mniej, oczekiwań coraz więcej, a świąteczne nerwy zawsze kosztują ekstra.

„Sezonowość dyktuje wyższe ceny – od styczniowych remontów po grudniowe sprzątanie i catering. Takie zadania są po prostu drogie, bo zdejmują z nas ciężar pracy”, podkreśla ekspertka.

CYNICZNYM OKIEM: Święta są jak brak prądu – wszyscy o nich wiedzą, a i tak co roku zaskakują, że trzeba coś przygotować.

Nowa ekonomia doznań – od rzeczy do doświadczeń

Zamiast kupować dobra, zaczynamy kupować uczucie ulgi i chwilę wolności. Psycholodzy nazwaliby to „przesunięciem konsumpcyjnym”, ekonomiści – „usługą doświadczania”. Polacy po latach kultu posiadania wolą już kupować czas, nie rzeczy.

Zamiast kolejnego kubka, wybieramy godzinę bez mopowania. Zamiast perfum – ciszę w salonie, gdy ktoś inny myje okna. Sprzątanie staje się rytuałem delegacji, a catering – formą duchowego ozdrowienia.

I może właśnie w tym sarkastycznym paradoksie kryje się coś prawdziwego: święta naprawdę odzyskują sens wtedy, gdy przestajemy robić je sami.


Opisz, co się wydarzyło, dorzuć, co trzeba (dokumenty, screeny, memy – tutaj nie oceniamy), i wyślij na redakcja@cynicy.pl.
Nie obiecujemy, że wszystko rzuci nas na kolana, ale jeśli Twój mail wywoła u nas chociaż jeden cyniczny uśmiech, jest nieźle.

TAGI:
KOMENTARZE

KOMENTARZE

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *