Donald Trump zapisze się w historii amerykańskiej waluty – dosłownie. Prezydent USA zostanie pierwszym urzędującym przywódcą, którego podpis znajdzie się na papierowych banknotach, przełamując tradycję sięgającą 1861 roku. Departament Skarbu ogłosił w czwartek, że ruch ten ma uświetnić 250. rocznicę powstania Stanów Zjednoczonych, choć trudno oprzeć się wrażeniu, że jubileusz kraju jest tu raczej wygodnym pretekstem.
Na przyszłych banknotach pojawią się podpisy zarówno Trumpa, jak i sekretarza skarbu Scotta Bessenta, zastępując dotychczasową konwencję, w której na walutę trafiały wyłącznie podpisy skarbnika oraz sekretarza skarbu. Pierwsze banknoty 100-dolarowe z nowymi podpisami zostaną wydrukowane w czerwcu, a kolejne nominały trafią do druku w następnych miesiącach.
Sto dolarów z autografem prezydenta
Bessent nie szczędził patosu przy okazji ogłoszenia.
„Nie ma potężniejszego sposobu na uznanie historycznych osiągnięć naszego wspaniałego kraju i prezydenta Donalda J. Trumpa niż banknoty dolarowe USA opatrzone jego nazwiskiem” – powiedział sekretarz skarbu.
„Jest rzeczą stosowną, aby ta historyczna waluta została wyemitowana w 250-lecie niepodległości” – dodał.
CYNICZNYM OKIEM: Przez 164 lata żaden prezydent nie wpadł na pomysł, by podpisywać banknoty jak autografy na czapeczkach fanów. Trump naprawił tę niedopatrzenie historii.
Ale podpis na banknotach to dopiero początek. Mennica USA pod koniec 2025 roku zaprezentowała trzy proponowane projekty monet jednodolarowych z wizerunkiem Trumpa i napisem „In God We Trust”, które również miałyby być częścią obchodów 250-lecia.

Nazwisko i twarz prezydenta systematycznie przenikają do kolejnych sfer amerykańskiego życia publicznego. Trump posiada własnego memecoina w świecie kryptowalut, wydał liczne projekty NFT, w tym cyfrowe karty kolekcjonerskie, a jego nazwisko trafiło również na główne obiekty kulturalne.
Kennedy musi się przesunąć
Przykładem jest Centrum Sztuki im. Johna F. Kennedy’ego. Zarząd, rzekomo obsadzony przez nominatów Trumpa, przegłosował pod koniec grudnia zmianę nazwy na „Donald J. Trump and the John F. Kennedy Memorial Center for the Performing Arts”. Część ustawodawców zaprotestowała, argumentując, że taki ruch jest nielegalny bez autoryzacji ze strony Kongresu.
Sprzeciw nie wydaje się jednak spowalniać machiny brandingowej prezydenta. Od banknotów przez monety po centra kultury – Trump buduje omniprezencję swojego nazwiska w przestrzeni publicznej z determinacją, którą trudno porównać z jakimkolwiek poprzednikiem.
CYNICZNYM OKIEM: Dolary z podpisem Trumpa to idealna metafora – waluta traci na wartości, ale przynajmniej wygląda jak pamiątka z wiecu wyborczego.



