Departament Transportu USA ogłosił 9 marca wybór ośmiu projektów spośród trzydziestu zgłoszonych do programu pilotażowego integracji Zaawansowanej Mobilności Powietrznej oraz elektrycznych pojazdów pionowego startu i lądowania. Wybrane projekty obejmują działania w 26 stanach i angażują szereg podmiotów publicznych oraz firm prywatnych w obszarach, które jeszcze niedawno brzmiały jak scenariusz filmu science fiction – miejskie i regionalne taksówki powietrzne, autonomiczne loty cargo, ratownictwo medyczne i transport energii. Pierwsze operacje mają ruszyć już tego lata.
Program pilotażowy jest filarem działań prezydenta Donalda Trumpa na rzecz przyspieszenia innowacji w lotnictwie, nakreślonych w rozporządzeniu wykonawczym z czerwca 2025 roku zatytułowanym „Uwolnienie amerykańskiej dominacji w dziedzinie dronów„. Dane zgromadzone w ramach poszczególnych projektów mają pomóc Federalnej Administracji Lotnictwa lepiej zrozumieć wyzwania związane z bezpiecznym włączaniem nowych typów statków powietrznych do krajowego systemu przestrzeni powietrznej. Jak ujął to Chris Rocheleau, zastępca administratora FAA – program zapewni doświadczenie operacyjne niezbędne do opracowania standardów bezpiecznych operacji.

CYNICZNYM OKIEM: Ameryka wydaje miliard dziennie na bombardowanie Iranu, nie jest w stanie przeprowadzić tankowca przez Ormuz, ale za to planuje latające taksówki w dwudziestu sześciu stanach. Priorytety supermocarstwa w 2026 roku wyglądają jak lista życzeń napisana jednocześnie przez generała i dziecko fascynujące się dronami.
Joby i Archer – wyścig o niebo nad miastami
Wśród wybranych firm wyróżniają się dwaj główni gracze. Joby Aviation z Santa Cruz w Kalifornii, który w styczniu przejął zakład produkcyjny o powierzchni 700 tysięcy stóp kwadratowych w Dayton w stanie Ohio, został partnerem programów w aż dziesięciu stanach – od Arizony i Florydy po Nowy Jork i Teksas. Założyciel i dyrektor generalny JoeBen Bevirt nazwał ogłoszenie decydującym momentem dla amerykańskiej innowacyjności, zapowiadając, że „społeczności w całej Ameryce będą mogły w tym roku zobaczyć przyszłość lotnictwa na niebie nad własnymi miastami”.
Drugim kluczowym graczem jest Archer Aviation z San Jose, rozwijający taksówki powietrzne eVTOL do krótkich lotów na zatłoczonych rynkach metropolitalnych, takich jak Chicago i Nowy Jork. Firma została wybrana do programów na Florydzie, w Teksasie i Nowym Jorku, gdzie będzie współpracować z lokalnymi departamentami transportu i Zarządem Portów Nowego Jorku i New Jersey w celu stworzenia infrastruktury dla swojego statku powietrznego Midnight. Adam Goldstein, założyciel Archera, ocenił program jako najwyraźniejszy dotychczas sygnał ze strony Białego Domu, FAA i DOT, że wprowadzenie taksówek powietrznych na rynek jest realnym priorytetem.
Do programu wybrano również firmy Electra z Wirginii, BETA Technologies z Vermontu oraz Ampaire i Elroy Air z Kalifornii. Projekty wybierano na podstawie zdolności do szybkiego wdrożenia w operacjach komercyjnych, doświadczenia producentów oraz siły istniejących partnerstw publicznych, prywatnych i akademickich.
Między wizją, a rzeczywistością
Sekretarz transportu Sean Duffy nie szczędził entuzjazmu, gratulując „wielkim amerykańskim innowatorom” i zapowiadając, że współpraca pozwoli Ameryce zająć pozycję lidera w bezpiecznym wykorzystywaniu statków powietrznych nowej generacji do zdefiniowania na nowo podróży osobistych, transportu regionalnego, logistyki cargo i medycyny ratunkowej.
CYNICZNYM OKIEM: Elektryczne taksówki powietrzne w dwudziestu sześciu stanach, autonomiczne drony cargo i ratownictwo medyczne z nieba – brzmi jak prospekt emisyjny napisany pod inwestorów z Doliny Krzemowej. Tymczasem przeciętny Amerykanin nadal nie może sobie pozwolić na tankowanie samochodu po cenach z drugiego tygodnia wojny irańskiej. Ale przynajmniej przyszłość wygląda spektakularnie.
Stany Zjednoczone traktują zaawansowaną mobilność powietrzną jako strategiczny sektor gospodarki przyszłości i inwestują w niego mimo trwającego konfliktu na Bliskim Wschodzie i rosnących kosztów energii.
Skala programu – osiem projektów, 26 stanów, partnerstwa publiczno-prywatne i akademickie – pokazuje model wdrażania innowacji, który Europa dopiero zaczyna naśladować. Pytanie, które pozostaje otwarte, brzmi: czy latające taksówki staną się codziennością szybciej niż stabilizacja cen ropy, od której zależy opłacalność całego sektora transportowego – tego na ziemi i tego w powietrzu.



