Początek cyklu destrukcji kredytu. Nadciąga finansowa reakcja łańcuchowa

Rynek dopiero zaczyna się bać. Nawet mieszkania przestaną być „złotą inwestycją”

Jarosław Szeląg
6 min czytania

W świecie, który jeszcze niedawno wierzył w „miękkie lądowanie” gospodarki, coraz częściej słychać szelest pękających zabezpieczeń. Ed Dowd – były menedżer z Wall Street i analityk Phinance Technologies – ogłasza, że weszliśmy w „początek cyklu destrukcji kredyto­wej”. Jego wcześniejsze ostrzeżenie o „panicznym cyklu obniżek stóp procentowych” już się sprawdziło – Fed faktycznie dokonał trzech cięć w ciągu kilku miesięcy. Teraz Dowd mówi wprost: rynek dopiero zaczyna się bać.

CYNICZNYM OKIEM: Kiedy rząd uspokaja, że wszystko jest pod kontrolą, to znak, że kontrola właśnie się skończyła.

Popyt na kredyt, czyli domino w światowej gospodarce

Dowd tłumaczy, że proces rozpadu rynku kredytowego zawsze zaczyna się od obrzeży – tam, gdzie ryzyko bywa ignorowane, a zysk liczy się szybciej niż zdrowy rozsądek. Tak było w 2008 roku z kredytami hipotecznymi, tak jest teraz z prywatnym kapitałem.

Na naszych oczach upadają firmy takie jak Tricolor Holdings, First Brands czy PrimaLend – wszystkie oparte na pożyczkach subprime. To mała część systemu, ale wystarczy, by uruchomić efekt domina,” mówi Dowd. „Jesteśmy u progu cyklu niszczenia kredytu.”

Z danych wynika, że zaległości na kartach kredytowych i kredytach samochodowych sięgają rekordowych poziomów, a kolejnym krokiem będzie wzrost opóźnień w spłacie hipotek.

Jak to zwykle bywa, scenariusz jest przewidywalny: ludzie najpierw przestają spłacać karty kredytowe, potem raty za samochody, a hipoteki – dopiero na końcu. Gdy jednak fala zwolnień dotrze do klasy średniej, będzie już za późno na reakcję.

Dowd wskazuje na rosnące cięcia w Amazonie, UPS i innych gigantach logistycznych jako zwiastun nadciągającego tąpnięcia.

Nadchodzi spadek wartości nieruchomości. „Fałszywa” siła gospodarki

Dowd nie ma złudzeń: ceny mieszkań w USA pójdą ostro w dół. „Jest ogromna różnica między liczbą domów wystawionych na sprzedaż, a faktycznie sprzedanych. Podaż rośnie, popyt zanika, a jedyny sposób oczyszczenia rynku to spadek cen.”

Jeszcze niedawno boom mieszkaniowy napędzali inwestorzy budujący osiedla dla migrantów i pracowników tymczasowych. Dziś wiele z tych projektów „wali się jak domek z kart”, a czynsze – zamiast rosnąć – zaczynają spadać.

CYNICZNYM OKIEM: Kiedy nawet mieszkania przestaną być „złotą inwestycją”, to znak, że z systemu zostało już tylko tynkowanie iluzji.

Dowd od dawna twierdzi, że amerykańska gospodarka jest „kredytowaną iluzją wzrostu”, podtrzymywaną przez politykę opartą na statystycznym makijażu. Wskazuje na oszustwa w danych o bezrobociu w czasach administracji Bidena, które jego zdaniem tuszowały faktyczne załamanie rynku pracy.

Jak powtarza od miesięcy – Donald Trump odziedziczył „ekonomiczną bombę z opóźnionym zapłonem” i to właśnie jej detonacja dopiero następuje.

Bezpieczna przystań? Złoto świeci coraz mocniej

W tym morzu niepewności jedno aktywo trzyma kurs. Złoto – podniesione do rangi aktywa Tier 1 w systemie bankowym – odzyskuje status prawdziwego pieniądza. Dowd przewiduje, że jeśli dojdzie do kryzysu kredytowego, krótkoterminowo część inwestorów może sprzedawać kruszec, by ratować płynność. „Ale długoterminowo złoto zmierza do 10 000 dolarów za uncję do 2030 roku.”

„Nie pozbywajcie się fizycznego złota. To jedyna realna polisa ubezpieczeniowa w świecie, w którym pieniądz przestał cokolwiek znaczyć,” dodaje.

CYNICZNYM OKIEM: Kiedy centralne banki zaczynają traktować złoto jak pieniądz, to znaczy, że papier właśnie traci swoją duszę.

Chiny – wielki tytan na glinianych nogach

Dowd ostrzega też przed przecenianiem potęgi Chin. W nowym raporcie dla inwestorów instytucjonalnych opisuje eskalujący kryzys nieruchomości w Państwie Środka, który w 2026 roku ma wejść w fazę krytyczną. „Chiny nie są tak silne, jak chcemy wierzyć. Mają strukturalny kłopot z całą gospodarką opartą na długu.

Dla zachodnich inwestorów to zaskoczenie, ale też okazja: „Mamy więcej kart przetargowych, niż się wydaje. Kiedy słyszę, że 'Trump jest skazany na porażkę, bo Chiny trzymają wszystkie atuty’, śmieję się.

Spiralny koniec kredytowego świata

Według Dowa, świat właśnie wchodzi w etap, w którym kredyt przestaje być narzędziem rozwoju, a staje się mechanizmem samozniszczenia. Banki, fundusze i konsumenci są jednocześnie winni i ofiarą systemu, w którym dług finansuje spokój tylko do momentu, gdy zaczyna finansować panikę.

Cykl destrukcji kredytu to nie tylko kryzys finansowy – to reset modelu gospodarczego, który od dekad opiera się na tanim kapitale i fałszywym optymizmie.

CYNICZNYM OKIEM: W 2008 roku tonęły banki. Teraz tonie sam system – i wszyscy, którzy próbowali żyć na kredyt z przyszłości.

Dowd konkluduje gorzko, ale precyzyjnie: „To dopiero początek. Najpierw zobaczymy falę bankructw, potem lawinę zwolnień, później panikę na rynku kredytowym. I wtedy przyjdzie prawdziwy reset.”

Złoto ma błyszczeć jak nigdy, banki będą się kurczyć, a świat – po raz kolejny – dowie się, że nie można pożyczać od jutra bez rachunku, który przychodzi dziś.


Opisz, co się wydarzyło, dorzuć, co trzeba (dokumenty, screeny, memy – tutaj nie oceniamy), i wyślij na redakcja@cynicy.pl.
Nie obiecujemy, że wszystko rzuci nas na kolana, ale jeśli Twój mail wywoła u nas chociaż jeden cyniczny uśmiech, jest nieźle.

KOMENTARZE

KOMENTARZE

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *