Piękny wielobiegunowy gułag: BRICS sprzedaje nowy porządek świata

Karta ONZ jako narzędzie centralizacji

Adrian Kosta
9 min czytania
Piękny wielobiegunowy gułag: BRICS sprzedaje nowy porządek świata

Wielobiegunowość oparta na formacie BRICS ma jakoby uratować świat przed technokratycznym „głębokim państwem”, czyniąc wdrażanie opresyjnego, globalnego systemu inwigilacji znacznie przyjemniejszym. Tak wynika z dokumentu końcowego BRICS, opublikowanego przez indyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych po spotkaniu ministrów spraw zagranicznych państw tego bloku. Według tej narracji scentralizowana globalna dyktatura w wielobiegunowym modelu BRICS ma być szczęśliwszym, bardziej puszystym rodzajem tyranii nowego porządku świata.

Argument brzmi rozbrajająco prosto: nowy system będzie „bardziej sprawiedliwy, rzetelny, elastyczny, skuteczny, wydajny, reagujący na potrzeby, reprezentatywny, prawomocny, demokratyczny i odpowiedzialny”. Dokument BRICS oferuje obietnicę „pięknego wielobiegunowego porządku świata, zdefiniowanego przez współpracę typu win-win”. Przypuszczalnie dzieje się tak dlatego, że ludzkość musi najpierw zostać zniewolona przez jakąś formę scentralizowanej, kierowanej przez oligarchów globalnej dyktatury, aby ktokolwiek miał szansę na „wygraną”. Cytaty te, jak zastrzega autor analizy, naprawdę zostały wspólnie opublikowane przez ministrów BRICS – nie zostały zmyślone, choć wielu wolałoby, żeby tak było.

deep state

Karta ONZ jako narzędzie centralizacji

BRICS zamierza wzmocnić „wielobiegunowość” poprzez przestrzeganie „celów i zasad Karty Narodów Zjednoczonych w całości”. Tymczasem – zauważa krytyczna analiza dokumentu – całym celem Karty ONZ jest scentralizowanie globalnej władzy politycznej nad wszystkimi państwami narodowymi, przede wszystkim w rękach Rady Bezpieczeństwa. To organizacja opisywana jako partnerstwo publiczno-prywatne, w którym rządy narodowe sprowadzono do roli partnerów wykonawczych, umożliwiających międzynarodowym korporacjom zdobycie wszystkiego, czego zapragną.

W tej optyce nadchodząca wielobiegunowa dyktatura ma być milsza dlatego, że BRICS „odegra większą rolę” w mówieniu wszystkim innym, co mają robić, za pośrednictwem Rady Bezpieczeństwa. Państwa bloku deklarują pełne oddanie zrównoważonemu rozwojowi, choć niepokoją się tym, że „współczesne wyzwania globalne są złożone i powiązane ze sobą”, a ta powiązana złożoność może „hamować wzrost gospodarczy i zrównoważony rozwój”.

CYNICZNYM OKIEM: Najpierw oligarchowie budują ONZ, potem BRICS obiecuje naprawić świat, oddając tej samej ONZ jeszcze więcej władzy. To nie reforma, to ta sama restauracja z nowym menu.

Rozwiązaniem ma być uznanie „współczesnych realiów wielobiegunowego świata” i parcie ku bardziej „sprawiedliwemu globalnemu zarządzaniu”. Jest to dokładnie ten sam postulat, który formułuje Światowe Forum Ekonomiczne. Kwestia „pokoju i bezpieczeństwa” obnaża jednak słabość deklaracji. Iran, członek BRICS, został zaatakowany przez rządy USA i Izraela bez natychmiast widocznego powodu.

Można było oczekiwać kategorycznego potępienia tej zbrodni wojennej ze strony „wielobiegunowych zbawców”. Delegaci BRICS zdecydowali jednak, że nie wspomną o Iranie z nazwy, aby uniknąć wewnętrznych kłopotów dyplomatycznych. Zamiast tego ministrowie „wyrazili głębokie zaniepokojenie niedawnymi wydarzeniami w regionie Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej” oraz odnotowali „odmienne poglądy niektórych członków”.

Choć – z powodów dyplomatycznych – zabrakło konkretnej wzmianki o ataku na Iran, to honorowych wyróżnień doczekały się Kuba, Syria, Sudan i Liban. Ministrowie podkreślili potrzebę „pokojowego rozwiązania konfliktu na drodze dialogu” oraz „misji pokojowych ONZ”. W odniesieniu do ludobójstwa w Gazie wspólnie wyrazili „poważne zaniepokojenie”, zaznaczając przy tym, że niektóre państwa członkowskie „miały zastrzeżenia” co do palestyńskiej państwowości.

Gwałtownie, choć tylko odrobinę sprzeciwiając się ludobójstwu, politycy BRICS wezwali do wdrożenia odpowiednich rezolucji ONZ. Chodzi między innymi o rezolucję Rady Bezpieczeństwa nr 2803, która popiera „Kompleksowy Plan” na rzecz pokoju w Gazie z 29 września 2025 roku oraz późniejszą „Deklarację na rzecz Trwałego Pokoju i Dobrobytu” z 13 października. Według analizy są to dokumenty, które administracja Trumpa wykorzystuje do przekształcenia cmentarza dziecięcego w Gazie w deregulowany plac zabaw Specjalnej Strefy Ekonomicznej dla międzynarodowych korporacji i miliarderów.

Wspierając technokratyczną „pookonfliktową odbudowę”, ministrowie ostatecznie wygłosili te same frazesy co każdy inny rząd poza izraelskim. Opowiedzieli się za powrotem do „Państwa Palestyny w granicach z 1967 roku” – cóż, w pewnym sensie. To im popamiętają.

Cyfrowy panoptykon dla wszystkich, bez wyjątku

Dystopijny Pakt na rzecz Przyszłości ONZ, wraz z jego „Globalnym cyfrowym paktem”, nie ma niszczyć życia wyłącznie ludziom z krajów rozwiniętych. Również ludność krajów wschodzących, rozwijających się i najsłabiej rozwiniętych ma zostać zamknięta w cyfrowym panoptykonie – szczególnie w Afryce, Ameryce Łacińskiej i na Karaibach. Jaki bowiem jest sens globalnego zarządzania, jeśli nie wszyscy podlegają jego kontroli.

Podobnie jak rządy USA, Izraela, Wielkiej Brytanii oraz państwa UE i sojuszu Five Eyes, rządy BRICS są jednomyślne co do tego, że technologie informacyjno-komunikacyjne są kluczowymi motorami „wzrostu społeczno-gospodarczego”. W związku z tym globalna „transformacja cyfrowa” musi pędzić naprzód. Blok z entuzjazmem popiera Czwartą Rewolucję Przemysłową, choć – by uniknąć skojarzeń z zachodnim systemem kontroli – nie używa schwabowskiego skrótu, lecz nazwy „Przemysł 4.0”.

W globalistycznym języku BRICS owa rzekomo niezależna transformacja „Przemysłu 4.0” wymaga ustanowienia prężnego „ekosystemu startupów” firm technologicznych. Ma się to różnić od akceleracjonizmu oligarchów z Doliny Krzemowej inspirowanego Mrocznym Oświeceniem – z bliżej nieokreślonych powodów. Poznać to można po tym, że „cyfrowa infrastruktura publiczna” ma „na celu przyspieszenie wzrostu gospodarczego opartego na innowacjach”.

Rządy BRICS twierdzą, że budowane przez nie środowisko będzie „interoperacyjne”, „bardziej inkluzywne, dostępne, zrównoważone” niż cyfrowy gułag oferowany przez „Zachodnie Imperium”. Cały system ma się opierać na „globalnie interoperacyjnych wspólnych zasadach i standardach”. Pojawia się jednak pytanie – interoperacyjne z czym.

Wskazówki dostarcza sam IBM, uznawany za największą przemysłową organizację badawczą na świecie. Jak czytamy, „interoperacyjność jest możliwa dzięki zastosowaniu wspólnych standardów, które definiują sposób formatowania i wymiany danych między systemami”, a jej znaczenie polega na tym, że „optymalizuje udostępnianie danych między osobnymi systemami informacyjnymi, dzięki czemu można łatwo uzyskać dostęp do rozproszonych zestawów danych w celu osiągnięcia wspólnego celu”. „Globalnie interoperacyjny” oznacza zatem globalny, a nie regionalny.

Można to nazywać „wielobiegunowym”, lecz sprawowanie globalnego zarządzania nad ujednoliconym, interoperacyjnym systemem cyfrowym jest scentralizowaną kontrolą nad systemem globalnym. W świecie, w którym wszystko jest cyfrowe i interoperacyjne – od dzielonych informacji, przez łańcuchy dostaw, po system finansowy i monetarny – cała ta „wielobiegunowość” zwiastuje jedynie globalną dyktaturę. Według analizy wielobiegunowość to chwyt marketingowy, fałszywa dialektyka sugerująca, że jeden model dyktatury jest lepszy od innego.

CYNICZNYM OKIEM: Sprzedają wybór między dwoma rodzajami klatki i nazywają to wolnością. Jedna ma napis „Zachód”, druga „wielobiegunowość”, a klucz trzyma ten sam dozorca.

Bank Światowy, WHO i lepsza cenzura

Ministrowie podkreślili, że „wzmocnienie cyfrowego bezpieczeństwa finansowego” ma kluczowe znaczenie dla wielobiegunowego zarządzania. Ma to osiągnąć poprzez zacieśnienie współpracy między organami celnymi, jednostkami analityki finansowej, organami ścigania, podatkowymi i nadzorczymi. W tym celu rządy BRICS są gotowe przejąć „przywództwo w MFW i Banku Światowym”.

Wielobiegunowy porządek ma jakoby „wzmocnić legitymację Grupy Banku Światowego jako lepszej, większej i skuteczniejszej instytucji finansowania rozwoju”. W praktyce oznacza to nie koniec dyplomacji opartej na pułapkach zadłużenia, lecz jej rozszerzenie i jeszcze większą centralizację kontroli. Rządy bloku cieszą się też na pogłębienie „współpracy w globalnych inicjatywach zdrowotnych”, w tym w ramach Światowej Organizacji Zdrowia.

BRICS wykazuje żywe zainteresowanie „Traktatem Pandemicznym WHO” i ma nadzieję, że „Centrum Badań i Rozwoju Szczepionek BRICS” wniesie wkład w kolejną pandemię o charakterze publiczno-prywatnym. Cała ta technokratyczna konstrukcja ma rzekomo „zapewnić promowanie i ochronę demokracji, praw człowieka i podstawowych wolności”. W odróżnieniu od rządów zachodnich blok deklaruje, że stawia „ludzkość i ludzi w centrum uwagi”, zachęcając do wzmacniania „głosu na rzecz większej reprezentacji BRICS w globalnym zarządzaniu”.

Na świecie wciąż jest kilka osób, które nie są przekonane, czy ten porządek jest aż tak atrakcyjny. Niektórzy publicznie pytają, po co w ogóle jakikolwiek porządek świata sterowany przez oligarchów. Zaniepokojeni oporem ministrowie zapewniają jednak, że „wyzwania wynikające z przestrzeni cyfrowej” można przezwyciężyć przez „kompleksowe, zrównoważone i obiektywne podejście” do bezpieczeństwa informacji.

Dzięki wdrożeniu „globalnie interoperacyjnych wspólnych zasad i standardów” rządy BRICS są przekonane, że poradzą sobie z plagą tego, co uznają za „dezinformację, mowę nienawiści i fałszywe informacje”. Innymi słowy – wreszcie lepsza, sprawniejsza globalna cenzura. Być może ten piękny wielobiegunowy nowy porządek świata jest jednak kuszący. Jak uważacie.


Chcesz czytać więcej takich treści? Dodaj Cynicy.pl do PREFEROWANYCH ŹRÓDEŁ w Google.


Informacja prawna / Disclaimer
Portal Cynicy.pl publikuje treści własne redakcji oraz opracowania oparte na materiałach i koncepcjach autorów zewnętrznych (cytaty, analizy, video transkrypty).
– Opinie w opracowaniach zewnętrznych nie odzwierciedlają stanowiska redakcji.
– Redakcja nie odpowiada za ich dokładność, kompletność czy skutki wykorzystania.
– Cytaty mieszczą się w dozwolonym użytku (art. 29 ustawy o prawie autorskim).
– Zgłoszenia/zażalenia: redakcja@cynicy.pl – usuwamy po weryfikacji.


Opisz, co się wydarzyło, dorzuć, co trzeba (dokumenty, screeny, memy – tutaj nie oceniamy), i wyślij na redakcja@cynicy.pl. Nie obiecujemy, że wszystko rzuci nas na kolana, ale jeśli Twój mail wywoła u nas chociaż jeden cyniczny uśmiech, jest nieźle.


TAGI:
KOMENTARZE

KOMENTARZE

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *