Pewien człowiek twierdzi, że wie, dlaczego wszystko jest dziś do bani

Fałszywe jedzenie, szkoły, przyjaźnie - oto świat, w którym żyjemy

Adrian Kosta
5 min czytania
fałszywy świat iluzja społeczeństwo autentyczność technologia

Pewien manifest krąży po sieci i trafia w nerw, którego miliony ludzi nie potrafiły nazwać. Jego autor nie jest filozofem, ekonomistą ani influencerem z milionową publicznością. Jest po prostu kimś, kto pewnego dnia usiadł i spisał to, co wielu czuje, ale nie artykułuje. Jego teza jest brutalna w swojej prostocie – wszystko jest do bani, ponieważ wszystko jest fałszywe. Nie część rzeczy. Nie niektóre aspekty życia. Wszystko. Od jedzenia na talerzu, przez dyplom na ścianie, po pieniądze w portfelu.

Tekst zaczyna się od edukacji i natychmiast wymierza cios. Zdobywamy fałszywe dyplomy, które kosztują cztery lata życia i sześciocyfrowe kwoty, uczą fałszywej wiedzy i prowadzą do fałszywych posad. Jemy fałszywe jedzenie z fałszywymi składnikami, finansowane przez fałszywe badania. Scrollujemy fałszywe życia ludzi w fałszywych związkach, którzy jadą na fałszywe, wyselekcjonowane wakacje, żeby promować marki produkujące fałszywe produkty.

Pieniądze z niczego, ser z niczego, wolność z niczego

Autor schodzi głębiej z każdym kolejnym zdaniem. Głosujemy na fałszywych kandydatów, którzy składają fałszywe obietnice wewnątrz fałszywego systemu, który nigdy nie został zaprojektowany, żeby cokolwiek naprawić. Wychowujemy dzieci w fałszywych szkołach uczących fałszywej historii i fałszywej nauki, które po cichu produkują fałszywych dorosłych niezdolnych do samodzielnego myślenia.

Pożyczamy fałszywe pieniądze wydrukowane z niczego, żeby finansować fałszywą gospodarkę, która zawalałaby się w jedno popołudnie, gdyby ludzie przestali udawać, że jest prawdziwa.

Ale prawdziwą literacką perełką manifestu jest fragment o meblach. Kupujemy fałszywe meble z fałszywego drewna, które w rzeczywistości jest sprasowanymi trocinami z klejem wyglądającymi jak drewno. Przyjeżdżają w czternastu pudełkach z instrukcją napisaną w fałszywym języku, który nie jest do końca żadnym językiem. Wymagają narzędzi, których nie zawierają. Składanie trwa cztery godziny. Chyboczą się pierwszego dnia. Po sześciu miesiącach nadają się na śmietnik.

Równie bezlitosny jest akapit o aplikacjach. Pobieramy fałszywie darmowe aplikacje, które po trzech dniach każą płacić za subskrypcję na funkcje AI, które nie działają. Ukryte za paywallem, którego nie zauważyliśmy. Chronione polityką prywatności, której nie przeczytaliśmy. Pogrzebane w warunkach użytkowania napisanych przez prawników specjalnie po to, żebyśmy ich nie czytali. Zgodziliśmy się na wszystko jednym kliknięciem przycisku wielkości paznokcia, oddając firmie, o której nigdy nie słyszeliśmy, prawo do sprzedaży naszych danych firmom, o których nigdy nie usłyszymy.

CYNICZNYM OKIEM: Człowiek podpisuje regulamin dłuższy niż Biblia, żeby pobrać latarkę na telefon. A potem dziwi się, że ktoś wie o nim więcej niż jego własna matka.

Nostalgia za światem, który pachniał prawdą

Po katalogu fałszów następuje zwrot – autor pyta wprost: pamiętasz? Zapomniałeś? Był czas, gdy uścisk dłoni między ludźmi zastępował kontrakt. Gdy chleb czerstwiał, bo prawdziwy chleb właśnie tak robi. Gdy dzieci bawiły się na dworze do zmroku i nikt ich nie śledził. Gdy rodzina mogła żyć z jednej pensji.

Gdy muzyka była tworzona przez ludzi, którzy przeżyli coś prawdziwego – i to było słychać. Gdy szkoła była trudna i na tym polegał jej sens. Gdy lekarz znał twoje imię i twoją rodzinę, a nawet przychodził do domu.

„Gdy kupowałeś coś raz i było twoje na zawsze. Gdy krzesło, które kupiła twoja babcia, wytrzymało siedemdziesiąt lat i przekazała je twojemu ojcu” – pisze autor.

CYNICZNYM OKIEM: Piękna nostalgia za epoką, w której połowa społeczeństwa nie miała prawa głosu, a azbest uznawano za materiał przyszłości. Przeszłość zawsze smakuje lepiej, gdy pamięta się ją wybiórczo.

A teraz nic nie jest prawdziwe i dlatego wszystko jest do bani. Tak kończy się manifest – trzema słowami wykrzyczanymi wielkimi literami: IT. IS. ALL. FAKE. Trzy słowa, zero niuansów, maksimum rezonansu. Siła tego tekstu nie leży w jego precyzji ani wyważeniu, lecz w tym, że wyraża coś, co miliony ludzi czują w kościach, ilekroć otwierają lodówkę, włączają wiadomości albo próbują złożyć szafkę z czternastu kartonów. Fałsz stał się tak wszechobecny, że przestaliśmy go zauważać – a ten manifest jest jak ktoś, kto w zatłoczonym pokoju w końcu mówi to, o czym wszyscy milczą.


Informacja prawna / Disclaimer
Portal Cynicy.pl publikuje treści własne redakcji oraz opracowania oparte na materiałach i koncepcjach autorów zewnętrznych (cytaty, analizy, video transkrypty).
– Opinie w opracowaniach zewnętrznych nie odzwierciedlają stanowiska redakcji.
– Redakcja nie odpowiada za ich dokładność, kompletność czy skutki wykorzystania.
– Cytaty mieszczą się w dozwolonym użytku (art. 29 ustawy o prawie autorskim).
– Zgłoszenia/zażalenia: redakcja@cynicy.pl – usuwamy po weryfikacji.

Opisz, co się wydarzyło, dorzuć, co trzeba (dokumenty, screeny, memy – tutaj nie oceniamy), i wyślij na redakcja@cynicy.pl. Nie obiecujemy, że wszystko rzuci nas na kolana, ale jeśli Twój mail wywoła u nas chociaż jeden cyniczny uśmiech, jest nieźle.

TAGI:
KOMENTARZE

KOMENTARZE

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *