Amerykańska marynarka wojennej USS Santa Barbara oraz samoloty A‑10 Thunderbolt II wzięły udział w ćwiczeniach bojowych z użyciem ostrej amunicji w Zatoce Perskiej, w rejonie odpowiedzialności CENTCOM. Operacja, prowadzona pod kryptonimem Killer Tomato, miała na celu „zwiększenie gotowości bojowej i integracji działań powietrzno‑morskich”.
Choć ćwiczenia odbyły się już wcześniej, Pentagon ujawnił ich przebieg dopiero po fakcie. Oficjalnie ze względów bezpieczeństwa – nieoficjalnie, by uniknąć prowokacji ze strony Iranu, który w poprzednich miesiącach wysyłał drony w kierunku amerykańskich okrętów.
CYNICZNYM OKIEM: To urok „pokojowych” misji w Zatoce – każdy nabój to komunikat dyplomatyczny.
USS Santa Barbara – szybka, zwinna i gotowa
Biorący udział w strzelaniu USS Santa Barbara to jednostka klasy Independence, zaprojektowana do walki w strefach przybrzeżnych o wysokim ryzyku starcia.
Okręt może osiągać prędkość ponad 40 węzłów, ma zasięg około 4300 mil morskich i załogę liczącą 40 osób. Dzięki modułowej konstrukcji może dostosować się do różnych zadań – od patrolu po misje ofensywne.
W połączeniu z niskimi przelotami A‑10 Thunderbolta, znanego z niszczenia celów naziemnych i niewielkich jednostek morskich, ćwiczenia te symulowały obronę przed szybkimi łodziami bojowymi, które stanowią oś irańskiej taktyki morskiej.
CYNICZNYM OKIEM: A‑10 ma czterdzieści lat, ale wciąż potrafi przypomnieć młodszym, że stal i proch są bardziej przekonujące niż dyplomacja.
Dwa kraje, jedna iskra
Te manewry to kolejny epizod w serii wojskowych pokazów siły między USA a Iranem, trwających od stycznia. Obydwie strony ćwiczą niemal równocześnie – Amerykanie pod hasłem „gotowości bojowej”, Irańczycy pod pretekstem „obrony suwerenności.” Każde takie ćwiczenie kończy się tą samą konkluzją: jeden błąd lub nieostrożny strzał może wywołać wojnę.
Waszyngton powtarza, że uznaje prawo Iranu do operowania na wodach międzynarodowych, jednak „bez zachowań prowokacyjnych” wobec sił USA. Teheran odpowiada, że to Amerykanie są gościem, który nie potrafi się zachować.
Izrael, najbardziej zaniepokojony irańskim programem rakietowym – zwłaszcza po czerwcowych atakach z użyciem pocisków hipersonicznych – patrzy na to wszystko z gotowym palcem na spuście.
Zatoka Perska znowu przypomina beczkę prochu z nowoczesnym uzbrojeniem i starą historią. Wystarczy iskra – a „ćwiczenia obronne” zamienią się w lekcję, z której nikt nie chciałby już zdawać raportu.


