Chiny podejmują ogromny wysiłek na rzecz przekształcenia swojego zachodniego pogranicza, zmieniając Sinciang i Tybet z odległych terenów przygranicznych w strategiczne ośrodki przemysłu, energetyki, turystyki i handlu. Wynika to z nowego, obszernego raportu dziennika Financial Times. Pod przywództwem prezydenta Xi Jinpinga Pekin inwestuje ogromne środki w autostrady, linie kolejowe, projekty związane z energią odnawialną, bazy produkcyjne oraz infrastrukturę turystyczną w całym regionie, który obejmuje niemal jedną trzecią terytorium Chin.

Urzędnicy postrzegają zachód nie jako odległe zaplecze, ale jako linię frontu wzrostu gospodarczego, bezpieczeństwa narodowego oraz łączności z Eurazją. Strategia ta służy kilku celom naraz, łącząc cele gospodarcze z militarnymi i geopolitycznymi. Ma głębiej zintegrować oba regiony z chińską gospodarką, wzmocnić bezpieczeństwo granic, zwiększyć dostęp do kluczowych zasobów i energii oraz uczynić z zachodnich Chin ważniejsze ogniwo w globalnych łańcuchach dostaw. Analitycy twierdzą, że mogłoby to również zmniejszyć skuteczność przyszłych zachodnich sankcji poprzez podniesienie znaczenia gospodarczego tych regionów.
Turystyczny boom w Sinciangu i energetyczny zwrot w Tybecie
Transformacja jest najbardziej widoczna w Sinciangu. Nastąpił tam gwałtowny wzrost turystyki, a rekordowa liczba odwiedzających jest przyciągana przez kurorty narciarskie i malownicze wioski. Międzynarodowe sieci hotelowe szybko rozwijają się w regionie.
Równolegle rosną eksport, produkcja oraz wspierane przez państwo inwestycje. W przypadku wielu chińskich gości Sinciang jest coraz częściej promowany jako bezpieczne i atrakcyjne miejsce docelowe, a nie jako obszar wrażliwy politycznie. Zmiana wizerunku stała się elementem szerszej kampanii.

Gospodarczemu rozkwitowi nie towarzyszyło jednak ograniczenie kontroli państwowej. Grupy zajmujące się prawami człowieka twierdzą, że systemy inwigilacji i aparat bezpieczeństwa pozostają nienaruszone po masowych zatrzymaniach Ujgurów. Krytycy argumentują, że Pekin łączy zachęty gospodarcze z ciągłą kontrolą społeczną i asymilacją kulturową.
CYNICZNYM OKIEM: Najpierw obozy i inwigilacja, potem stoki narciarskie i sieciowe hotele. Pekin odkrył, że region trzyma się mocniej, gdy do kamer dorzuci się przewodnik turystyczny i folder z atrakcjami.
Według Financial Times Tybet przechodzi podobną transformację. Potężne projekty hydroenergetyczne, sieci przesyłowe oraz plany wydobycia minerałów pozycjonują ten region jako przyszłe centrum energetyczne. Flagowa zapora Jarlung Tsangpo mogłaby stać się największym projektem hydroenergetycznym na świecie.

Skala tego przedsięwzięcia wykracza daleko poza sam region. Zapora ma dostarczać energię elektryczną daleko poza granice Tybetu, zasilając odległe części kraju. Zwolennicy postrzegają takie inwestycje jako motory wzrostu.
Nie wszyscy podzielają jednak ten entuzjazm. Krytycy ostrzegają przed szkodami dla środowiska, presją na lokalne społeczności i ryzykiem dla krajów leżących w dolnym biegu rzeki. Wątpliwości budzą zarówno koszty ekologiczne, jak i geopolityczne konsekwencje takich projektów.

Krytyka dotyczy także polityki kulturowej i demograficznej Pekinu. Badacze twierdzą, że polityka promująca edukację w języku mandaryńskim, migrację oraz „integrację etniczną” przyspiesza asymilację Tybetańczyków i Ujgurów z dominującym społeczeństwem Han. Pekin odrzuca tę krytykę, utrzymując, że chroni kultury mniejszości, jednocześnie promując rozwój i jedność narodową.
Wszystkie te projekty razem wzięte sygnalizują długofalowy wysiłek na rzecz przebudowy zachodnich Chin. Drogi, linie kolejowe, fabryki, elektrownie i atrakcje turystyczne zmieniają oblicze gospodarki regionu i jego rolę w strukturach państwa. Transformacja odbywa się jednak równolegle z rozbudowanym systemem bezpieczeństwa, co rodzi pytanie, czy rozwój nie służy nie tylko modernizacji pogranicza, ale także ugruntowaniu nad nim politycznej kontroli Pekinu.



