Państwo zawsze uspołeczni koszty wojny – płacisz ty, nie oni

Morskie premie za ryzyko wojenne wzrosły ponad 1000%

Adrian Kosta
6 min czytania

Wojna jest sprzedawana opinii publicznej jako akt narodowej woli – decydujący, konieczny i kontrolowany. Rachunek wystawiany jest później, w cichszej formie. Pojawia się na rynkach ubezpieczeniowych, w stawkach frachtowych, gwarancjach awaryjnych, wyższych cenach paliw i nagłych zwrotach w polityce, mających na celu powstrzymanie szkód gospodarczych przed zbyt dalekim rozprzestrzenianiem się.

To właśnie dzieje się obecnie w związku z wojną USA i Izraela przeciwko Iranowi. Walki nie tylko niszczą życie i pogłębiają niestabilność – ujawniają coś bardziej znajomego w funkcjonowaniu państwa amerykańskiego: kiedy prywatni aktorzy nie chcą już ponosić ryzyka wojny, którą Waszyngton pomógł wzniecić, Waszyngton podejmuje działania, aby rozłożyć to ryzyko na wszystkich innych.

mina

Ubezpieczyciele mówią prawdę, którą politycy ukrywają

Najwyraźniejszy przykład pojawił się, gdy morskie premie za ryzyko wojenne w Zatoce Perskiej wzrosły w niektórych przypadkach o ponad 1000%. Statki i ładunki przemieszczały się przez strefę działań wojennych skupioną w jednym z najważniejszych wąskich gardeł energetycznych świata, a rynki robiły to, co do nich należy – zaczęły uczciwie wyceniać rzeczywistość. Ubezpieczyciele nie dbają o przemówienia o determinacji czy wiarygodności. Dbają o rakiety, miny, uszkodzone kadłuby i szanse na to, że jednostka nie wróci do portu w nienaruszonym stanie.

Jednak państwo amerykańskie nie lubi tego rodzaju uczciwości, ponieważ uczciwe ceny obnażają realny koszt interwencji. Zamiast pozwolić, by wojna stała się nieosiągalna cenowo dla tych, którzy ją eskalują, Waszyngton wkroczył do akcji.

Amerykańska Korporacja Finansowania Rozwoju Międzynarodowego (DFC) ogłosiła mechanizm reasekuracji morskiej pokrywający straty do wysokości około 20 miliardów dolarów w systemie odnawialnym, a następnie wyznaczyła firmę Chubb jako głównego partnera ubezpieczeniowego. Mówiąc prościej – rząd zdecydował, że jeśli rynek prywatny nie jest już skłonny ponosić pełnego ryzyka tej wojny, państwo pomoże je udźwignąć. Ryzyko jest prywatyzowane w drodze na szczyt, a następnie uspołeczniane, gdy liczby przestają się zgadzać.

CYNICZNYM OKIEM: Kapitalizm działa perfekcyjnie – zyski z ropy trafiają do korporacji, a ryzyko wojny do kieszeni podatnika. System nie jest zepsuty, on został tak zaprojektowany.

Sankcje elastyczne jak guma do żucia

Ten sam schemat widoczny jest w polityce energetycznej. Gdy wojna ograniczyła żeglugę i wywindowała ceny ropy powyżej 100 dolarów za baryłkę, Waszyngton wydał trzydziestodniowe zwolnienie pozwalające na zakupy uwięzionej na morzu rosyjskiej ropy w celu stabilizacji rynków. To nie była tylko awaryjna korekta – to było przyznanie się do błędu.

Administracja w efekcie stwierdziła, że jedna wojna stała się już na tyle kosztowna, by wymagało to poluzowania nacisku na innym froncie. Polityka zagraniczna, która przedstawia się jako twarda i zdyscyplinowana, nagle staje się bardzo elastyczna, gdy benzyna, transport i inflacja zaczynają zagrażać polityce wewnętrznej. Slogany pozostają moralizatorskie, ale mechanizmy stają się transakcyjne z dnia na dzień.

Tak właśnie wygląda etatyzm w praktyce. Nie polega on tylko na zbombardowaniu innego kraju i nazywaniu tego bezpieczeństwem. Polega na przebudowie krajobrazu gospodarczego tak, aby polityczni architekci wojny nie ponosili pełnych konsekwencji swoich decyzji. Koszt jest przerzucany na zewnątrz – na podatników, którzy nie autoryzowali wojny, na konsumentów, którzy zapłacą więcej za energię i towary, oraz na systemy handlowe, które muszą teraz absorbować nowe wstrząsy.

Przez cieśninę Ormuz przepływa około dwudziestu milionów baryłek dziennie ropy naftowej oraz około jednej czwartej światowego morskiego handlu ropą. Każdy rząd, który pomaga zmienić ten korytarz w strefę wojny, nie podejmuje tylko strategicznej decyzji za granicą – nakłada ukryty podatek na zwykłe życie. Podnosi koszty transportu, handlu, paliwa, ubezpieczeń, a w końcu wszystkiego, co opiera się na tych fundamentach.

CYNICZNYM OKIEM: Społeczeństwu mówi się, by myślało o wojnie językiem konieczności i siły, ale kiedy stacja benzynowa zmienia cennik trzeci raz w tygodniu, narracja o bohaterstwie jakoś traci na sile.

W ten układ wpisany jest moralny unik. Rzeczywista ekonomia wojny jest załatwiana za kulisami poprzez awaryjne zwolnienia, publiczne gwarancje i interwencje rynkowe. Waszyngton subsydiuje konsekwencje własnej eskalacji, a następnie przedstawia operację sprzątania jako odpowiedzialne rządy. To nie jest roztropność – to imperialna wersja wysyłania komuś innemu faktury do zapłacenia.

Libertariański sprzeciw wobec tej wojny wynika nie tylko z tego, że jest ona lekkomyślna i niesprawiedliwa. Wynika również z tego, że państwo po raz kolejny robi to, co potrafi najlepiej – przekształca wybory elit w polityce zagranicznej w ciężary, które muszą nieść wszyscy inni. Gdy ubezpieczyciele się wycofują, wkracza rząd. Gdy sankcje zderzają się z energetyczną rzeczywistością, zasady się uginają. Gdy wojna staje się zbyt droga, cena jest redystrybuowana, zamiast być zapłacona przez ludzi, którzy ją wybrali. Państwo nie tylko toczy tę wojnę – ono uspołecznia jej koszty.


Informacja prawna / Disclaimer
Portal Cynicy.pl publikuje treści własne redakcji oraz opracowania oparte na materiałach i koncepcjach autorów zewnętrznych (cytaty, analizy, video transkrypty).
– Opinie w opracowaniach zewnętrznych nie odzwierciedlają stanowiska redakcji.
– Redakcja nie odpowiada za ich dokładność, kompletność czy skutki wykorzystania.
– Cytaty mieszczą się w dozwolonym użytku (art. 29 ustawy o prawie autorskim).
– Zgłoszenia/zażalenia: redakcja@cynicy.pl – usuwamy po weryfikacji.

Opisz, co się wydarzyło, dorzuć, co trzeba (dokumenty, screeny, memy – tutaj nie oceniamy), i wyślij na redakcja@cynicy.pl. Nie obiecujemy, że wszystko rzuci nas na kolana, ale jeśli Twój mail wywoła u nas chociaż jeden cyniczny uśmiech, jest nieźle.

KOMENTARZE

KOMENTARZE

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *