Naukowcy z Uniwersytetu Nowej Południowej Walii (UNSW) opracowują technologię, która brzmi jak fizyczny paradoks: panele słoneczne działające w nocy. Dzięki tzw. termoradiacyjnym diodom urządzenia potrafią generować energię, nie poprzez absorpcję światła, lecz jego emisję – w tym przypadku promieniowania podczerwonego, oddawanego przez Ziemię po zachodzie słońca.
Zasada jest odwrotna do klasycznej fotowoltaiki. Jak tłumaczy prof. Ned Ekins‑Daukes, lider projektu, „Ziemia po zmroku świeci w podczerwieni – wypromieniowuje ciepło w zimny kosmos. Naszym celem jest wychwycić ten strumień energii i przekształcić go w elektryczność.”

CYNICZNYM OKIEM: Jeśli technologia zadziała, to po raz pierwszy noc stanie się równie dochodowa jak dzień – przynajmniej dla elektrowni.
Jak to działa – i dlaczego to rewolucyjne?
Nowe urządzenia korzystają z półprzewodnika nazwanego termodiodą radiacyjną, który emituje fotony w kierunku chłodniejszego otoczenia. Różnica temperatur generuje niewielki prąd elektryczny – odwrotność zjawiska znanego z klasycznych paneli, które przetwarzają energię przychodzącą z gorętszego źródła, czyli Słońca.
Na razie osiągi nie są imponujące – wytwarzana energia jest około 100 000 razy mniejsza niż w przypadku tradycyjnych ogniw słonecznych. Mimo to naukowcy wierzą, że w niedalekiej przyszłości urządzenie może zasilać drobną elektronikę, czujniki lub sieci Wi‑Fi w nocy. W dłuższej perspektywie diody mogą trafić nawet na pokłady satelitów, które co 45 minut przechodzą z oświetlonej strony Ziemi w ciemność i potrzebują awaryjnego źródła prądu.
Odpowiedź na słabość zielonej rewolucji
Rewolucja odnawialnych źródeł energii nabiera impetu – tylko w 2025 roku świat zainstalował o jedną trzecią więcej mocy słonecznych niż rok wcześniej. Problem w tym, że wraz z panelami nie przybywa magazynów energii i sieci przesyłowych. Słońce zachodzi, wiatr milknie, a popyt na prąd rośnie.
Tu właśnie pojawia się sens „nocnej fotowoltaiki”. W teorii mogłaby ona wyrównać dobowy rytm produkcji energii, zmniejszając potrzebę kosztownego magazynowania. Oczywiście – to jeszcze wizja, nie gotowy rynek.
Pierwsze udane próby generowania prądu z ciepła Ziemi zespół UNSW przeprowadził już w 2022 roku. Od tego czasu projekt stał się symbolem nowego myślenia o energetyce – nie tylko o wychwytywaniu światła, ale o wykorzystywaniu jego braku.
Jeśli się uda, noc przestanie być przestojem energetycznym. A sformułowanie „ciemność przenika nas energią” przestanie brzmieć jak metafora science fiction.


