Viktor Orbán postawił Unię Europejską pod ścianą. Węgierski premier ogłosił w tym tygodniu, że zablokuje wszystkie decyzje szczytów UE korzystne dla Ukrainy, dopóki rosyjskie dostawy ropy rurociągiem „Przyjaźń” nie zostaną wznowione. To nie jest pusta groźba – Orbán już zablokował propozycję pożyczki dla Ukrainy w wysokości 90 miliardów euro oraz wysiłki zmierzające do nałożenia nowych sankcji na Moskwę.
„Nigdy nie poprę tutaj żadnej decyzji, która jest korzystna dla Ukrainy” – oświadczył Orbán na czwartkowym spotkaniu UE. „Stanowisko Węgier jest bardzo proste. Jesteśmy gotowi wspierać Ukrainę, gdy otrzymamy naszą ropę, która jest przez nich blokowana”.

CYNICZNYM OKIEM: Orbán odkrył najstarszą sztuczkę w dyplomacji – jeśli masz prawo weta, nie potrzebujesz argumentów. Wystarczy jedno słowo: „nie”.
Rurociąg Przyjaźń – symbol wszystkiego, co nie działa
Spór ma konkretne źródło. Dostawy rosyjskiej ropy na Węgry i Słowację przez rurociąg „Przyjaźń” zostały wstrzymane po nalocie z 27 stycznia na infrastrukturę w zachodniej Ukrainie. Budapeszt oskarża Kijów o celowe pozostawienie rurociągu w stanie ruiny, twierdząc że Ukraina próbuje pośrednio ukarać Węgry i ograniczyć ich zasoby energetyczne.

Orbán nie przebierał w słowach, oskarżając rząd Zełenskiego o prowadzenie „gier”. Według unijnych urzędników Ukraina zaakceptowała ostatnio pomoc techniczną i finansową od UE na naprawę rurociągu. Kijów zastrzegł jednak, że niezbędne naprawy potrwają kolejne półtora miesiąca.
„Bez tej ropy wszystkie gospodarstwa domowe i węgierskie firmy zbankrutują” – powiedział Orbán. „To nie są żarty. To nie jest gra polityczna”.
Tymczasem ukraińskie media i urzędnicy w następstwie uszkodzenia rurociągu pozytywnie chwalili się działaniami szkodzącymi dwóm członkom UE. Pod koniec lutego jeden z ukraińskich urzędników opisywał atak drona na rosyjską infrastrukturę pompową: „Drony dalekiego zasięgu SBU spowodowały bawownę w głównej stacji pompowania ropy w pobliżu Almietjewska w Tatarstanie”. Stacja ta jest kluczowym węzłem zaopatrującym rurociąg „Przyjaźń” – co czyni deklaracje Kijowa o gotowości do napraw co najmniej dwuznacznym sygnałem.
Węgry jako sojusznik, którego nikt nie chce, ale wszyscy potrzebują
Węgry pozostają jednym z nielicznych sceptycznych wobec Ukrainy członków UE i NATO, którzy dysponują realną siłą przebicia dzięki prawu weta w kluczowych decyzjach unijnych. Prośby, naciski i interwencje innych liderów europejskich jak dotąd nie przyniosły rezultatu.
Orbán precyzyjnie uzależnił całą swoją politykę europejską od jednej kwestii: „Chcemy odzyskać od Ukraińców ropę, która jest nasza, a która jest teraz przez nich blokowana”.
90 miliardów euro pożyczki dla Ukrainy, nowe sankcje na Rosję – wszystko to leży na stole, a jedynym człowiekiem trzymającym rękę na hamulcu jest premier kraju liczącego niecałe 10 milionów mieszkańców.
CYNICZNYM OKIEM: Unia Europejska zaprojektowała system, w którym jedno państwo może sparaliżować dwadzieścia sześć pozostałych. A potem się dziwi, że ktoś z tego korzysta.



