Projekt ustawy o opakowaniach i odpadach opakowaniowych (UC100), który ma wejść w życie od 2026 roku, wywołał ogólnokrajowy alarm w sektorze spożywczym i recyklingowym. Proponowana „opłata opakowaniowa” to w praktyce nowy parapodatek, bezzwrotna danina nakładana na producentów i importerów, która wymusi na nich znaczne koszty zbiórki i recyklingu odpadów. Szacunki resortu klimatu mówią o wpływach rzędu ponad 5 miliardów złotych w 2028 roku — to aż siedmiokrotny wzrost w porównaniu z obecnymi 600–800 milionami.
Siedmiokrotny wzrost kosztów i podwójne opodatkowanie
Obecny system, w którym producenci płacą organizacjom odzysku opakowań, zostanie zastąpiony państwowym monopolem. W 2026–2027 roku firmy zapłacą podwójnie – zarówno nową opłatę, jak i stare składki, co dla wielu przedsiębiorców oznacza dramatyczne zwiększenie wydatków. Michał Wójtowicz z eFaktor jasno ostrzega: „Dalsza działalność wielu firm, zwłaszcza tych najmniejszych i balansujących na granicy opłacalności, stanie pod znakiem zapytania.”
To nie jedynie problem ekonomiczny, lecz także strategiczny. 37 organizacji rolno-spożywczych, w tym Polska Federacja Producentów Żywności, alarmują, że ustawa osłabi branżę w krytycznym czasie wojny, niestabilnych dostaw i ceł. Ponadto Ogólnopolska Izba Gospodarcza Ochrony Środowiska wskazuje na kwestie niekonstytucyjności i niegospodarności proponowanych zmian.
CYNICZNYM OKIEM: Niby troska o środowisko, a w praktyce kolejny sposób na drenowanie kieszeni przedsiębiorców i konsumentów, pod płaszczykiem ekologii.
Ok. 8 tysięcy firm z sektora odzysku opakowań stoi w obliczu likwidacji – ich 25-letnia wiedza i doświadczenie mogą z dnia na dzień zniknąć z rynku. Nowy system to biurokratyczny monopol, w którym przedsiębiorcy nie mają żadnej kontroli nad wydatkami. Michał Wójtowicz podkreśla, że niepewność i nieprzewidywalność działania państwowego urzędu to ogromne zagrożenie dla stabilności branży.
Branża spożywcza już teraz mierzy się z problemem – 17 proc. firm działa na granicy deficytu, a dodatkowe koszty mogą zepchnąć je w kompletną ruinę. Mimo zapewnień Ministerstwa Klimatu, że opłata nie wpłynie znacząco na ceny produktów, eksperci przewidują coś odwrotnego: koszty zostaną przerzucone na konsumentów, co może podbić ceny żywności. Dane PKO BP pokazują, że koszty firm spożywczych rosną szybciej niż ich przychody, co tylko pogłębia kryzys.
Podwójne obciążenia i biurokratyczny chaos
W przejściowym okresie firmy zmuszone będą płacić dwukrotnie – zarówno nową opłatę, jak i stare składki. Brak jasnych regulacji oraz monopol państwa sprzyjają chaosowi i nieefektywności. Kamil Fac, wiceprezes Faktura.pl, alarmuje: „Firmy mogą zapłacić dwa razy za to samo.”
Zgłoszono już ponad 1700 uwag do projektu, a branża domaga się dialogu i realnych rozwiązań zamiast narzuconych odgórnie ograniczeń.
To, co miało być proekologicznym krokiem ku rozszerzonej odpowiedzialności producenta, zamienia się w narzędzie fiskalne, które zagraża nie tylko biznesowi, ale i bezpieczeństwu żywnościowemu kraju. Przedsiębiorcy i organizacje wzywają Ministerstwo Klimatu i Środowiska do wsłuchania się w protesty i rewizji projektu, zanim Polska stanie się krajem z kolejnym paliwem do inflacji i upadłości firm.
CYNICZNYM OKIEM: W neoliberalnym teatrze walki o planetę, najwięcej tracą mali producenci i konsumenci, podczas gdy państwu rosną wpływy – eko-system fiskalny, który zamiast chronić świat, doprowadza firmy na skraj bankructwa.


