Gdy oczy całego świata zwrócone są na eskalację konfliktu z Iranem, kartel naftowy OPEC+ postanowił odegrać swój tradycyjny spektakl – spotkanie, komunikat, symboliczna decyzja. Podczas niedzielnej wideokonferencji producenci pod przewodnictwem Arabii Saudyjskiej i Rosji uzgodnili zwiększenie celów wydobywczych na maj o około 206 000 baryłek dziennie. Problem w tym, że decyzja ta istnieje głównie na papierze. Kluczowi członkowie kartelu nie są w stanie fizycznie zwiększyć produkcji, ponieważ trwa wojna USA i Izraela z Iranem, a strategiczna Cieśnina Ormuz – przez którą przepływa około 12% globalnego wydobycia ropy – pozostaje faktycznie zablokowana.
Na posiedzeniu Wspólnego Ministerialnego Komitetu Monitorującego (JMMC) zabrakło Iranu, który jest przecież członkiem-założycielem OPEC. Komitet w składzie dziewięciu państw – od Arabii Saudyjskiej po Wenezuelę – dokonał przeglądu sytuacji rynkowej i wydał oświadczenie, w którym podkreślił „krytyczne znaczenie ochrony międzynarodowych szlaków morskich dla zapewnienia niezakłóconego przepływu energii”. Wyrażono również zaniepokojenie atakami na infrastrukturę energetyczną, zauważając wprost, że „przywrócenie uszkodzonych aktywów do pełnej wydajności jest kosztowne i długotrwałe”.

Symboliczny gest w cieniu historycznego kryzysu
Zwiększenie kwot o 206 000 baryłek dziennie stanowi mniej niż 2% podaży zakłóconej przez zamknięcie Cieśniny Ormuz. Firma konsultingowa Energy Aspects bez ogródek nazwała ten wzrost „akademickim”, dopóki trwają blokady w cieśninie.
Największy wzrost kwot – po 62 tysiące baryłek dziennie – przypadł Arabii Saudyjskiej i Rosji. To jednak bardziej deklaracja intencji niż realna zmiana na rynku.
CYNICZNYM OKIEM: OPEC+ ogłasza zwiększenie wydobycia, którego fizycznie nie może zrealizować. To jak obiecywać gościom dodatkowe danie, gdy kuchnia jest w ogniu – gest piękny, ale zupełnie bezużyteczny.
„Prawdziwym tematem nie jest polityka OPEC+, lecz Cieśnina Ormuz” – powiedział Jorge Leon, szef analiz geopolitycznych w Rystad Energy.
„Na rynku, gdzie nawet jedna piąta światowych przepływów ropy przechodzi przez Ormuz, tamtejsze zakłócenia znacznie przeważają nad jakimkolwiek przyrostowym wzrostem, jaki grupa może ogłosić” – dodał analityk.
Źródła w OPEC+ twierdzą jednak, że decyzja ta sygnalizuje gotowość kartelu do szybkiego zwiększenia wydobycia, gdy tylko droga wodna zostanie odblokowana. Członkowie organizacji z chęcią wykorzystają moment, by maksymalizować przychody przy gwałtownie rosnących cenach – ropa Brent kosztuje obecnie około 110 USD za baryłkę, co jest najwyższym poziomem od czterech lat.
Ceny ropy w historycznej spirali
Pięć tygodni konfliktu wywindowało ceny do poziomów niewidzianych od lat. W zeszłym miesiącu ropa Brent zbliżyła się do 120 USD za baryłkę, a niektóre regionalne benchmarki w Azji krótko odnotowały rekord powyżej 170 USD. Międzynarodowa Agencja Energetyczna (IEA) nazwała skuteczne zamknięcie Cieśniny Ormuz przez Iran największym zakłóceniem dostaw w historii rynku.
Producenci znad Zatoki Perskiej – Saudowie, ZEA i Irak – ograniczyli wydobycie o około 10 milionów baryłek dziennie, co stanowi mniej więcej 10% globalnej podaży. Nawet po zakończeniu walk powrót do normalności zajmie długie tygodnie – tankowce muszą wrócić do portów, a produkcja zostać stopniowo zwiększona.
CYNICZNYM OKIEM: Iran kontroluje cieśninę, pobiera opłaty i decyduje, kto przepłynie. To już nie wąskie gardło – to punkt poboru myta w stylu średniowiecznego feudała z ambicjami geopolitycznymi.
Niepewny pozostaje przyszły wpływ Iranu na ruch w Ormuz. Obecnie kraj ten sprawuje znaczną kontrolę nad tym strategicznym przesmykiem, wprowadzając system opłat i preferencyjne traktowanie jednostek z krajów uznawanych za przyjazne.
Zanim wybuchł konflikt, osiem głównych narodów OPEC+ stopniowo przywracało podaż wstrzymaną jeszcze w 2023 roku. Utrzymywały one produkcję na stałym poziomie przez pierwsze trzy miesiące tego roku, a 1 marca – dzień po pierwszych uderzeniach USA i Izraela na Iran – zgodziły się na niewielki wzrost o 206 000 baryłek na kwiecień.
„Będziemy monitorować sytuację i podejmiemy wszelkie niezbędne środki, aby zrównoważyć rynek” – powiedział w niedzielę wicepremier Rosji Aleksander Nowak w wywiadzie dla stacji Rossija 24.
„Rynek jest wyraźnie nierównoważny, co ma znaczący wpływ na popyt globalny, nie tylko na rynkach energii, ale i w całej gospodarce” – dodał rosyjski polityk.
Tymczasem rynek boryka się z zakłóceniami nie tylko na Bliskim Wschodzie, ale również w Rosji. Ten kluczowy członek OPEC+ stał się celem ukraińskich ataków na infrastrukturę energetyczną, co doprowadziło do unieruchomienia terminali eksportowych Primorsk i Ust-Ługa nad Morzem Bałtyckim. Kolejne posiedzenie JMMC zaplanowano na 7 czerwca 2026 roku – do tego czasu mapa energetyczna świata może wyglądać zupełnie inaczej.



