Filippo Grandi, najwyższy urzędnik ONZ ds. uchodźców, rzuca brutalne światło na polityczne i finansowe zawirowania w Europie. Jego ostrzeżenie jest jasne i niepokojące: „katastrofalne” cięcia budżetowe wymuszane przez państwa-darczyńców – w tym wielkie kraje UE – już przyczyniają się do wzrostu migracji do Europy. Grandi apeluje o zaprzestanie krótkowzrocznego zmniejszania środków i zachęca do finansowania istniejących systemów azylowych w krajach trzecich, takich jak Czad, Iran czy Kenia, zamiast tworzenia nowej i rozproszonej pomocy, która rozmywa efekty.
Budżetowa piła w plecy. Koniec złudzeń o „zamykaniu granic”
Gdy pandemia i globalne kryzysy nakładały się na narastające migracje, budżet UNHCR (Agencja Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców) skurczył się drastycznie – z 2 miliardów dolarów do zaledwie 390 milionów, między innymi za kadencji Donalda Trumpa, a także wskutek cięć w kluczowych państwach UE, tak jak Francja i Niemcy.
W konsekwencji agencja musiała zwolnić około jednej trzeciej personelu i wstrzymać programy o wartości 1,4 miliarda dolarów. To nie tylko statystyczny zapis – to tragedia codzienności uchodźców i osób potrzebujących pomocy, których los zależy od tych funduszy.

Przesiedlenia Sudanczyków z pogrążonego w chaosie Sudanu i Czadu do Libii to już nie odległa perspektywa, ale obserwowalna realność. Cięcia pomocy w krajach tranzytowych powodują, że ludzie nie mają wyboru – wyruszają do Europy, napędzając kolejne fale migracji.
Grandi podkreśla, że lepszym rozwiązaniem jest zapewnianie wsparcia tam, gdzie migranci chcą zostać, a nie przerzucanie odpowiedzialności na państwa europejskie przez przenoszenie procedur azylowych poza UE. Jego krytyka całkowitego przerzucania ciężarów staje się jasnym głosem ostrzegawczym przeciwko polityce powierzchownej i krótkowzrocznej.
Kiedy Europa idzie na skróty – ceny polityczne współpracy z Libią i Tunezją
Grandi nie ukrywa też sceptycyzmu wobec współpracy UE z Libiją i Tunezją jako stabilizatorami migracji.
- Libia – kraj pogrążony w anarchii i dramatycznych naruszeniach praw człowieka – nie spełnia standardów bezpieczeństwa dla uchodźców, a rezydenci są narażeni na tortury i wykorzystywanie.
- Tunezja ogranicza możliwości prowadzenia przesiewowych badań azylowych, a represje wobec migrantów rosną.
Taki obraz kwestionuje sens coraz częstszych praktyk zrzucania przez Europę odpowiedzialności i sięgania po krótkoterminowe, kontrowersyjne porozumienia.
CYNICZNYM OKIEM: Europa rozdaje dług i obietnice, a płaci za to Ukraińcami, Afryką i Bliskim Wschodem. Polityczne skróty zawsze prowadzą do zadłużania się kosztem mieszkańców granic – a ostateczną cenę płacą ci, którzy nie mają nic do powiedzenia.
Europejska rewolucja azylowa – Hiszpania na czele zmian
Choć w 2025 r. w całej UE odnotowano spadek łącznej liczby wniosków o azyl (64 000 w maju – o 25% mniej niż w maju 2024), to jednak następuje głębsza zmiana w rozkładzie napływu.
- Przez lata Niemcy były głównym celem migracji, ale od lutego 2025 straciły pierwszeństwo.
- Hiszpania, Włochy i Francja systematycznie przyjmują więcej wniosków azylowych, a Hiszpania jest obecnie rekordzistą w UE.
- Spadek azylu syryjskiego z 16 000 w październiku 2024 do 3 100 w maju 2025 wynika z sytuacji geopolitycznej i wprowadzonych ograniczeń.
Te trendy pokazują, że migracje dostosowują się dynamicznie do polityczno-geograficznych zmian, a państwa południa Europy stają się nowym punktem zapalnym wyzwań migracyjnych.
W praktyce cięcia budżetowe w UNHCR i innych agencjach pomocy to nie tyle oszczędności, co polityka puszczania problemu na żywioł. Kraje-zleceniodawcy, zamiast inwestować w stabilizację regionów kryzysowych, wolą zrzucać odpowiedzialność na UE oraz samych uchodźców.
Tymczasem reakcja jest brutalnie logiczna: brak pomocy na miejscu powoduje, że coraz więcej ludzi decyduje się na niebezpieczne podróże i napływ do Europy. To błędne koło, które rozkręca i destabilizuje cały system azylowy Europy.
Szansa na zmianę? Wyzwania i możliwości reform
Grandi zwraca uwagę na potrzebę koordynacji i otwartego dialogu między Unią a ONZ.
- Krajom UE poleca się finansowanie efektywnych, istniejących systemów, zamiast rozdrabniania środków na nowe, mało skoordynowane projekty.
- Sugeruje także przestrzeń dla innowacyjnych rozwiązań, które jednak wymagają ścisłej współpracy i konsultacji, by nie powielać błędów i nie pogłębiać kryzysu.
Europa na rozdrożu
Niemal każdego dnia Europa zmaga się z migracyjną presją, która staje się punktem zapalnym politycznych napięć, społecznych podziałów i humanitarnych tragedii.
Decyzje o cięciach lub zwiększeniach finansowania to nie abstrakcyjne sumy, ale realne życie i śmierć ludzi, którzy wędrują przez pustynie, morza i miasta. Bruksela i rządy narodowe stoją dziś przed wyborem: czy inwestować w stabilizację i efektywne zarządzanie migracją, czy pozwolić, by problemy wymknęły się spod kontroli, podsycając chaos i polityczne napięcia?
Filippo Grandi, jako głos rozsądku i humanitaryzmu, wywołał uniwersalne przesłanie: oszczędzanie na pomocy humanitarnej w krajach, z których pochodzą migranci, to działanie kontrproduktywne, które może tylko przyspieszyć i pogłębić problem migracji do Europy. Zwłaszcza w obliczu obecnej globalnej niestabilności i presji demograficznej, brak stabilności i inwestycji w regiony wschodnie i współpracujące kraje tranzytowe zagraża nie tylko ludziom, ale i samej Europie.
Dziś bardziej niż kiedykolwiek UE musi postawić na trwałe rozwiązania i finansowanie, które – choć kosztowne – są lepszą inwestycją niż chaotyczne, niekończące się kryzysy i polityczne przepychanki w brukselskich korytarzach.
Bo jeśli nie – rzeczywistość nakręconej migracyjnej spirali będzie miała swoje apogeum znacznie szybciej, niż politycy zdążą się na to przygotować, a konsekwencje poniosą wszyscy…




Proste rozwiązanie strzelać z ostrej amunicji do brudasów to przestaną przypływać.
Witaj ponownie.
Przede wszystkim należy skończyć z zasiłkami i darmowymi pieniędzmi, w szczególności dla ludzi przyjezdnych to się dwa razy zastanowią czy warto przyjeżdżać, by harować na swój byt.
Wiadomo dla polityków to są łatwe głosy, ale płacą za to obywatele i przyszłe pokolenia.
Pozdrawiamy!